Archiwa tagu: Monteverdi

Muzyczny teatr Marca Beasley

2 lutego katowicki NOSPR przedstawił kolejny z koncertów muzyki dawnej w tym sezonie. To był z pewnością jeden z najdziwniejszych koncertów, w jakich miałam okazję uczestniczyć.

W pierwszej części {oh!} Orkiestra Historyczna wykonała szereg utworów Adama Jarzębskiego ze zbioru Canzoni e Concerti z 1627 roku – w możliwie atrakcyjnej formie, z podziałem na kilka składów, wykonujących kolejne utwory na zmianę, to przeplatających się, to dialogujących ze sobą. Jednak tak część instrumentalna w blisko półtoragodzinnej dawce była dość monotonna.

Po przerwie usłyszeliśmy natomiast krótki madrygał Claudia Monteverdiego z ósmej księgi  jego madrygałów zatytułowany Combattimento di Tancredi e Clorinda z 1624 roku.

Utwór opowiada tragiczną historię opisaną w „Jerozolimie wyzwolonej” przez Torquata Tassa. Tankred, bohaterski krzyżowiec, zakochuje się w pięknej Saracence Kloryndzie, Jednak podczas nocnej walki zabija ją w pojedynku, nieświadom, z kim walczy. Śmiertelnie ranna wojowniczka odkrywa oblicze i umiera w ramionach ukochanego, ku jego rozpaczy.

Utwór jest krótki i występują w nim trzy postacie: Narrator i dwójka bohaterów -Tankred i Klorynda. Wykonywany jest rzadko, ale udało mi się już go wysłuchać niespełna trzy lata tamu w warszawskim Studio Lutosławskiego w wykonaniu artystów z ówczesnej Warszawskiej Opery Kameralnej . Brzmiał ładnie, ale niczym szczególnym się wówczas nie zachwyciłam.

Tym razem wybrani instrumentaliści {oh!} Orkiestry towarzyszyli zaledwie jednemu soliście, ale za to jakiemu! W trzy rolę rozpisane w madrygale wcielił się Marco Beasley. Słuchałam i patrzyłam z coraz większym zdumieniem. Przed naszymi oczami został odegrany cały teatr! Z drewnianą laską symbolizującą rycerski miecz włoski tenor opowiedział i przedstawił cała historię z niebywałą ekspresją i dramatyzmem. Odegrał wszystkie trzy role, skupiając uwagę publiczności, która śledziła opowieść niemal wstrzymując oddech. Orkiestra ilustrowała muzycznie ten teatr z doskonałą precyzją, idealnie zgrana z solistą, zmieniając tempo, wytrzymując pauzy i stapiając się niemal w jedno z głosem śpiewaka (widać, że nie marnowali czasu na próbach – tym bardziej żałuję, że nie mogłam w nich uczestniczyć, z pewnością było co obserwować!). Całość robiła niesamowite wrażenie!

Jedyny zarzut, jaki mogę postawić, to ten, że druga część koncertu była tak krótka – zetknęliśmy się ze sztuką niezwykłą, niebanalną i robiącą niezapomniane wrażenie. Niestety – krótko. Wychodziliśmy z NOSPR oczarowani i… rozczarowani, z ogromnym poczuciem niedosytu.

Proszę więcej!

Monteverdi – wzorzec z Sèvres, czyli Gardiner na Wratislavii

Claudio Monteverdi

Il ritorno d’Ulisse in patria, CV 325

Zasłużone owacje dla grona wykonawców – od lewej Sir Gardiner; fot. IR

Wratislavia Cantans – 7 i 8.09.2017

Narodowe Forum Muzyki, Wrocław

Reżyseria – Sir John Eliot Gardiner, Elsa Rooke

Kostiumy – Patricia Hofstede

Światło – Rick Fisher

Wykonawcy

Ulisse (baryton) – Furio Zanasi

Penelope (mezzosopran) – Lucile Richardot

Telemaco (tenor) – Krystian Adam Krzeszowiak

Minerve/Firtuna (sopran) – Hanna Blažiková

Tempo/Nettuno/Antinoo (bas) – Gianluca Buratto

Pisandro (kontratenor) – Michał Czerniawski

Anfinomo (tenor) – Gareth Treseder

Eurimaco (tenor) – Zachary Wilder

Melanto (sopran) – Anna Dennis

Giove (baryton) – John Taylor Ward

Giunone (sopran) – Francesca Boncompagni

Iro (tenor) – Robert Burt

Eumete (tenor) – Francesco Fernández-Rueda

L’umana Fragiltà (kontratenor) – Carlo Vistoli

Amore (sopran) – Silvia Frigato

Ericlea (mezzosopran) – Francesca Biliotti

Monverdi Choir

English Baroque Soloists, dyr. Sir John Eliot Gardiner

Kiedy na ubiegłorocznej Wratislavii Sir Gardiner zamykał festiwal swoja Bachowską Pasją wg św. Mateusza, wykonanie było doskonałe, ale w jakiś dziwny sposób nieporuszające. Zresztą meastro nie był chyba w najlepszej formie, dyrygował tylko pierwszą częścią, choć poziom, perfekcyjnie doskonały, bynajmniej się przez to nie obniżył. A jednak miałam wrażenie, że oglądam ideał przez szybę.

Tymczasem Il ritorno d’Ulisse In Patria (Powrót Ulissesa do ojczyzny) przygotowana przez Gardinera i wykonana przez zespoły pod jego kierownictwem na otwarcie tegorocznej Wratislavii, to nie tylko dzieło muzyczne świetnie przemyślane i perfekcyjnie podane, ale także zupełnie niebywałe duchowe przeżycie. Czy istnieje wzorzec z Sevres muzycznego misterium? Jeśli tak, to właśnie z tym mieliśmy do czynienia.

Ale po kolei. Il ritorno d’Ulisse in patria to jedna z trzech późnych oper Claudia Monteverdiego. Sędziwy (w momencie premiery w 1641 roku miał ponad 70 lat!) mistrz o ugruntowanej już pozycji i renomie, po wielu latach przerwy, dał się namówić na komponowanie dzieł operowych. Powstał wówczas Powrót UlissesaLe nozze d’Enea in Lavinia (1641, zaginiona) i L’incoronazione di Poppea (1642). Z tej trójki tylko ostatnia cieszyła się popularnością i była stosunkowo często wystawiana. Ulisses miał mniej szczęścia. Kwestionowano autorstwo Monteverdiego, sprzeczności pomiędzy kopią dzieła zachowaną w Wiedniu, a wieloma istniejącymi wersjami librett Giacomo Boardo. Dziś badacze potwierdzają oryginalność materiału muzycznego i twierdzą, że to właśnie Monteverdiemu i jego genialnemu wyczuciu scenicznemu zawdzięczamy zmianę prologu i znaczne skrócenie samej opery w stosunku do planów librecisty. Choć i tak opera jest długa i trwa ponad trzy godziny. Po premierze w Teatro San Giovanni e Paolo w Wenecji w lutym 1641 roku spektakl wystawiono 10 razy i to przy pełnej sali – był to wówczas wynik zupełnie niebywały.

Libretto jest wierne Odysei i zawiera w sobie wydarzenia opisane przez Homera w pieśniach od XIII do XXIII. Mamy więc tęskniącą, wierną Penelopę, osaczoną przez natarczywych zalotników, lądującego na ojczystej wyspie Odyseusza, który jednak ukrywa swa tożsamość pod postacią starego żebraka. W wydarzenia wplecione są perypetie innych protagonistów – owych zalotników, młodego następcy tronu Telemacha, intrygi służącej Melanto i jej romans z Eurymachem, postacie wiernych sług i przyjaciół: pasterza Eumejusza i piastunki Eryklei. Mistyfikacja trwa do czasu –  do słynnego współzawodnictwa w napinaniu Odysowego łuku, który bohater wygrywa i – korzystając z okazji – morduje rywali. Przekonuje Penelopę – wciąż nieufną – o swojej tożsamości, przytaczając intymne szczegóły z ich małżeńskiej sypialni. Operę kończy miłosny duet połączonych znów małżonków (porównanie z duetem Nerona i Poppei narzuca się nieuchronnie). Nad wszystkim zaś czuwają bogowie: opiekuńcza Minerwa, mściwy Neptun i pilnujący przestrzegania prawa Jowisz. To oni są prawdziwą sprężyną wydarzeń od prologu po finał.

Tę trzyaktowa operę z alegorycznym prologiem Gardiner podzielił mniej więcej na pół – zresztą przerwa była krótka, najwyraźniej po to, by dać artystom czas na krótki oddech, a nie pozwolić widzom ‘otrząsnąć’ się z sugestywnego nastroju. Wystarczyło czasu na rozprostowanie ramion i nóg i już znowu wracaliśmy do świata wykreowanego przez mistrza. A był to świat przemyślany i dopracowany w każdym szczególe – nie było ani jednego elementu, ani jednego detalu, który wymknąłby się spod kontroli. Każdy epizod, najmniejsza rólka, króciutka deklamacja czy arioso było nieodłączną częścią całości i znać na nim było rękę twórcy.

Spektakl był czymś w pół drogi pomiędzy wersja koncertową i sceniczną. Przygotowano skromne kostiumy i zaprojektowano interakcje i ruch sceniczny, jednak bez scenografii i rekwizytów. Z tym jednak poradzono sobie świetnie – kilka rozwiązań, jak na przykład łuk Odysa, którym było wyciągnięte ramię Penelopy – zostało znakomicie wymyślone. Wykorzystano wielopiętrowość sceny i narady bogów umieszczono na wyższych piętrach.

Znakomicie spisali się śpiewacy. Byli idealnie dobrani do swoich ról i grali i śpiewali z dużym scenicznym zaangażowaniem. Ulisses w wykonaniu Furia Zanasiego był dokładnie taki, jak bohater Homera. Trafnie odmierzał sprzeczności, które tkwią w tej postaci: szlachetność i przebiegłość, tęsknotę i głęboką miłość do żony i syna, ale i żądzę przygód i awanturniczą żyłkę. Penelopa to postać dość jednoznaczna i nieznośnie patetyczna, choć trudno odmówić mistrzostwa Lucile Richardot – lament Penelopy otwierający akt pierwszy był pełen emocjonalnej głębi – żalu i rozpaczy. Telemach w wykonaniu Krystiana Adama Krzeszowiaka (akcent polski!) był świeży i pełen entuzjazmu, najlepszy chyba w scenie, gdy zdradził swoją fascynację piękną Heleną. Przeciwwagę dla tych heroicznych postaci stanowiła przede wszystkim para romansujących sług – Eurymachos Zachary’ego Wildera i Melanto Anny Denis. Ich miłosny duet w pierwszym akcie to cudowna porcja śpiewu przesyconego subtelnym erotyzmem. Świetnie spisał się Robert Burt jako komiczny obżartuch Iro. Na granicy powagi i groteski balansowali zalotnicy przedstawiani przez Gianluca Burrato, Michała Czerniewskiego (drugi akcent polski) i Garetha Tresedera. Wszyscy soliści brali też udział w scenach zbiorowych, przestawiając w zależności od potrzeb Chór Feakow, dwór Penelopy bądź chór Nereid.

Sir Gardiner dowodzi swoją drużyną; fot. IR

Największe wrażenie robiła jednak orkiestra – tak brzmiącego Monteverdiego jeszcze nie słyszałam. To właśnie gra angielskiego zespołu, skupiona i bezbłędna, a równocześnie pełna emocji, dynamiki i energii, tworzyła w dużej mierze tę sugestywną rzeczywistość. Wydobyli z tej muzyki całe jej bogactwo i magię, całą jej wieloznaczność, pozbawili choćby śladu monotonii. Czego tam nie było! Lament dramatyczny (Penelopa) i groteskowy (Iro), duety miłosne o rozmaitych odcieniach (Penelopa i Osyseusz vs. Melanto i Eurymachos), porywająca, dynamiczna gra w scenach zbiorowych (fantastyczny Chór Feaków!).  A dla każdego odcienia znaczeń – odpowiedni i adekwatny sposób artykulacji, zmienna dynamika, odmienne tempo. Siedziałam blisko i z zachwytem patrzyłam, jak muzycy śledzą każdy, najmniejszy ruch ręki maestra i natychmiast nań reagują. To naprawdę wyglądało jak czary! Sam Gardiner dyrygował w skupieniu nieprzerwanie i z ogromnym zaangażowaniem – panował nad każdym elementem całości. Dopiero podczas owacji dało się zauważyć, że jest zmęczony, a jego nienaganna fryzura – lekko rozwichrzona…

.Kiedy po długich owacjach opuszczaliśmy salę Narodowego Forum Muzyki, ktoś idący za mną westchnął głośno: O matko! Co za koncert! To chyba najkrótsza i najtrafniejsza recenzja tego wieczoru!

Przewrotny trium Amora, czyli „Koronacja Poppei” Monteverdiego – relacja

Claudio Monteverdi, L’incoronazione di Poppea

Wersja neapolitańska z 1651 r.

Opera Rara, Teatr im. Juliusza Słowackiego, Kraków

03.12.2015

Wykonawcy:

Giuseppina Bridelli (sopran) – Poppea

Margherita Rotondi (mezzospran) – Nerone

Xenia Meijer (mezzosopran) – Ottavia

Filippo Mineccia (kontratenor) – Ottone)

Salvo Vitale (bas) – Seneca

Jolanta Kowalska-Pawlikowska (sopran) – La Fortuna, Drusilla

Monica Piccini (sopran) – La Virtu, Valetto

Francesca Boncompagni (sopran) – Amore, Damigella

Alberto Allegrezza (tenor) – Arnalta

Alessio Tossi (tenor) – Nutrice, Soldato

Raffaele Giordani  (tenor) – Soldato, Lucano, Liberto

Mauro Borgioni (baryton) – Littore, Marcurio

La Venexiana, dyr. Claudio Cavina

Jak żałobne wieści niosą – to ostatnia Opera Rara. Od przyszłego roku skończą się wyprawy do krakowskiego Teatru Słowackiego, podczas których widzowie polscy mogli zobaczyć i posłuchać najlepszych światowych wykonawców w tak rzadko u nad grywanym barokowym repertuarze. Jeszcze tylko w marcu ostatnie Misteria Paschalia i włodarze Krakowa mogą przerzucić swoje dotacje na bardziej masową rozrywkę – przyda się na pewno więcej futbolu albo jakiś młodzieżowy festiwal sacro-song. A może lepiej wydać tę kasę na którąś z tak ostatnio modnych rekonstrukcji, np. rzezi galicyjskiej? Ale skończmy szutki! Tak naprawdę to jest nam bardzo smutno…

La Venexiana, przy klawesynie Claudio Cavina; fot. IR

Pożegnalny akcent cyklu Opera Rara był na pewno znaczący – to ostatnia opera „boskiego” Claudia, czyli L’incoronazione di Poppea w interpretacji najgłośniejszych dziś chyba speców od Monteverdiego, czyli zespołu włoskich madrygalistów La Venexiana pod kierunkiem Claudia Cavina. Zespół – zaledwie siedmiu instrumentalistów – brzmiał niebywale. Z jednej strony subtelnie i delikatnie, z drugiej jednak z takim bogactwem dźwięku, jakie potrafi stworzyć duża, wieloosobowa orkiestra. Ponad trzy godziny przebywaliśmy w innej rzeczywistości! Było pięknie!

Soliści; fot. IR

Libretto Francesca Busunellego, weneckiego prawnika, jest nie tylko oryginalne, ale wręcz szokujące. Mamy parę kochanków – cesarza Nerona i piękną Poppeę, mamy też ich nieszczęsnych małżonków, nauczyciela Nerona Senekę i jego uczniów, młodziutką Drusillę zakochaną w Ottonie, mężu Poppei, poetę Lukiana i całą galerię dworzan – piastunki, służących, żołnierzy. No i oczywiście grę sił wyższych, czyli zakład pomiędzy Fortuną, Cnota i Amorem o to, kto tak naprawdę decyduje o losach świata. Jak myślicie, kto?

Żadna z występujących postaci nie jest sympatyczna, trudno właściwie którąkolwiek polubić. Główni protagoniści to ogarnięty seksualną obsesją cesarz i ambitna, wyrachowana kokietka – manipulują otoczeniem i sobą nawzajem, niszcząc swoich partnerów i każdego, kto staje im na drodze. Ich finałowy triumf – miłosny duet – do dziś wzbudza w widzach zażenowanie. Jest przejmująco piękny, ale jak może zwyciężać miłość tak samolubna, okrutna i grzeszna? Czy to właśnie jest ten triumf Amora? Takie uczucia rządzą światem?

Dla całej tej gamy niebywale prawdziwych i gwałtownych emocji znalazł włoski kompozytor doskonały wyraz. Nie wchodźmy teraz w muzykologiczne szczegóły, czyli ile w tej operze jest naprawdę Monteverdiego. Ile by nie było, dzieło to doskonałe i przejmujące do głębi!

Poza świetnymi muzykami podziwialiśmy całą gamę dobrych solistów. Wyróżniała się wyraźnie Giuseppina Bridelli jako Poppea – zmysłowa i zalotna, Filippo Mineccia jako Ottone – nie jestem wielbicielką jego metalicznego głosu, ale w swojej interpretacji świetnie i subtelnie operował emocjami postaci nieszczęśliwego małżonka Poppei. Świeża i radosna Jolanta Kowalska-Pawłowska była ujmująca zarówno jako Fortuna, jak i tragiczna Drusilla. Znakomity bas, Salvo Vitale to świetna partia Seneki. Alberto Allegrezza jako Arnalta zaśpiewał cudowną kołysankę w drugim akcie absolutnie po mistrzowsku. Nieco rozczarowały mnie dwa mezzosoprany. Margherita Rotondi była Neronem sztywnym jak kołek i zdecydowanie nie potrafiła oddać całej emocjonalnej dwuznaczności tej postaci. Jakby na drugim biegunie Xenia Meijer, tragiczna Ottavia, żona cesarza, zamiast monumentalnego dramatu odegrała histeryczne konwulsje – moim zdaniem najsłabsza interpretacja w tym spektaklu.

Nie zmienia to oczywiście faktu, że posłuchanie tej niezwykłej opery na żywo, w teatrze, nawet w wersji koncertowej, to przeżycie warte każdej ceny i każdego trudu. Rozkoszowałam się nim przez trzy godziny, próbując zapomnieć, że to ostatnie…

Ballo Monteverdiego w radi/o/pera – relacja

Muzyka Claudia Monteverdiego rzadko gości na naszych scenach. Trudno się dziwić. Zmierzenie z tak niezwykłym, stylowym, a przy tym trudnym repertuarem to prawdziwe wyzwanie. Wymaga znakomitej orkiestry i głosów z najwyższej półki. Dlatego tak spektakularnie była oblężona Filharmonia Narodowa w końcu marca tego roku podczas gościnnego występu Boston Baroque, który przywiózł do Warszawy Nieszpory Maryjne. Jednak wczorajszy koncert artystów Warszawskiej Opery Kameralnej z programem pieśni i utworów Monteverdiego pt. Ballo przedstawiony w ramach cyklu radi/o/pera był dość kameralny, a liczba wolnych miejsc na widowni wzbudzała lekkie zdziwienie. Być może przyczyną jest fakt, że nie jest to program nowy. WOK przygotował go i przedstawił już w 1996 roku podczas czwartego Festiwalu Oper Barokowych. Ten sam program z niewielkimi zmianami, także obsadowymi, usłyszeliśmy wczoraj.

Soliści; fot. IR

Na program złożyły się fragmentów kilku utworów, jak słynny Lament Ariadny z zaginionej opery Arianna , a także nieco mniejsze formy muzyczne, takie jak Tirsi i Clori – ballo concertato napisane na zamówienie mantuańskiego dworu Gonzagów, czy Pojedynek Tankreda z Kloryndą (Il Combattimento do Tancredi et Clorinda), słynne madrigale rapresentativo, forma pośrednia między kantatą, operą, melorecytacją – muzyczna wizja dramatycznych wydarzeń zaczerpniętych z Jerozolimy wyzwolonej Tassa. Do tego dołączono kilka form lżejszych, takich jak znana i popularna pieśń Zefiro torna.

Władysław Kłosiewicz i zespół instrumentalny; fot. IR

Niestety śpiewacy byli zdecydowanie słabszą stroną koncertu. Nieźle spisywali się w zespole madrygałowym, gorzej w partiach solowych. Najbardziej jednak ujął publiczność duet dwóch tenorów – Sylwestra Smulczyńskiego i Karola Kozłowskiego – w znanej pieśni Zefiro torna, nie bez kozery powtórzonej na bis. To ta lżejsza i bardziej znana strona wielkiego Włocha, spopularyzowana przez takie formacje jak Accordone czy l’Arpeggiata. Muzyczni puryści zarzucają im zbanalizowanie i uproszczenie muzyki Monteverdiego, jednak popisowa wersja Zefiro torna z duetem Nurii Rial i Philippe’a Jaroussky’ego w powszechnym odczuciu zajmuje miejsce niemal kanoniczne. Z tym większym uznaniem publiczność przyjęła wczoraj występ dwójki młodych śpiewaków, którzy udowodnili, że wersja męskiego, tenorowego śpiewu może być podana równie ekspresyjnie i żywiołowo. Warunkiem jest prawdziwa pasja, sceniczna charyzma i przede wszystkim emanująca z artystów radość dzielenia się niezwykłą i, o dziwo, wciąż młodą muzyką.I taki właśnie był ten koncert – rozpięty pomiędzy dramatyczną, teatralną wizją pełną pasji i muzycznej wyobraźni, a subtelnością i wdziękiem pieśni w lekkiej, tanecznej stylistyce. Podkreślić i pochwalić należy zespół grający na dawnych instrumentach – Musica Antiquae Collegium Vasoviense, tym razem w wyjątkowo kameralnym składzie, lecz grający z lekkością, precyzją i wdziękiem, świetnie spisujący się w partiach dramatycznych, takich jak wspomniany Pojedynek Tankreda z Kloryndą, w którym zgiełk bitwy i szczęk oręża oddawały szalejące smyczki. Klasą samą dla siebie był oczywiście Władysław Kłosiewicz przy klawesynie, akompaniujący trudnym, melorecytowanym partiom in genere rappresentativo, ascetycznym i dramatycznym monodiom wykonywanym przez Andrzeja Klimaczaka (Se i languidi miei sguardi i Se pur destina) oraz Lamentowi Ariadny w wykonaniu Doroty Lachowicz.

Il ritorno d’Ulisse in patria – wykonania

7 i 8.09.2017 – Wratislavia Cantans,  Narodowe Forum Muzyki, Wrocław

Grono wykonawców – w środku Gardiner; fot. IR

Reżyseria – Sir John Eliot Gardiner, Elsa Rooke

Kostiumy – Patricia Hofstede

Światło – Rick Fisher

Wykonawcy

Ulisse (baryton) – Furio Zanasi

Penelope (mezzosopran) – Lucile Richardot

Telemaco (tenor) – Krystian Adam Krzeszowiak

Minerve/Firtuna (sopran) – Hanna Blažiková

Tempo/Nettuno/Antinoo (bas) – Gianluca Buratto

Pisandro (kontratenor) – Michał Czerniawski

Anfinomo (tenor) – Gareth Treseder

Eurimaco (tenor) – Zachary Wilder

Melanto (sopran) – Anna Dennis

Giove (baryton) – John Taylor Ward

Giunone (sopran) – Francesca Boncompagni

Iro (tenor) – Robert Burt

Eumete (tenor) – Francesco Fernández-Rueda

L’umana Fragiltà (kontratenor) – Carlo Vistoli

Amore (sopran) – Silvia Frigato

Ericlea (mezzosopran) – Francesca Biliotti

Monverdi Choir

English Baroque Soloists, dyr. Sir John Eliot Gardiner

relacja z koncertu tutaj

 

1994, 1 października – Warszawska Opera Kameralna

inscenizacja i reżyseria: Ryszard Peryt

Kierownictwo muzyczne:  Władysław Kłosiewicz

Scenografia: Andrzej Sadowski

Wykonawcy:

Giove – Zdzisław Nikodem

Nettuno – Grzegorz Zychowicz

Minerva – Olga Pasiecznik

Giunone – Marzanna Rudnicka

Ulisses – Piotr Kusiewicz

Penelope – Dorota Lachowicz

Telemaco – Dariusz Paradowski

Antinoo – Andrzej Klimczak

Pisandro – Jerzy Knetig

Anfinomo – Piotr Łykowski

Aurimaco – Zdzisław Kordyjalik

Melanto – Agnieszka Lipska

Eumete – Michał Kanclerski

Iro – Marcin Rudziński

Ericlea – Elżbieta Skawińska

L’humana fragilita – Grzegorz Pitułej

Il Tempo – Zbigniew Dębko

Fortuna – Ewa Mikulska

Amore – Urszula Jankowska

Musicae Antiquae Collegium Varsoviense, Zespół Solistów Warszawskiej Opery Kameralnej

L’incoronazione di Poppea – wykonania

2015, 12 marca – Opera Rara, Teatr im. Juliusza Słowackiego, Kraków

Wersja neapolitańska z 1651 r.

Wykonawcy:

Giuseppina Bridelli (sopran) – Poppea

Margherita Rotondi (mezzospran) – Nerone

Xenia Meijer (mezzosopran) – Ottavia

Filippo Mineccia (kontratenor) – Ottone)

Salvo Vitale (bas) – Seneca

Jolanta Kowalska-Pawlikowska (sopran) – La Fortuna, Drusilla

Monica Piccini (sopran) – La Virtu, Valetto

Francesca Boncompagni (sopran) – Amore, Damigella

Alberto Allegrezza (tenor) – Arnalta

Alessio Tossi (tenor) – Nutrice, Soldato

Raffaele Giordani  (tenor) – Soldato, Lucano, Liberto

Mauro Borgioni (baryton) – Littore, Marcurio

La Venexiana, dyr. Claudio Cavina

relacja

 

2013, 12 kwietnia – Akademia Teatralna w Warszawie

Kierownictwo muzyczne: Lilianna Stawarz

Opieka artystyczna: Ryszard Peryt, Anna Radziejowska, Artur Stefanowicz

Reżyseria: Barbara Wisniewska, Grzegorz Reszka, Rafał Swaczyna, Agata Dyczko, Joanna Grabowicka

Kostiumy: Anna Nurzyńska

Wykonawcy:

Poppea – Dagmara Barna, Bożena Bujnicka

Nerone – Kacper Szelążek

Ottone – Marcin Litwień, Marcin Gadaliński

Ottavia – Elwira Janasik, Joanna Drewniak

Seneca – Paweł Czekała

Drusilla – Edyta Krzemień, Monika Wilska

Fortuna – Magdale Krzysztoforska, Anqi Zhang

Virtu – Marta Czrkowska, Anna Koźlakiewicz

Amore – Jakub Józef Orliński

 

1996, 12 października – Warszawska Opera Kameralna

Reżyseria: Ryszard Peryt

Dyr. Władysław Kłosiewicz

Scenografia Andrzej Sadowski

Wykonawcy:

Poppea – Olga Pasiecznik

Nerone – Dariusz Paradowski

Ottavia – Dorota Lachowicz

Ottone – Artur Stefanowicz

Seneka – Jerzy Ostapiuk

Drusilla, Fortuna – Marta Boberska

Virtu – Aleksandra Zamojska

Amore, Damigella – Agnieszka Lipska

Musicae Antiquae Collegium Varsoviense

Pur ti miro – Dariusz Paradowski i Olga Pasiecznik

 

1971, 16 lipca – Teatr Wielki w Warszawie

Reżyseria: Ludwik René

Dyr. Zygmunt Latoszewski

 

Il combattimento di Tancredi et Clorinda – wykonania

2018, 2 lutego – Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia, Katowice

Wykonawcy:

Narrator, Tankred, Klorynda – Marco Beasley

{oh!} Orkiestra Historyczna

relacja

 

2015, 23 maja – Studio Koncertowe Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego, Warszawa

Koncert z cyklu radi/o/pera: „Ballo…” Koncert utworów Claudia Monteverdiego, m.in. „Il combattimento di Tancredi et Clorinda”

Kierownictwo muzyczne: Władysław Kłosiewicz

Wykonawcy:

Testo – Karol Kozłowski

Tancredi – Andrzej Klimczak

Clorinda – Justyna Stepień

Zespół Musicae Antiquae Collegium Varsoviense

SONY DSC

 

 

1996, 7 października – Warszawska Opera Kameralna

„Se i laguidi miei sguarfi, Torsi e Clori. Se pur destona. Lamento d’Arianna, Introduzione al ballo, Ballo delle Ingrate”

Kierownictwo muzyczne: Władysław Kłosiewicz

Reżyseria: Ryszard Peryt

Scenografia: Andrzej Sadowski

Wykonawcy:

Testo – Krzysztof Szmyt

Tancredi – Bogdan Śliwa

Clorinda – Marzanna Rudnicka

 

1993, 27 marca – Teatr Wielki im. Stanosława Moniuszki w Poznaniu

„Tasso i Cervantes”

Reżyseria: Małgorzata Dziewulska

Choreografia: Leszek Czarnota

Scenografia: Elżbieta Tolak, Robert Kiesznowski

Il ballo delle Ingrate – wykonania

2015, 23 maj – Radi/o/pera, Studio Koncertowe Polskiego Radia im. W. Lutosławskiego

Ballo – koncert utworów Claudia Monteverdiego

Kierownictwo muzyczne: Władysław Kłosiewicz

Wykonawcy:

Marta Boberska, Julita Mirosławska, Justyna Stępień, Dorota Lachowicz, Karol Bartosiński, Karol Kozłowski, Andrzej Marusiak, Sylwester Smulczyński, Sławomir Jurczak, Andrzej Klimczak

Musicae Antiquae Collegium Varsoviense

relacja

1996, 7 października – Warszawska Opera Kameralna

„Se i laguidi miei sguarfi, Torsi e Clori. Se pur destona. Lamento d’Arianna, Introduzione al ballo, Ballo delle Ingrate”

Kierownictwo muzyczne: Władysław Kłosiewicz

Reżyseria: Ryszard Peryt

Scenografia: Andrzej Sadowski

Wykonawcy:

Amore – Urszula Jankowska

Venere – Dorota Lachowicz

Plutone – Grzegorz Zychowicz

Imber d’Inferno – Bernard Pyrzyk, Jerzy Knetig, Zdzisław Kordyjalik, Sławomir Jurczak

Anime Ingrate – Marta Boberska, Joanna Matraszek, Aleksandra Zamojska, Mirosława Kacprzak

Mimowie – Klaudia Carlos, Lidia Sycz, Lerzy Kloniowski, Andrzej Kwiatkowski

L’incoronazione di Poppea

L’incoronazione di Poppea – Koronacja Poppei

opera reggia/drama musicale w trzech aktach z prologiem

muzyka Claudio Monteverdi

libretto Giovanni Francesco Busunello wg „Dzienników” Tacyta

premiera w Teatro SS. Giovanni e Paolo w Wenecji, karnawał 1643

Premierowa obsada:

Fortuna (sopran)

Mirtu (sopran)

Amor (sopran)

Pallada (sopran)

Merkury (tenor)

Wenus (sopran)

Poppea (sopran) – Anna di Valerio (?)

Neron (sopran-kastrat) – Stefano Costa (?)

Oktawia (sopran) – Anna Renzi

Otton (alt)

Seneka (bas)

Drusilla (sopran)

Mamka (alt/tenor)

Arnalta (alt/tenor)

Lucano (tenor)

Valetto (sopran-kastrat) – Rabocchio (Corbacchio?)

Damigella (sopran)

Liktor (bas)

Kapitan Wyzwoleniec (tenor)

Żołnierze (2 tenory)

Domownicy Seneki (2 tenory, bas)

Konsulowie (tenor, bas)

Trybuni (2 tenory, bas)

 

Prolog

Fortuna, cnota i Amor spierają się o władzę. Amor zapowiada, że przed zmierzchem pokaże rywalom, kto naprawdę rządzi światem

Akt I

Otton wraca do domu z dalekiej podróży, tęskniąc za ukochaną żoną, Poppeą. Przed domem spostrzega dwóch żołnierzy Nerona. Neron żegna Poppeę po miłosnej nocy. Poppea jest pewna poparcia Amora i Fortuny, mamka Arnalta ostrzega ją, zwłaszcza przed cesarzową. Zdradzona Oktawia przeżywa upokorzenie. Mamka radzi jej, żeby poszukała kochanka, Oktawia ze wstrętem odrzuca tę radę.

Filozof Seneka sławi wdzięki Oktawii, która prosi go o wstawiennictwo u Nerona, jego byłego ucznia. Seneka medytuje nad bólem, który dotyka nawet cesarzową. Pallada przepowiada filozofowi rychłą śmierć. Seneka przyjmuje to ze stoickim spokojem. Neron postanawia odtrącić Oktawię i poślubić Poppeę. Sprzecza się z Seneką. Neron wraca do Poppei, która podburza go przeciw filozofowi, Neron skazuje Senekę na śmierć. Otton błaga Poppeę o miłość, jednak ona nim gardzi. Otton ulega westchnieniom Druzylli, która od dawna go wielbi.

Akt II

Seneka medytuje nad samotnością. Merkury przynosi mu wyrok, który po chwili potwierdza Kapitan. Seneka żegna się z przyjaciółmi i przygotowuje ceremonię samobójstwa, nie zważając na błagania domowników. Paź i Panna służebna wesoło flirtują. Neron i Lukian cieszą się ze śmierci Seneki. Neron myśli tylko o Poppei. Otton rezygnuje z zabicia Poppei, jednak Oktawia, szantażując go, nakazuje mu zamordowanie żony. Druzylla jest szczęśliwa. Otton powierza jej nakaz cesarzowej. Druzylla go wspiera i daje mu przebranie. Poppea triumfuje po śmierci Seneki, Arnalta ją ostrzega. Poppea kładzie się spać, Arnalta śpiewa jej kołysankę. Otton w przebraniu Druzylli zakrada się do ogrodu, Amor budzi Poppeę i Arnaltę, uniemożliwiając Ottonowi zabicie żony. Podejrzana jest Druzylla, która przebrała Ottona w swoje szaty. Amor triumfuje.

Akt III

Druzylla czeka na powrót Ottona, Arnalta i straże przybywają, aby ja aresztować. Druzylla przyznaje się do zbrodni, aby ratować Ottona, Neron skazuje ją na tortury. Otton wyznaje swój postępek, aby ratować Druzyllę. Wyjawia plan Oktawii. Neron skazuje kochanków na wygnanie, ogłaszając równocześnie wygnanie Oktawii. Neron oznajmia Poppei, że zostanie cesarzową. Arnalta cieszy się szczęściem swojej pani. Oktawia rozpacza i żegna się z Rzymem. Poppea zostaje ukoronowana w obecności konsulów i Trybunów. Amor i Wenus ogłaszają swoje zwycięstwo, Neron i Poppea łączą się w miłosnym duecie.

Wykonania w Polsce

Relacje

Il ritorno d’Ulisse in patria

Il ritorno d’Ulisse in patria – Powrót Ulissesa do ojczyzny

drama per musica w trzech aktach z prologiem

muzyka Claudio Monteverdi

libretto Giacomo Badoaaro wg „Odysei” Homera

premiera w Teatro SS Giovanni e Paolo/Teatro San Cassiano w Wenecji, 1640

Premierowa obsada:

L’Humana fragilita (sopran)

Tempo (bas)

Fortuna (sopran)

Amor (sopran)

Ulisse (tenor) – Francesco Manelli (?)

Penelopa, żona Ulissesa (sopran) – Giulia Paolelli (?)

Telemaco (tenor) – Constantino Manelli (?)

Antinoo (bas)

Pisandro (tenor)

Anfinomo (alt)

Eurimaco (tenor)

Melanto (sopran)

Iro (tenor)

Ericlea (alt)

Eumete (bas)

Jowisz (tenor)

Neptun (bas)

Minerwa (sopran) – Maddalena Manelli (?)

Juno (sopran)

Syreny

Najady

Chór w niebie

Chór na morzu

 

Prolog

Ludzka kruchość w towarzystwie Czasu, fortuny i Amora prorokuje nieszczęście Odyseusza.

Akt I

Penelopa wiernie czeka na męża. Mamka Eryklea modli się o powrót Odysa.

Melanio, służąca Penelopy zabawia się z kochankiem Eurymachem. Do brzegu Itaki zbliża się łódź Feaków.Neptun skaży się na Feaków, którzy pomogli Odysowi wrócić do ojczyzny. Skazuje ich na  przemianę w skałę. Jowisz aprobuje wyrok brata. Odys pyta pasterza o nazwę krainy, w której się znalazł. Dowiaduje się, że to Itaka. Nie może w to uwierzyć. Dopiero gdy pasterz okazuje się przebraną Minerwą, prawda dociera do Odysa. Minerwa nakazuje my zachowanie incognito i zamienia go w starca. Wysyłago  do starego przyjaciela, pasterza Eumajosa. Sama udaje się do Spraty po Telemacha.Melanto usiłuje namówić Penelopę na korzystanie z życia, jednak Penelopa nie słucha jej podszeptów. Odyseusz prosi Eumajosa o gościnę, pasterz go przyjmuje.

Akt II

Minerwa przenosi Telemacha do Itaki. Witają go Eumajos i nieznajomy starzec. Eumajos rusza, aby uprzedzić Penelopę o powrocie syna. Tymczasem Telemach poznaje tożsamość tajemniczego starca. Mealnto i Eurymach knują przeciw Penelopie. Zalotnicy przypuszczają kolejny, daremny szturm. Eumajos zapowiada powrót Telemacha i jego ojca. Zalotnicy postanawiają zabić młodzieńca. Minerwa zamierza zaproponować Penelopie konkurs: ktokolwiek napnie łuk Odysa, zyska jej rękę. To sposób na to, aby łuk znalazł się w rekach właściciela. Telemach opowiada matce o podróżach, zachwycając się zwłaszcza uroda Heleny. Eumajos sprowadza żebraka do pałacu. Królowa ogłasza konkurs łuczniczy, zalotnicy ponoszą klęskę. Tylko żebrak potrafi napiąć łuk. Odys zabija wszystkich zalotników.

Akt III

Melante skarży się na żebraka, który zabił jej kochanka. Eumajos stara się przekonać królową, że starzec jest jej mężem. Penelopa mu nie wierzy. Nawet Telemach nie potrafi przełamać nieufności matki. Minerwa prosi Junonę o wstawiennictwo u Jowisza, ten zaś wstawia się za małżonkami u Neptuna. Euryklea również waha się co do tożsamości starego żebraka. Nikt nie jest w stanie przekonać Penelopy, że jej małżonek wrócił. Nie wierzy zapewnieniom Eumajosa, Telemacha, ani Euryklei, która rozpoznała w kąpieli znamię Odysa. Dopiero gdy Odys ujawnia znajomość tajemnic małżeńskiej alkowy, Penelopa ostatecznie przekonuje się o powrocie ukochanego męża.

Wykonania w Polsce

Relacje