Archiwa tagu: opera barokowa

Orfeusz doskonały

Claudio Monteverdi L’Orfeo  
wersja koncertowa
Opera Rara, ICE, Kraków
25.10.2023

Wystąpili                                                                    
Orfeo (tenor ) – Cyril Auvity
La Musica, Proserpina (sopran ) – Céline Scheen
Messaggiera (mezzosopran) – Luciana Mancini
Euridice (mezzosopran) – Natalia Kawałek
Ninfa, Speranza (alt) – Benedetta Mazzucato
Pastore 1 (kontratenor) – Rafał Tomkiewicz
Pastore 2, Spirito, Eco (tenor ) – Zbigniew Malak
Pastore 3, Spirito, Apollo (tenor )  – Alessandro Giangrande
Plutone, Caronte, Spirito (bas) – Salvo Vitale
Spirito (baryton) – Sebastian Szumski
Spirito (bas) – Przemysław Józef Bałka

L’ARPEGGIATA
Kierownictwo artystyczne i dyr. Christina Pluhar

 

L’Arpeggiata koncertuje w Polsce regularnie. dlatego jej obecność na festiwalu Opera Rara nie zelektryzowała mnie w pierwszej chwili. Dopiero kiedy dowiedziałam się, że w programie jest koncertowa wersja opery Claudia Monteverdiego L’Orfeo, natychmiast kupiłam bilet. Nie tylko dlatego, że jest to moja ukochana opera, od której zaczęła się moja miłość do baroku, ale również dlatego, że byłam ogromnie ciekawa, jak zmierzy się z tym przedsięwzięciem prowadząca L’Arpeggiatę Christina Pluhar.

Nie jest to co prawda trzygodzinna opera Haendla lub Vinciego – pod tym względem wiek XVII jest łaskawszy dla słuchaczy niż XVIII, kochający ciągnące się godzinami popisowe arie. Jednak przygotowanie opery w całości, prowadzenie całego aparatu wykonawczego, instrumentalistów i solistów, to co innego niż koncert-składanka z jednym lub dwoma śpiewakami i kameralnym zespołem. Christina Pluhar była tym razem dyrygentką, prowadziła koncert bez przerw, czyli bez podziału na akty, a brzmienie – zwłaszcza instrumentalne – bardzo oryginalne i niezwykłe, każe stwierdzić, że była to absolutnie autorska wersja opery Monteverdiego –wizja Orfeusza autorstwa Christiny Pluhar.

Nie będę tu przedstawiała libretta – jest dobrze znane, można je bez trudu znaleźć, choćby na tej stronie. To, co warto podkreślić w relacji z tego niezwykłego koncertu, to brzmienie instrumentalne orkiestry, L’Arpeggiaty wzbogaconej o kilku dodatkowych muzyków, choć skład orkiestry był zaskakujący: tylko dwie skrzypaczki, za to dwa cynki i aż cztery puzony! Długą chwilę musiałam się przyzwyczajać podczas prologu do oryginalnego brzmienia, zanim nie stwierdziłam, że jest po prostu wspaniałe! Pluhar zresztą prowadziła orkiestrę bardzo precyzyjnie, z dużą dynamiką dźwięku, pozwalając, zwłaszcza podczs arii z towarzyszeniem skrzypiec czy fletu, wspaniale wybrzmieć głosom i instrumentom. Zresztą partie koncertujące były znakomite, a improwizacje fletów, skrzypiec i cynków szalenie melodyjne i wirtuozowskie. Wszystko było pozornie oczywiste, takie jak być powinno, a jednak nie było to takie jak zawsze. Jak się to działo, naprawdę nie wiem. Magia.

Soliści to oczywiście osobna historia. Przede wszystkim Cyril Auvity w roli tytułowej. Po prostu fantastyczny. niebywała ekspresja głosu i biegłość techniczna, wspaniały w popisowych ariach Orfeusza, przede wszystkim Rosa del ciel i Passente spirto, które wprost wciskały w fotel. Najbardziej subtelne i urzekające pianissimo w historii! Naprawdę brak mi słów. To najdoskonalszy Orfeusz, jakiego słyszałam.

Cyril Auvity; fot. IR

Reszta zespołu, to śpiewacy mniej popularni do Auvity, ale podczas tego koncertu wszyscy byli świetni i właściwie nie było słabego punktu. Celine Scheen, sopranistka śpiewająca często z L’Arpeggiatą, tu interpretowała rolę Muzyki i Prozerpiny, w obu była bardzo dobra, zwłaszcza jako nieco kokieteryjna żona Hadesa. Luciana Mancini jao Messaggiera o przepięknym, głębokim mezzosopranie, potrafiła zachować równowagę pomiędzy śpiewem, a rozdzierającym płaczem. Benedetta Mazzucato jako Speranza, Salvo Vitale jako Pluton i Charon, Alessandro Giagrande jako Pasterz i Apollo – wszyscy świetni. Zwłaszcza ten ostatni tak wspaniale operował głosem, że po raz pierwszy partia Apollina była wprost przykuwająca i nie wydawała mi się nieco sztucznie doklejona do tej opery.

A wreszcie soliści polscy. Natalia Kawałek jako Eurydyka ze świeżym i lekkim mezzosopranem, Rafał Tomkiewicz jako Pasterz ze swoim subtelnym i śpiewnym kontratenorem, Zbigniew Malak, Sebastian Szumski i Przemysław Józef Bałka w rolach Pasterzy i Duchów Tartaru – wszyscy na jak najwyższym poziomie, każda z ról, nawet te najmniejsze, brzmiały świetnie. To była prawdziwa uczta dla ucha!

Soliści i Christina Pluhar odbierają zasłużone owacje; fot. IR

To było nie tylko piękne wykonanie opery Monteverdiego, ale też udowodnienie wszystkim lekceważącym L’Arpeggietę jako orkiestrę wykonującą „popowe” wersje XVII-wiecznych pieśni i arii, że wyzwanie, jakim jest wykonanie całej „poważnej” opery, zostało pojęte i zrealizowane, nomen omen, koncertowo.

Do tej beczki miodu maleńka łyżka dziegciu – wyświetlający napisy zgubili się w pewnym momencie i przez sporą część koncertu tłumaczenia tekstu brakowało. Co oczywiście nie umniejsza piękna muzyki, ale przecież opera XVII-wieczna to śpiewana poezja, więc tekst wzbogaca odbiór. Cóż, usterki techniczne…

Sanctus Petrus et Sancta Magdalena – wykonania

2023, 21 października – Bydgoska Scena Barokowa, Sala Koncertowa Collegium Copernicanum, Bydgoszcz

Wykonanie
Polska Opera Królewska
Piotr (kontratenor) – Rafał Tomkiewicz
Maria Magdalena (sopran) – Małgorzata Trojanowska
Maria Salome (sopran) – Marta Boberska
Maria Jakubowa (mezzosopran) – Aneta Łukaszewicz
Józef z Arymatei (kontratenor) – Jakub Foltak
Capella Regia Polona, dyr. Krzysztof Garstka

 

Relacja

Sanctus Petrus et Sancta Maria Magdalena

Oratorio latino
Muzyka Johann Afolf Hasse
Librecista nieznany
Premiera w Ospedale degli Incurabili w Wenecji, 1758

Premierowa obsada nieznana

Fabuła:
Dramatis personae to Św. Piotr (alt); Św. Maria Magdalena (sopran); Maria Jacobi, matka apostoła Jakuba (sopran); Mary Salome (mezzosopran); i Józef z Arymatei (sopran). Piotr opłakuje śmierć Chrystusa. Dowiaduje się wielu szczegółów do Marii Jakubowej. Poszczególne osoby wyrażają swój smutek. Kiedy Piotr chce odejść, Maria Jacubowa ostrzega go, że szuka go tłum. Wówczas Piotr decyduje się pozostać w nadziei, że i na niego spadnie męczeństwo.

Sanctus Petrus et Sanca Maria Magdalena – wykonania

Relacja – Oratorium Hassego w Bydgoszczy

 

Oratorium Hassego na Bydgoskiej Scenie Barokowej

Johann Adolf HasseSanctus Petrus et Sancta Maria Magdalena

2023, 21 października – Bydgoska Scena Barokowa, Sala Koncertowa Collegium Copernicanum, Bydgoszcz

Wystąpili Artyści Polskiej Opery Królewskiej
Kierownictwo muzyczne: Krzysztof Garstka
Piotr (kontratenor) – Rafał Tomkiewicz
Maria Magdalena (sopran) – Małgorzata Trojanowska
Maria Salome (sopran) – Marta Boberska
Maria Jakubowa (mezzosopran) – Aneta Łukaszewicz
Józef z Arymatei (kontratenor) – Jakub Foltak
Zespół instrumentów Dawnych POK
Capella Regia Polona, dyr. Krzysztof Garstka

Podczas koncertu festiwalu Bydgoska Scena Barokowa w sobotę 21 października usłyszeliśmy rzecz zupełnie niezwykłą. Wykonano oratorium Johanna Adolfa Hassego Sanctus Petrus et Sancta Maria Magdalena, a spektakl przygotowali artyści Polskiej Opery Królewskiej pod kierownictwem Krzysztofa Garstki.

Oratorium nie ma akcji jako takiej – to zbiór arii przeplatanych recytatywami, w których poszczególne postaci wyrażają żal po śmierci Jezusa i szukają w niej głębszego sensu. W bohaterach walczą poczucie winy, rozpacz i nadzieja. Dzieło przygotował Hasse na Wielki Piątek 1858 roku dla dziewcząt ze szpitala i sierocińca Ospedale degli Inucarabili w Wenecji, w których Hasse pełnił rolę maestro di capella, nauczając i komponując dla dziewcząt pozostających po opieką tej instytucji. Stąd same wysokie głosy w oratorium, choć nie znamy nazwisk występujących w nim śpiewaczek. Nieznany jest również twórca łacińskiego libretta.

Dyskutując o tym oratorium, najczęściej przywołuje się nazwisko Vivaldiego, który pracował i tworzył dla Ospedale della Pieta, również w Wenecji, dwadzieścia lat wcześniej. Mimo pewnych podobieństw, zwłaszcza w wirtuozowskiej instrumentacji, które niektórzy muzykolodzy nazywają „weneckim idiomem muzycznym”, charakter muzyki Hassego jest odrębny i ma swój charakterystyczny rys. Recytatywy są długie, ale bardzo ciekawe i melodyjne, natomiast arie mają charakter wybitnie operowy, są kunsztowne i niebywale trudne, dając pole do popisu wszystkim solistom. W oratorium Hassego nie ma też partii chóralnych – jedyny chór w finale – efektowne Miserere, śpiewa razem piątka solistów.

Małgorzata Trojanowska i Rafał Tomkiewicz w rolach tytułowych, przy klawesynie Krzysztof Garstka; fot. IR

Polska Opera Królewska przygotował oratorium Hassego specjalnie na festiwal, wykonaniem pokierował Krzysztof Garstka, prowadząc od klawesynu swoją orkiestrę Capella Regia Polona. Zarówno orkiestra, jak i soliści, których usłyszeliśmy, spisali się nadzwyczajnie. W partii tytułowej wystąpił młody, ale już znany kontratenor Rafał Tomkiewicz. To właśnie on wykonał najbardziej znaną arię tego oratorium Mea tormenta, properate!, niebywale żywiołową, wirtuozowską, typową arię di bravura. I tak też ona brzmiała w wykonaniu Tomkiewicza – szalenie dynamicznie i energetycznie. Partia Piotra jest wysoka, choć niekiedy skoki interwałowe wydają się karkołomne. Tomkiewicz poradził sobie z tym znakomicie.

Marta Boberska, Aneta Łukaszewicz i Jakub Foltak; fot. IR

Ogromne wrażenie zrobiła Małgorzata Trojanowska jako Maria Magdalena. Tę solistkę słyszałam dotąd na scenie jedynie w Koronacji Poppei i był to występ zapadający w pamięć. Jednak właśnie ta szczególnie ekspresyjna partia Magdaleny ukazała siłę jej dramatycznego sopranu. Robiła niezwykłe wrażenie zarówno w ariach, jak i w przepięknym duecie z Tomkiewiczem Jesu, mea Pax, mae Vite, a także w sopranowym trio trzech Marii Amor meus in cruce languet. Pozostali soliści także mieli swoje „popisowe” arie, Hasse nie zaniedbał nikogo, niestety nie potrafię przytoczyć ich tytułów, może poza arią Si Deo dilectate w wykonaniu Anety Łukaszewicz, szczególnie urzekającą. Całość zarówno kompozycji, jak i świetnego wykonania dowodzi, że odkrywanie na nowo Hassego jest ze wszech miar pożądane, a jego ”żywiołowa galanteria” sprawia także dziś ogromną przyjemność wykonawcom i publiczności.

 

Wierna miłość nagrodzona, czyli Haendlowski „Tolomeo” w NOSPR

Georg Friedrich Haendel, Tolomeo, Rè di Egitto HWV 25
Wersja koncertowa w dwóch częściach

Festiwal Katowice Natura Kultura, Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia, Katowice
11 maja 2023

Wystąpili:
Tolomeo (kontratenor) – Jakub Józef Orliński
Elisa (mezzosopran) – Giuseppina Bridelli
Seleuce (sopran) – Mélissa Petit
Araspe (bas) – Andrea Mastroni
Alessandro (kontratenor) – Paul-Antoine Bénos-Dijan
Il Pomo d’Oro,
dyr. od klawesynu Francesco Corti

 

Tolomeo, Rè di Egitto to ostatnia z oper Haendla podczas prowadzenia przez niego pierwszej Royal Academy of Music. Mimo nadciągającego bankructwa tej instytucji operę udało się wystawić siedmiokrotnie. Była też dwukrotnie wznawiana za życia kompozytora, za każdym razem starannie przezeń „updatowana”.

Tolomeo jest też ostatnią operą wykonywana wspólnie przez „wielką trójkę” solistów skupionych wokół Haendla: słynnego kastrata Senesina i dwóch rywalizujących z sobą sopranistek: Franceski Cuzzoni i Faustiny Bordoni, nota bene późniejszej żony Johanna Adolpha Hassego. Upadek Royal Academy definitywnie zamknął rozdział w historii Haendlowskiej opery nazwany przez Kamińskiego „bohaterską epopeją”. Sama jednak opera zdecydowanie nie jest heroiczną – wręcz przeciwnie, swoim charakterem zarówno akcji, jak i muzyki skłania się raczej ku operze pastoralnej.

Fabuła jest dość wątła i zawiera w sobie cały używany w historiach miłosnych repertuar komedii omyłek, przebieranek, fałszywej trucizny i obowiązkowego happy endu. Autor libretta Niccolò Haym wykorzystał napisane przez Capacego libretto do opery Domenica Scarlattiego Tolomeo e Alessandro z 1711 roku (mogliśmy nie tak dawno usłyszeć wersję koncertową tej opery w Bydgoszczy). Choć nieco je okroił i położył większy nacisk na perypetie miłosne bohaterów niż na wątek polityczny – braterskiego pojednania.

Tytułowy Ptolemeusz, wygnany z Egiptu przez Kleopatrę, mieszka na Cyprze jako prosty pasterz Osmino. Tron przypadł jego bratu Alessandrowi. Jego żona Seleuce, którą Kleopatra wysłała do Tryfona, tyrana Syrii, rozbiła się i jak wszyscy sądzą, utonęła. Tymczasem i ona – rzecz jasna – znajduje się na Cyprze pod fałszywym imieniem Dalia. Kompletu dopełnia katastrofa morska u wybrzeża wyspy w pierwszej scenie opery, podczas której tonącego, a jakże, Alessandra ratuje Ptolemeusz. Cyprem rządzi tyran Araspe, smalący cholewki do Dalii, a jego siostra Elisa kocha się na zabój w fałszywym Osminie. Małżonkowie, oczywiście, pozostają sobie wierni mimo pokus i przeciwności, zamach na życie Ptolemeusza zostaje udaremniony, a Alessandro oddaje bratu żonę i tron.

Finałowe Choro; fot. IR

Akcja jest zdumiewająco wątła, nic więc dziwnego, że większość arii to tęskne miłosne westchnienia, jedynie Tyran Araspe konsekwentnie wprowadza nieco emocji swoimi pełnymi zazdrości ariami di furia – jest wśród nich jedna z najsłynniejszych arii tego rodzaju z pierwszego aktu (Respira almen), napisana przez Haendla dla słynnego basa Giuseppe Marii Boschiego. Obie heroiny zostały jednak zróżnicowane charakterologicznie, co znakomicie podkreśla muzyka Haendla – podobnie jak zróżnicowane były pierwotne wykonawczynie, czyli Cuzzoni i Bordoni. Seleuce to kochająca i wierna małżonka, natomiast Elisa ma w sobie nieco sprytu i skłonności do intryg. Kiedy nie udaje się jej, nawet groźbą, przekonać do siebie Ptolemeusza – ratuje mu życie, podmieniając truciznę, dzięki czemu zyskuje wdzięczność Alessandra. Najtrudniejszą do polubienia postacią jest tytułowy Ptolemeusz, którego odgrywał Senesino, a który oprócz tego, że kocha i wzdycha, jest bardziej przedmiotem akcji niż jej podmiotem. Być może dlatego, jakby w nagrodę, kompozytor wyposażył go w najpiękniejsze, liryczne arie, pełne melancholii i słodyczy.

Realizacja koncertowej wersji opery, otwierająca w Katowicach Festiwal Kultura Natura, jest pierwszym wykonaniem tego dzieła w Polsce. Jak sprawdzili się następcy Senesina, Cuzzoni, Bordoni i Boschiego?

Sądzę, że dość dobrze dobrano obie sopranistki. Nie wiem, jak wypadłyby w zderzeniu ze swoimi wielkimi poprzedniczkami, jednak mezzosopran Giuseppiny Gridelli jako Elisy wydawał się predestynowany do ruchliwych, pełnych kokieterii, niekiedy wręcz tanecznych arii; sprawdził się też w brawurowej arii zemsty z trzeciego aktu (Ti pentrai) wypełnionej melodycznymi skokami i ozdobnikami. Natomiast pełen liryzmu, subtelny sopran Melissy Petit w roli Seleuce w ariach miłosnych i pełnych melancholii brzmiał niekiedy urzekająco. Zwracała uwagę jej umiejętność stosowania sotto voce, szczególnie słyszalna we fragmentach a capella w przepięknej arii z pierwszego aktu (Se talor miri).

Melissa Petit i Giusepina Bridelli; fot. IR

Równie liryczna jest partia tytułowego Ptolemeusza, można by nawet powiedzieć, że to dość mdły bohater. Pewnie dlatego Jakub Józef Orliński, niewątpliwa gwiazda tego spektaklu, usiłował ją odegrać nie tylko muzycznie, ale również aktorsko. Tym zacięciem wyróżniał się spośród dość statycznych pozostałych solistów. Na wyróżnienie zasługuje jego liryczna aria zamykająca akt pierwszy (Torna sol), aria z towarzyszeniem fletu z drugiego aktu (Se un solo e quel core) i przede wszystkim przepiękna aria w typie siciliany stanowiąca monolog umierającego bohatera (Stille amare). Świetnie wypadły jego duety z Melissą Petit, a zwłaszcza słynna aria Seleuce Dite, che fa, w której Tolomeo początkowo pojawia się jako echo (Orliński podjął ją z głębi sali, zza publiczności), potem zaś przeradza się w liryczny duet (Se il cor ti perde). Nie można jednak odmówić Orlińskiemu temperamentu – jego aria Son qual rocca, w której odrzuca matrymonialną propozycję Elisy, dowodzi, że sprawdza się też w ariach di bravura.

Bohater wieczoru Jakub Józef Orliński, z prawej dyrygent Francesco Conti; fot. IR

Drugi z kontratenorów Paul-Antoine Bénos-Dijan to głos raczej liryczny, pasujący zresztą do emplois swego bohatera. Wyróżnał się piekną, miękką barwą i subtelnym brzmieniem. Jednak Alessandro to w tym dramacie postać poboczna i solista nie mógł zaprezentować pełni swoich możliwości. Następca Broschiego Andrea Mastroni dostał za to po jednaj arii w każdym akcie i wszystkie były do siebie zadziwiająco podobnie wykonane – ewidentnie ani głosem, ani aktorsko nie odnalazł się w tej roli, miał też kłopoty z utrzymaniem czystości tonu w dolnych rejestrach.

I tradycyjnie na koniec kilka słów o orkiestrze. Il Pomo d’Oro to bardzo renomowany zespół. tym razem prowadził go Francesco Corti od klawesynu. Grali przepięknie, czysto, dynamicznie, niekiedy w zawrotnych tempach. Już od pierwszych tonów Sinfonii wiedziałam, że orkiestra będzie mocnym punktem koncertu. I tak też było. Słuchałam ich już kilkakrotnie, ale po raz pierwszy w pełnym dziele operowym – nie zwolnili tempa do końca. A trzeba przyznać, że doskonała orkiestra mogła zabrzmieć w perfekcyjnej akustycznie sali koncertowej – to była prawdziwa uczta dla uszu. Instrumentaliści zebrali zresztą należne wiwaty.

Choć oczywiście publiczność okazywała największe uwielbienie naszemu eksportowemu kontratenorowi, który w nagrodę… fiknął na scenie koziołka, czyli wykonał zapowiadaną w promującym filmiku sztuczkę. Zresztą, czego by nie zrobił, kolejka stojących po autograf fanów nie zmniejszyłaby się ani na jotę. Taki los idola.

Tolomeo, Rè di Egitto – wykonania

2023, 11 maja – Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia, Katowice
Wersja koncertowa w dwóch częściach (HWV 25)

Jakub Józef Orliński with Il Pomo d’Oro (Francesco Corti) – Tolomeo re d’Egitto | Katowice

Wystąpili:
Tolomeo (kontratenor) – Jakub Józef Orliński
Elisa (mezzosopran) – Giuseppina Bridelli
Seleuce (sopran) – Mélissa Petit
Araspe (bas) – Andrea Mastroni
Alessandro (kontratenor) – Paul-Antoine Bénos-Dijan
Il Pomo d’Oro, dyr. od klawesynu Francesco Corti

Relacja

Tolomeo, Rè di Egitto

Tolomeo, Rè di Egitto HWV 25 – Ptolemeusz, król Egiptu

Drama per musica w trzech aktach
muzyka Georg Friedrich Haendel
libretto Niccolò Francesco Haym  wg „Tolomeo e Alessandro overo La corona disprezzata” Carla Sigismonda Capecego
premiera w King’s Theatre na Haymarket w Londynie, 30 kwietnia1728

Premierowa obsada
Tolomeo (alt-kastrat) – Francesco Bernardi, zwany Senesino
Seleuce (sopran) – Francesca Cuzzoni
Elisa (sopran) – Faustina Bordoni
Alessandro (alt-kastrat) – Antonio Baldi
Araspe (bas) – Giuseppe Maria Boschi

Akt I

Wygnany przez matkę Kleopatrę Tolomeo żyje na Cyprze jako pasterz Osmino. Niespodziewanie natyka się na tonącego podczas morskiej katastrofy swego brata Alessandra, który odebrał mu tron Egiptu, i mimo wahań ratuje mu życie (Cielo ingusto).  Alessandro, oprzytomniawszy, spotyka Elisę, siostrę władcy Cypru Araspe, i zakochuje się w niej. (Non lo dirò). Jednak Elisa jest zakochana w Osminie (Quell’onda). Na Cyprze znajduje się też Seleuce, ukochana żona Tolomea, pod przybranym imieniem Delii. Araspe darzy ją uczuciem i natrętnie próbuje przekonać do siebie (Mi voglio ad ogni fronda). Elisa wciąż myśli o Tolomeo (Se talor miri), on zaś o Seleuce (Fonti amiche). Niespodziewanie Tolomeo i Seleuce natykają się na siebie, zostają jednak przyłapani przez Araspe (Respira almen). Seleuce salwuje się ucieczką, Tolomeo rozpacza (Torna sol).

Akt II

Tolomeo, nagabywany przez Elisę, wyznaje jej swą tożsamość. Seleuce szuka męża (Aure, portate), jednak bojąc się o jego bezpieczeństwo, udaje, że go nie rozpoznaje, co wzbudza zdumienie Tolomea (Se un solo è quel core). Tymczasem Alessandro spotyka znów Elisę, ta jednak stanowczo go odpycha (Il mio core). Odrzucony Alessandro cierpi (Pur sento). Seleuce szuka ukochanego męża, Tolomeo odwzajemnia jej tęsknotę, w końcu się spotykają (duet: Dite, che fà). Wkracza Araspe i napastuje Seleuce, Tolomeo jej broni i ujawnia swoją tożsamość. Zostaje aresztowany (Piangi pur). Małżonkowie rozstają się, rozpaczając (duet: Se il cor ti perde) .

Akt III

Araspe wydaje Tolomea bratu, jednak Alessandro chce go ocelić (Se l’interno). Tymczasem Araspe planuje smierć Tolomea (Sarò giusto). Elisa usiłuje przehandlować życie Tolomea: obiecując Seleuce, że go ocali, jeśli zostanie on jej kochankiem (Voglio amore). Jednak Tolomeo odrzuca tę propozycję, wzbudzając jej gniew (Ti pentirai, crudel). Tym razem Alessandro ratuje Seleuce przed Araspe. Kiedy obiecuje Elisie życie i tron, ta triumfuje (Torma omai la pace). Tolomeo wypija truciznę, która dostał od Araspe i żegna się z życiem (Che più si tarda – Stille amare). Okazuje się jednak, że Elisa podmieniła truciznę na napój usypiający. Tolomeo budzi się, zaś Alessandro oddaje mu tron i żonę (duet: Tutto contento).

Wykonania w Polsce

Wierna miłość nagrodzona, czyli Haendlowski „Tolomeo” w NOSPR

Il Venceslao Caldary, czyli barokowa historia Polski

Antonio Caldara, Il Venceslao (wersja koncertowa)
15. Festiwal Muzyki Dawnej Improwizowanej All’Improvviso, Teatr Miejski, Gliwice
20.11.2022

Wykonawcy
Venceslao, król Polski (kontratenor) – Max Emanuel Cenčić
Casimiro, jego syn (kontratenor) – Nicolas Tamagna
Alessandro, drugi syn/Ernando, generał (kontratenor sopran) – Denis Orellana
Lucinda, księżniczka litewska (sopran) – Suzanne Jerosme
Erenice, księżniczka, ukochana Alessandro (mezzosopran) – Sonja Runje
Gismondo, kapitan gwardii, zaufany Casimiro (bas) – Pavel Kudinov

Basso continuo: Anna Firlus, Vladimir Waltham, Jan Čižmář
{oh!} Orkiestra, dyr. Martyna Pastuszka

 

Festiwal All’Improvviso ma już swoja tradycję i osiągnięcia. Niewielkie przecież, choć zacne śląskie miasto było już miejscem polskiej prapremiery opery Gismondo, Re di Polonia Leonarda Vinciego (2018) oraz trzy lata później opery Caio Fabrizio Johanna Adolfa Hassego (2021). Tym, co je łączy, jest mniejszy lub większy „motyw polski”. Pierwsza z nich opowiadała o niebywałych przygodach Zygmunta Augusta, który jednakowoż nie miał z historyczną postacią tego władcy nic wspólnego. Z kolei działo Hassego miało związek z Polską poprzez osobę kompozytora, kapelmistrza na dworze polskiego króla Augusta Mocnego. Hasse nie tylko w Polsce bywał, ale podczas wojny siedmioletniej mieszkał w Warszawie i tu wystawił dwie ze swoich oper.

Także wystawiona w tym roku w Gliwicach w wersji koncertowej opera Il Venceslao Antonia Caldary przedstawia wydarzenia na dworze polskiego króla Venceslao, domniemanego Władysława IV, które jednak zostały zrodzone w wyobraźni librecisty Apostolo Zeno. Równą ważną jak bohater tytułowy postacią jest tu jego syn Casimiro, czyli Jan Kazimierz, następca Władysława, w rzeczywistości jego brat.

Szczegółowo libretto znajduje się na stronie poświęconej premierze opery, tu omówię ją tylko pobieżnie. Poświęcona została w dużej części miłosnym perypetiom synów tytułowego króla Venceslao – Casimiro i Alessandro. Ten pierwszy jest tu – przynajmniej do czasu – tym złym. Porywczy i niestały w uczuciach, ukrywa przed ojcem, że poprzysiągł małżeństwo księżniczce litewskiej Lucindzie. Ta jednak nie daje za wygraną i pojawia się na dworze w przebraniu męskim, a nawet wyzywa królewicza na pojedynek. Alessandro jest tym spokojniejszym z braci, darzy uczuciem księżniczkę Erenice, z wzajemnością. Jednak z powodu uczucia, którym do Erenice pała również Casimiro, ukrywa swoje zamiary, prosząc swego przyjaciela, generała Ernando, aby udawał miłość do księżniczki. Ernando nie ma z tym problemu, ponieważ naprawdę kocha Erenice. Konspiracja ma wysoką cenę: Casimiro zabija rywala, sądząc, że jest nim Ernando. Ku rozpaczy króla i własnej okazuje się bratobójcą. Venceslao skazuje mordercę na śmierć. W więzieniu Casimiro przeżywa przemianę, jedna się z Lucindą, która odtąd wytrwale usiłuje wybłagać u króla przebaczenie dla ukochanego. Również Ernando, a nawet Erenice namawiają króla do przebaczenia synowi, co jednak kłóci się z poczuciem królewskiego obowiązku. W końcu Venceslao decyduje się abdykować na rzecz syna, dzięki temu może mu wybaczyć zbrodnię, której nie mógł darować jako król. Casimiro wpada w objęcia Lucindy, Erenice zaś ulega uczuciu Ernanda. Czyli happy end.

Jak na operę barokową przystało każda z postaci otrzymuje niemal równe pole do popisu, każda zostaje obdarzona wspaniałym materiałem muzycznym; nawet poboczna postać zaufanego Casimiro, kapitana Gismonda, dostaje swoje trzy całkiem przyzwoite arie. A materia muzyczna jest wyjątkowej urody, co daje się zauważyć już w rozpoczynającej operę Sinfonii.

Podczas niedzielnego koncertu podzielono materiał muzyczne na dwie części, przedzielone krótkim antraktem. Postać tytułowego Venceslao interpretował Max Emanuel Cenčić, wciąż w świetnej formie, wciąż fenomenalnie sprawny technicznie, swobodnie przychodzący przez karkołomne technicznie partie w ariach di bravura i triumfujących, ale brzmiący szczególnie urokliwie w partiach lirycznych – np. w arii przebaczenia wykonanej z towarzyszeniem basso continuo i oboju, która przechodziła płynnie w duet z Lucindą. Drugi z bohaterów, czyli Casimiro, to partia bardziej wdzięczna aktorsko niż muzycznie. Interpretował ją Nicolas Tamagna, rzeczywiście bardzo sprawny aktorsko. Większości jego arii to brawurowe arie gniewu i zemsty (D’ire armato un braccio forte), choć w drugiej części miał też okazję do pokazania swoich umiejętności lirycznych w arii żalu z towarzyszeniem oboju Da te mi parto czy w miłosnym duecie z Lucindą Stringi. Abbraccia.

Najważniejszą w tej operze postacią kobiecą jest Lucinda. W interpretacji Suzanne Jerosme brzmiała poprawnie. Poradziła sobie dobrze z arią żalu z towarzyszeniem basso contunuo i oboju, a także arią gniewu ogromnie trudną technicznie w pierwszej części, a także z arią żalu otwierającą część drugą. To rola ogromnie wymagająca, przecież była przewidziana dla Franceski Bordoni, jednego z najlepszych kobiecych głosów baroku!

Druga z postaci kobiecych Erenice w interpretacji Sonji Runje zachwyciła pięknym, niezwykle potężnym głosem, zabłysła zwłaszcza w arii wzgardy Non credo a quel core wykonanej z kastanietami – brzmienie było szalenie oryginalne i przebojowe. Druga z jej arii Ricordati che padre miała ciekawą budowę – liryczną w części (a) z towarzyszeniem skrzypiec i wiolonczeli, dynamiczną w części (b).

Ponieważ przewidziany do roli Ernanda Stefan Sbonnik nie mógł wystąpić, dokonano skrótów i część jego partii wykonał przewidziany do roli Alessandro Denis Orellana. Z powodu skrótów całość fabuły stała się nieczytelna, nie było też do końca jasne, w jakiej roli występuje solista w danym momencie (no, może poza częścią, gdy Alessandro już nie żył). Sam Orellana jest obdarzony pięknym, niezwykle silnym sopranem, z którego korzysta bardzo umiejętnie i efektownie. Wszystkie jego arie, poczynając od pierwszej, triumfalnej (Abbiam vinto. Amico regno) poprzez arię miłosna w części pierwszej (Col piacer che siate miei) i arię przebaczenia w drugiej, były niezwykle popisowe i wirtuozowskie. Zebrał też chyba najbardziej entuzjastyczne brawa publiczności.

Wykonawcy(od lewej): Pavel Kudinov, Martyna Pastuszka, Susanne Jerosme, Sonja Runje, Max Emanuel Cenčić, Nicolas Tamagna, Denis Orellana; fot. IR

Największy entuzjazm i uznanie należy się jednak bez wątpienia {oh!} Orkiestrze i jej koncertmistrzyni Martynie Pastuszce, której przypadło kierownictwo muzyczne tego przedsięwzięcia. Nie będzie żadnej przesady w stwierdzeniu, że oh! Orkiestra jest w tej chwili jedną z najlepszych w naszym kraju kapel spośród orkiestr specjalizujących się w wykonawstwie historycznym. Jej sukcesy także poza granicami (Festiwal Barokowy w Bayreuth!) najlepiej o tym świadczą. Zresztą nie o ranking tu chodzi, ale o doskonałe, perfekcyjne brzmienie, znakomite wyczucie frazy, dynamiki i barokowego „ducha”. Efektowna, wirtuozowska muzyka Caldary, kompozytora u nas właściwie nieznanego, choć w swoich czasach niezwykle płodnego i popularnego, dała orkiestrze przestrzeń do wspaniałego występu. Aż żal, że przez konieczne cięcia mogliśmy się krócej cieszyć tą muzyczną ucztą.

Dwa dni po koncercie tradycyjnie soliści i orkiestra wystąpili w Theater and der Wien w Wiedniu. Ale dzięki Festiwalowi All’Improvviso gliwicki popis stanowił dla polskiej publiczności niepowtarzalną możliwość usłyszenia po raz pierwszy opery Antonia Caldary i to z polskim królem w roli tytułowej!

 

Il Venceslao – wykonania

2022, 20 listopada – 15. Festiwal Muzyki Dawnej Improwizowanej All’Improvviso, Teatr Miejski, Gliwice

Prapremiera polska
Wersja koncertowa

Wystąpili
Venceslao, król Polski (kontratenor) – Max Emanuel Cenčić
Casimiro, jego syn (kontratenor) – Nicolas Tamagna
Alessandro, drugi syn/Ernando, generał (kontratenor sopran) – Denis Orellana
Lucinda, księżniczka litewska (sopran) – Suzanne Jerosme
Erenice, księżniczka, ukochana Alessandro (mezzosopran) – Sonja Runje
Gismondo, kapitan gwardii, zaufany Casimiro (bas) – Pavel Kudinov

Basso continuo: Anna Firlus, Vladimir Waltham, Jan Čižmář

{oh!} Orkiestra, dyr. Martyna Pastuszka

Relacja – Il Venceslao Caldary, czyli barokowa historia Polski