Archiwa tagu: opera barokowa

Purcell, Szekspir i warstwy, czyli „The Fairy Queen” w Polskiej Operze Królewskiej

Henry Purcell, The Fairy Queen
Polska Opera Królewska, Teatr Królewski w Łazienkach, Warszawa
25 kwietnia 2026

Kierownictwo muzyczne – Krzysztof Garstka
Reżyseria, scenografia, projekcje – Kamila Siwińska
Kostiumy – Dorota Kołodyńska
Dramaturgia, przekład libretta i fragm. „Snu nocy letniej” W. Szekspira – Małgorzata Sikorska-Miszczuk
Ruch sceniczny – Jarosław Staniek

Niepokojąca animacja w tle sceny; fot. IR

Wystąpili:
Wróżka – Małgorzat Trojanowska
Nimfa –  Iwona Lubowicz
Tajemnica – Aleksander Rewiński
Sen – Paweł Michalczuk
Osioł – Mateusz Kulczyński
Słońce – Aneta Łukaszewicz
Aktorzy:
Lizander – Tomasz Nosiński
Demetriusz – Marcin Pempuś
Helena – Monika Obara
Hermia – Natalia Rybicka
Aktorzy na projekcji:
Tytania – Ewa Błaszczyk
Oberon – Krzysztof Strużycki
Musztardka – Tomasz Nosiński
Pajęczynka – Marcin Pempuś
Odmieniec – Jarosław Staniek
Osioł – Kamil Zdebel

Zespół Wokalny POK
Zespół Instrumentów Dawnych POK CAPELLA REGIA POLONA – dyr. Krzysztof Garstka

The Fairy Queen należy do specyficznego gatunku sztuki – to połączenie teatru, baletu i opery charakterystyczny dla sceny angielskiej, czyli tzw. maska. Jednym z twórców takiej formy muzycznej był w XVII wieku m.in. Henry Purcell. W polskiej literaturze maskę określa się czasem mianem semi-opery. Maski najczęściej nie miały fabularnej, skomplikowanej treści, charakterystycznej dla opery włoskiej oraz konstrukcji złożonej z recytatywów i arii. Anglicy podchodzili do tej formy z większą swobodą, nie wahając się wrzucać do jednego worka tematów z mitologii bądź teatru i tańców jak z opery francuskiej. Powstawał w ten sposób dość specyficzny gesamkunstwerk, a piszę to nie bez kozery, bo gatunków artystycznych użytych w wystawionej masce w Polskiej Operze Królewskiej było nawet znacznie więcej!

Libretto zaczerpnięto ze Snu nocy letniej Szekspira, choć Piotr Kamiński pisze, że oryginalna partytura nie zawierała ani linijki z Szekspira. Związek treściowy jednak istnieje i bez wątpienia przyczynia się do sukcesu tej semi-opery, choć zachęca równocześnie do swobodnego, nieco nawet świętokradczego stosunku do warstwy dramatycznej (żeby wspomnieć choćby ubiegłoroczną inscenizację na krakowskiej Opera Rara).

Oryginalne The Fairy Queen trwało blisko 5 godzin, na taką inscenizację zdobyła się w Polsce jedynie Krystyna Meissner w Teatrze im. Horzycy w Toruniu w 1987 roku. A i w świecie nie było wielu takich realizacji. Spektakl Polskiej Opery Królewskiej trwał połowę tego czasu i wydaje się to dobrze dopasowane do wytrzymałości współczesnego widza. Zmusiło jednak twórców do wyboru i eliminacji części dzieła, choć muzyka Purcella w tej operze jest porażająco piękna. Jak pisze w programie Krzysztof Garstka: „…wybór fragmentów muzycznych w pełni podyktowany jest koncepcją reżyserską”.

Historyczny tekst potraktowano z pewną dezynwolturą i wydaje mi się, że bardzo słusznie. Libretto i fragmenty Snu nocy letniej zostały na użytek tego przedstawienia przetłumaczone przez Małgorzatę Sikorską-Miszczuk. Tylko w ariach i chórach zachowano oryginalny angielski, wszystkie sceny aktorskie odegrane są po polsku. Tłumaczka zaproponowała język całkiem współczesny, nie brak w nim wzmianek o terapii czy tramwajach, a Tytania i Oberon wypominają sobie noclegi w Sheratonie. Ten językowy koncept świetnie współgra z reżyserską koncepcją Kamili Siwińskiej, którą w największym skrócie można określić jako „warstwową”.

Tytania, czyli Ewa Błaszczyk w projekcji: fot. Karolina Jóźwiak

Mamy więc pary ateńskich kochanków, Hermię, Helenę, Lizandra i Demetriusza,  błąkających się po leśnym królestwie, odegrane przez dwie pary młodych aktorów. Mamy aktorskie sceny wyświetlane w projekcji: to wątek Oberona i Tytanii. W tej „warstwie” oglądamy, jak królową elfów ogarnia nieprzeparta miłość i żądza do osła. I wreszcie w trzeciej „warstwie” sceny muzyczne i taneczne z symbolicznymi postaciami Wróżki, Nimfy, Tajemnicy, Snu i Słońca, w których również występuje Osioł. Wszystkie te „warstwy” przenikają się nawzajem i to w dosłownym tego słowa znaczeniu, projekcja nakłada się na scenografię i wszystko zdaje się mieszać jak w szekspirowskim śnie.

Z tą koncepcją znakomicie współgrają również kostiumy autorstwa Doroty Kołodyńskiej, odrębne dla każdej „warstwy”, choć dialogujące z sobą. Zwiewne, nawiązujące do antycznie greckich szatki ateńskich kochanków; wyraziście współczesny ubiór w scenach projekcyjnych – np. Tytania w interpretacji Ewy Błaszczyk nosi biały garnitur, a towarzyszą jej w tle widoki dzisiejszej Warszawy. I wreszcie postaci z „warstwy” muzycznej mają zabawne kostiumy inspirowane XVII modą hiszpańską: spódnice rozpięte są na fortugale poszerzającym sylwetkę na wysokości bioder, kaftany z koronkowymi rękawami, białe pończochy i zgrabne buciki. Taki strój noszą zarówno postaci męskie, jak i kobiece, wszyscy mają też na głowach fryzury w kształcie wydłużonego płomienia zbudowane z białych ni to pręcików, ni to gałązek. Jak wspomniał na konferencji przed premierą autor scenicznego ruchu Jarosław Staniek – ten kostium wymuszał też specyficzny rodzaj ruchu-tańca, choć poszczególni soliści (np. Aleksander Rewiński) dodawali do niego swoje oryginalne, współczesne elementy.

Leśne duchy i Osioł; fot. Karolina Jóźwiak

Jak wszystkie te warstwy połączyły się w jeden spektakl? Otóż znakomicie! Poszczególne sceny biegną w dynamicznym tempie, nakładają się na siebie i przeplatają, zmieniając perspektywę i nastrój. Są z sobą świetnie skorelowane i nawzajem się uzupełniają. A wszystko to w nastroju pozornie lekkim i chwilami zabawnym, choć podszytym niepokojem i obawą – nie bez przyczyny reżyserka twierdzi, że osią spektaklu jest osioł symbolizujący to, co w ludzkiej naturze nie jest chwalebne: zwierzęcość, pożądliwość, żarłoczność i pijaństwo. Obserwujemy również manipulowanie emocjami – „miłość” do osła jest przecież zemstą Oberona, który w prologu mówi pod adresem Tytanii: „Będziesz cierpieć”. Czar, który rzuca na Tytanię, obejmuje też błąkających się po lesie Ateńczyków, którzy zmieniają obiekty swoich uczuć w jednej chwili.

Lizander w zaczarowanym lesie; fot. Karolina Jóźwiak

I w ten sposób powstaje kolejna warstwa tej odważnej inscenizacji: powstają pytania o naturę człowieka i jego emocji, uleganie toksycznym związkom i kłamstwom, skłonność do manipulacji, widzimy brzydką twarz ludzkich relacji, którą w całej okazałości demonstruje „miłość” Tytanii i Osła. Jakby w nieśmiałym kontrapunkcie w ostatniej scenie widzimy kąpiel Musztardki i Pajęczynki, jedyną relację, która trwa niezmiennie przez cały spektakl i wydaje się niezagrożona czarami.

Ale i tak najważniejsza jest przecież muzyka! A jest ona nie tylko oszałamiająco piękna, ale też bardzo dobrze wykonana. Capella Regia Polona pod wodza Krzysztofa Garstki zalicza jeden ze swoich najlepszych występów. Purcellowska fraza w tym wykonaniu brzmiała niezwykle świeżo, zabiegi tonalno-harmonijne czy ilustracyjne wypadły znakomicie. A na dokładkę ta barokowa muzyka brzmiała – paradoksalnie – bardzo współcześnie, co wpisywało się doskonale w zamysł reżyserski. Trudno wymienić wszystkich instrumentalistów, ale nie sposób nie wspomnieć o koncertmistrzu Michale Piotrowskim, o fletach i obojach, czyli Agnieszce Mazur-Zborowskiej i Katarzynie Czubek, o trąbkach – Cezarym Saganie i Jacku Jurkowskim. No i oczywiście basso continuo pod wodzą samego Krzysztofa Garstki, które stanowi, jak sam pisze, fundament całej konstrukcji.

Artyści odbierają zasłużone owacje; fot. IR

Całą obsada solistów staje na wysokości zadania. W spektaklu, który oglądałam, wyróżniła się niewątpliwie Małgorzata Trojanowska jako Wróżka – w jej wykonaniu słyszymy m.in. przebojowe Trice happy lovers i rozdzierająco smutne O let me weep (nagrodzone przez publiczność owacją). Warto też wymienić Anetę Łukaszewicz jako Słońce, Aleksandra Rewińskiego w roli Tajemnicy (kupił publiczność swoim niebywałym tańcem!), a także Mateusza Kulczyńskiego jako Osła, który śpiewał cały spektakl przybrany w osłaniającą jego głowę maskę. Brawa dla wszystkich!

 

Orliński Cezarem

George Friedrich Haendel, Giulio Cesare in Egitto, HWV 17
Wykonanie koncertowe
23 lutego 2026
Filharmonia Narodowa, Warszawa              

Wykonawcy
Giulio Cesare – Jakub Józef Orliński (kontratenor)
Cleopatra – Sabine Devieilhe (sopran)
Tolomeo – Yuriy Mynenko (kontratenor)
Cornelia – Beth Taylor (mezzosopran)
Sesto – Rebecca Leggett (mezzosopran)
Achilla – Alex Rosen (bas)
Curio – Marco Saccardin (baryton)
Nireno – Rémy Brès-Feuillet (kontratenor)
Il Pomo d’Oro, dyr.  Francesco Corti

No i doczekaliśmy się w Warszawie wydarzenia operowego na europejskim poziomie – z koncertową wersją Giulio Cesare in Egitto przyjechała do Filharmonii Narodowej orkiestra Il Pomo d’Oro i całkiem zacne grono solistów. Przygotowano operę „przewoźną” – nie przygotowano spektaklu, lecz wykonawcy podróżują z tym koncertem po najlepszych europejskich salach koncertowych. To, że na ich trasie znalazła się Warszawa, zawdzięczamy prawdopodobnie wykonawcy partii tytułowej, czyli Jakubowi Józefowi Orlińskiemu, bo raczej nie fatalnej akustyce stołecznej filharmonii.

Giulio Cesare jest operą bardzo popularną i stosunkowo często grywaną, np. w ubiegłym roku mieliśmy całkiem udaną premierę w Warszawskiej Operze Kameralnej i to w dwóch obsadach. Jest też wspaniałym polem popisu i instrumentalistów, i oczywiście solistów, z których każdy, nawet w roli drugoplanowej, ma swoją przebojową arię. Kilka z tych arii należy zresztą do żelaznego repertuaru barokowych przebojów, żeby wspomnieć choćby o Piangero la sorte mia bądź duecie Son nata per lagrimar.

Cezar i Kleopatra, czyli Jakub Józef Orliński i Sabine Devieilhe; fot. IR

Wykonawcy zebrani do tego projektu to znane i uznane nazwiska. Jakub Józef Orliński to przecież nasz kontratenor eksportowy, popularny „w świecie” i wciąż się rozwijający. Nawet sceptycy doceniają jego wciąż rosnące umiejętności, a niełatwą przecież partię Cezara wykonał całkiem udatnie, i to zarówno arie di bravura (Empio, dirò, tu sei, Da tempeste il legno infranto), jak i liryczne, w których zresztą czuje się zdecydowanie lepiej (Aure, deh, per pieta), no i trzeba też wspomnieć oczywiście popisową arię myśliwską (Va tacito e nascosto). Partnerowała mu francuska sopranistka Sabine Devieilhe, pamiętna Bellezza z inscenizacji Haendlowskiego Trionfo del Tempo e del Disinganno, którą w Aix-en-Provance wyreżyserował Warlikowski. Miałam więc duże oczekiwania i w zasadzie się one spełniły – Devieilhe ma wspaniały sopranowy głos o ogromnej skali, jest też utalentowana aktorsko, czemu dała wyraz podczas warszawskiego koncertu. Kobieca i kokieteryjna w V’adoro pupille, rozdzierająca w Piangero la sorte mia. Czyli dokładnie tak, jak należy.

Jako Tolomeo wystąpił Yuriy Mynenko i choć niczego mu zarzucić nie sposób (ma świetną technikę i znaczne możliwości głosowe), jednak dużo lepiej prezentował się jako Cezar we wspomnianej już inscenizacji w WOK. Zbyt spokojny, jak na histerycznego psychopatę?

 

Komplet solistów na scenie Filharmonii Narodowej; fot. IR

Objawieniem była natomiast szkocka mezzospranistka Beth Taylor w roli Cornelii. Zwracała uwagę fantastycznym, głębokim i niezwykle sugestywnym głosem i nadała partii Cornelii nutę prawdziwego tragizmu. A słynny duet Son nata per lagrimar z końca drugiego aktu, wykonany wespół z interpretującą partię Sesta Rebeccą Leggett, był absolutnie mistrzowski. Dla porządku wspomnieć też należy Achilla w wykonaniu Alexą Rosena, Curia w interpretacji Marca Saccardina i Nirena, w którego wcielał się  Rémy Brès-Feuillet – każdy z nich na wybitnym poziomie w swojej roli.

Osobny akapit pochwał dla orkiestry prowadzonej przez Francesca Cortiego, znakomitej w każdym calu, również w instrumentach solo towarzyszących solistom. I jedynym mankamentem była ta nieszczęsna akustyka. Koncert był rejestrowany i orkiestra grała niestety zbyt subtelnie jak na salę naszej filharmonii. Pierwszą część przesiedziałam w szesnastym rządzie i naprawdę musiałam wytężać słuch. Po przerwie przesiadłam się do dziewiątego i było już dużo lepiej, ale i tak nie dość jak na cenę biletu, której zażądała ode mnie filharmonia. Dodatkową łyżką dziegciu było też zalecenie, by w związku z nagraniem nie klaskać po ariach. A niekiedy ręce aż się składały do oklasków. A zamiast spontanicznych reakcji publiczności, mieliśmy atmosferę z konkursu chopinowskiego z szuraniem i kasłaniem w przerwach pomiędzy poszczególnymi scenami. Było to tak sprzeczne z powszechnym zwyczajem interakcji pomiędzy artystami i słuchaczami, która często buduje atmosferę wydarzenia. Reakcja publiczności jest przecież wpisana „od zawsze” w operę barokową, stanowi konieczny wentyl dla gęstniejących emocji. Tu mieliśmy dopiero stojącą owację na koniec, która w żaden sposób tej interakcji nie zastąpi. Nie wiem, jak było w środę, być może bardziej spontanicznie, ale wspomniana wyżej cena biletu nie pozwoliła mi niestety na uczestniczenie w obu koncertach. Czego oczywiście żałuję.

 

Teseo – wykonania

2026, 18 i 19 lutego – Opera Rara, Centrum Kongresowe ICE, Kraków
Wersja koncertowa

Inscenizacja/film – Krzysztof Gorbaczewski
Dramaturgia – Rebecca Pierrot
Światło – Gwidon Wydrzyński

 

Wykonawcy:
Teseo (kontratenor) – David Hansen (nie wystąpił)
Medea (mezzosopran) – Carlotta Colombo
Agilea (sopran) – Teresa Marut
Clizia (sopran) – Anna Koehler
Egeo (mezzosopran) – Matylda Staśko Kotuła
Arcane (kontratenor ) – Kacper Szelążek
Arcykapłan Minerwy (bas) – Marek Opaska
Capella Cracoviensis, dyr. Alessandro Moccia

Relacja: Teseo bez Tesea, czyli opera ewilibrystyczna

 

 

 

2024, 26 maja – Narodowe Forum Muzyki
We współpracy z Händel-Festspiele w Halle
Wersja koncertowa

Wykonawcy:
Medea (mezzosopran) – Fanny Lustaud
Teseo (sopran) – Dennis Orellana
Agilea (sopran) – Suzanne Jerosme
Clizia (sopran) – Johanna Rosa Falkinger
Egeo (mezzosopran) – Sonja Runje
Arcane (kontratenor ) – Franko Klisović
Arcykapłan Minerwy (bas) – Michał Pytlewski
Wrocławska Orkiestra Barokowa, dyr. Jarosław Thiel

Teseo

Teseo, HWV 9 – Tezeusz
dramma tragico per musica w pięciu aktach                      
muzyka Georg Friedrich Haendel
libretto Nicola Francesco Haym według Philippe’a Quinault
premiera Queen’s Theatre na Haymarket, Londyn, 10 stycznia 1713

Premierowa obsada
Teseo (sopran-kastrat) – Valeriano Pellegrini, zw. Valeriano
Król Egeo (alt-kastrat) – Valentino Urbani, zw. Valentini
Księżniczka Agilea (sopran) – Francesca Margherita de L’Epine, zw. la Margherita
Clizia (sopran) – Maria Gallia-Saggione
Arcane (kontralt) – Jane Barbier
Medea (sopran) – Elisabetta Pilotti-Schiavonetti, zw. la Pilotti
Arcykapłan Minerwy (bas) – Richard Leveridge

 

<poniższy tekst w opracowaniu>

Akt I

Wojna domowa pustoszy Ateny. Agilea, szukając schronienia w Świątyni Minerwy, modli się do bogini. Kocha Teseo, młodego bohatera nieznanego pochodzenia, i zwierza się swojej powiernicy Klitii z jego losu, który wyruszył do walki w szeregach Ateńczyków. Klitia, wciąż zrozpaczona, nie może jej powiedzieć o wyniku bitwy.

Arcane przybywa, aby poinformować ich, że los Ateńczyków nie jest jeszcze przesądzony. Król Egeusz poprosił go o opiekę nad księżniczką i jej powiernicą. Świadoma energicznego, ale groźnego oporu, jaki Teseo stawia wrogom króla, Agilea nie kryje zaniepokojenia i prosi Klitię o przesłuchanie Arcane’a. Klitia prosi Arcane’a, aby wrócił i dowiedział się, co stało się z młodym bohaterem. Arcane uważa Teseo za swojego rywala, ale poddaje się jego woli, zwłaszcza że Klicja obiecuje wkrótce wynagrodzić jej miłość.

Rozbrzmiewają okrzyki zwycięstwa: losy wojny sprzyjają Ateńczykom. Wchodzi król Egeusz, upojony chwałą, i ogłasza, że ​​królową zostanie Agilea, zamiast Medei, którą obiecał poślubić. Pozostawiona sama sobie i pogrążona w rozpaczy, Agilea wyznaje Teseo miłość i pogardę dla królewskiego przeznaczenia.

Akt II

Pałac Egeusza, króla Aten

W pałacu Medea zwierza się Fedrze ze swojego nowo odkrytego uczucia do Teseo. Ubolewa nad swoim nieszczęściem: bóg miłości nieustannie zakłóca spokój jej życia. Wchodzi Egeusz ze swoją świtą. Oznajmia Medei, że po długim odkładaniu ślubu postanowił wydać ją za mąż za swojego syna, którego potajemnie wychował w Troezen. Medea odrzuca ofertę: żąda Teseo, którego udziela jej król, sam zakochany w Agilei. Arcane ostrzega króla przed Teseo, noszącym chwałę wojskową, którego Ateńczycy pragną uczynić swoim królem.

Plac w Atenach

Lud obdarza Teseo triumfem, ale on, po podziękowaniu, odprawia ich, ponieważ zamierza odwiedzić władcę. Medea ostrzega go: Egeusz podejrzewa go o zdradę. Tylko Medea mogła ułagodzić gniew króla. Teseo powierza swój los czarownicy i wyznaje, że kocha tylko Agileę. Pozostawiona sama sobie, Medea śpiewa o swojej zazdrości i pragnieniu zemsty.

Akt III

Obóz Teseo

Arcane i Clintia składają przysięgę miłości. Clintia oznajmia swojej pani, Agilei, przybycie Teseo. Bohater pojawia się i śpiewa o radości z ponownego spotkania z ukochaną. Agilea namawia Teseo do wstawiennictwa u króla, aby zmienił plan jej poślubienia. Teseo zostawia ją, by wyruszyć na poszukiwania króla.

Wtem wpada Medea i konfrontuje się z młodą kobietą. Clintia wyznaje Teseo miłość. Medea ujawnia się: aby zemścić się na Agilei, używa zaklęć i przenosi scenę do Podziemia, gdzie Erynie przybywają, by torturować Agileę.

Akt IV

Arcane opowiada królowi o zaklęciach Medei. Egeusz przysięga zemstę.

Piekielne Miejsce

Medea błaga młodą kobietę o poślubienie króla, ale ona woli śmierć niż wyrzeczenie się miłości. Czarodziejka przywołuje śpiącego Teseo, prowadzonego przez widma. Medea postanawia skazać bohatera na śmierć, zamiast pozwolić mu wpaść w ręce rywala. Agilea poddaje się: poślubi króla, by oszczędzić życie ukochanemu. Medea wypędza demoniczne istoty i natychmiast przemienia scenę w zaczarowaną wyspę.

Zaczarowana wyspa

Medea dotyka Teseo swoją magiczną różdżką: słucha słów Agilei, gdy mówi mu, że już go nie kocha. Jednak łzy pięknej kobiety przeczą jej słowom. Teseo pociesza ją, zwierzając się ze swojego sekretu: królem jest nikt inny, tylko jego ojciec. Medea usłyszała to i natychmiast pojawiła się ponownie: powiedziała, że ​​wzruszył ją widok wzruszającej miłości Teseo do Agilei i postanowiła uszczęśliwić Teseo, zwracając mu miecz. Dwoje kochanków śpiewało o swoim szczęściu.

Akt V

Pałac Egeusza

Dręczona zazdrością Medea knuje zemstę: postanawia zabić Teseo i powierza królowi puchar wypełniony trucizną.

Narzeczeni wchodzą w asyście orszaku weselnego. Król proponuje zapomnieć o dawnych kłótniach i wypić za nowo odnalezioną harmonię. Teseo dobywa miecza i, zanim uniesie puchar do ust, przysięga wierność władcy. Zdumiony król rozpoznaje miecz, który niegdyś podarował synowi jako dowód wdzięczności. Egeusz wyrywa puchar z rąk bohatera i przyznaje się do zbrodni, którą zamierzał popełnić. Medea ucieka. Król pieczętuje związek Teseo i Agilei oraz Klizji i Arcane. Na rydwanie ciągniętym przez smoki Medea pojawia się po raz ostatni i rzuca śmiertelny urok na Ateńczyków. Minerwa interweniuje, by przełamać zgubny urok rzucony przez Medeę i zapewnić Atenom swoją ochronę. Finałowy refren śpiewa o przywróconej harmonii.

Wykonania w Polsce

Relacja: Teseo bez Tesea, czyli opera ekwilibrystyczna

Poro, Re dell’Indie – inscenizacje

2026, 18 i 19 lutego – Festiwal Opera Rara, Teatr Łaźnia Nowa, Kraków
prapremiera polska

Soliści w komplecie; fot. IR

Inscenizacja – Marcin Chlanda
Ruch – Wojciech Grudziński

Wystąpili
Poro, król Indii (kontratenor) – Rafał Tomkiewicz
Cleofide (sopran) – Dorota Szczepańska
Alessandro (tenor) – Krzysztof Lachman
Erissena (sopran) – Margarita Slepakova
Gandarte (kontralt) – Franko Klisović
Timagene (bas) – Przemysław Józef Bałka
Capella Cracoviensis, dyr. Alessandro Tampieri

Relacja: Poro-show, czyli prapremiera na Opera Rara

Semele – inscenizacje, wykonania

2025, 6 listopada – Opera Rara, ICE, Kraków

Kierownictwo muzyczne : Christina Pluhar  

Wykonawcy
Semele – Joanna Zaucha
Jupiter, Apollo – Valerio Contaldo
Athamas – Rafał Tomkiewicz
Cadmus, Arcykapłan, Somnus – Sebastian Szumski
Iris – Dorota Szczepańska
Juno, Ino – Magdalena

Chór Capella Cracoviensis: soprany – Jolanta Kowalska-Pawlikowska, Michalina Bienkiewicz, Antonina Ruda, Magdalena Łukawska, alty – Ilona Szczepańska, Matylda Staśto-Kotuła, Marcin Liweń, Klaudyna Nitkiewicz, Tenory – Bartosz Gorzkowski, Dominik Czernik, Szczepan Kosior, Bartłomiej Witczak, basy – Przemysław Józef Bałka, Adam Radnicki, Szymon Sobczyk, Jacek Wróbel
Orkiestra Capella Cracoviensis: dyr. Christina Pluhar

 

 

2021, 21 kwietnia – Teatr Wielki w Łodzi

Reżyseria:  Eva Buchmann
Kierownictwo muzyczne: Marcin Wolniewski
Choreografia: Aleksandra Stanisławska
Dekoracje i kostiumy: Izabela Stronias
Projekcje filmowe: Andrzej Szulkowski
Przygotowanie chóru: Dawid Ber
Przygotowanie muzyczne: Anna Werecka
Współpraca reżyserska: Agnieszka Białek, Bartosz Jakóbczak
Współpraca scenograficzna: Rafał Dobruchowski
oraz studenci ASP Wydział Tkaniny i Ubioru, Pracownia Kostiumu Scenicznego:
Mateusz Bidziński, Kamila Chobot, Martyna Maria Joniec, Katarzyna Mazurkiewicz, Anna Piechura, Weronika Pietrzak, Katarzyna Strojna, Aleksandra Tyszkowska, Paulina Wojnar
Konsultant muzyczny: Jan Willem Vriend de
Dramaturg: Ben Hurkmans
Korepetycje muzyczne: Tatiana Dranczuk, Małgorzata Micińska, Nadieżda Pawlak, Ewa Szpakowska

Wykonawcy:
Semele  – Aleksandra Hanus, Agnieszka Nurzyńska
Jupiter – Dominik Lewandowski, Piotr Pastuszka, Łukasz Szprengiel
Apollo – Dominik Lewandowski, David Stoklosa
Juno – Malwina Borkowicz, Małgorzata Pietrzykowska
Iris – Karolina Benke, Aleksandra Łaska
Somnus/Cadmus – Michał Rudziński, Bartosz Szulc
Ino – Weronika Leśniewska, Agata Szmuk
Athamas – Magdalena Cieślak, Magdalena Dydo
Priest – Szymon Raczkowski
Pasithea – Katarzyna Niedzielska, Dominika Tomczyk
Bachus – Mikołaj Mikołajewski, Wojciech Wiśniewski

Balet: Klaudia Branicka, Katarzyna Braszka, Malina Capiga, Zuzanna Dzierzbińska, Joanna Frątczak, Magdalena Krotewicz, Zuzanna Nolbrzak, Adrianna Olbromska, Ewelina Tkaczyk, Chór Akademii Muzycznej im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów: Laura Banacka-Sołek, Natalia Budzyńska, Joanna Domańska, Marta Hreskova, Monika Jaworska, Anna Kasprzyk, Aleksandra Klepaczka, Martyna Kobus, Marta Konieczna, Joanna Lewandowska, Katarzyna Mandat, Karina Oset, Monika Rochowiak, Gabriela Soszyńska, Paulina Storka, Joanna Szcześniak, Kinga Ścieszko, Sylwia Teodorowska, Olga Bobrowska, Agnieszka Dobroń, Hanna Jocek, Marcelina Karpowicz, Maria Krawczyk, Joanna Maksymiuk, Joanna Napora, Julia Owczarek, Magdalena Skruczaj, Anna Suska, Karolina Śliwka, Katarzyna Zawłocka, Magdalena Zdzienicka, Zuzanna Ziarnowska, Rafał Bryła, Igor Gabryanczyk, Piotr Heleniak, Mateusz Kamiński, Michał Kubiak, Pimon Lekler, Konrad Orawski, Michał Stępień, Kamil Wrona, Mateusz Bogdalin, Aleksander Brych, Bartłomiej Domański, Kamil Gruszczyński, Adrian Hałaczkiewicz, Bartosz Jakóbczak, Jakub Jelonek, Jakub Jung, Michał Kawecki, Maciej Lewy, Piotr Mika, Szymon Panek, Kosma Szust, Maciej Tobera, Jacek Wendler, Filip Wojciechowski, Damian Wyrzykowski

Uwaga: Spektakl zrealizowany w koprodukcji z Akademią Muzyczną im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów, Akademią Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego i Ogólnokształcącą Szkołą Baletową im. Feliksa Parnella.

 

Semele

Semele HWV 58

oratorium w trzech aktach
muzyka Georg Friedrich Haendel
libretto wg Williama Congreve’a (?), na motywach Metamorfoz Owidiusza
premiera w Royal Theater w Covent Garden, Londyn, 10 lutego 1744

Premierowa obsada:
Semele – Elisabeth Duparc „La Francesina”
Ino, Junona – Esther Young
Iris – Christina Maria Avoglio
Jowisz, Apollo – John Beard
Athamus – Daniel Sullivan
Kadmus, Arcykapłan, Somnus – Thomas Reinhold

 

Akt I

Świątynia Junony w Tebach. W pobliżu ołtarza stoi złoty posąg bogini. Kapłani ubrani są w ceremonialne szaty. Z ołtarza buchają płomienie, a posąg Junony kłania się. Semele, córka króla Kadmosa, jest zaręczona z Atamasem, księciem sąsiedniej Beocji, lecz skrycie kocha Jowisza, który ukazał się jej w przebraniu. Kapłan ogłasza, że Junona przyjęła ofiarę, a zgromadzony tłum raduje się (Behold! – Lucky omens). Ojciec i narzeczony Semele błagają ją, aby nie odwlekała dłużej ceremonii zaślubin (Dauther obey). Semela prosi Jowisza o o pomoc w tej trudnej sytuacji (Ah me! – Oh Jove! – The morning lark). Atamas wyraża swoją miłość do księżniczki (Hymen, haste). Ino obawia się, że jej siostra ulegnie prośbom Atamasa, w którym jest potajemnie zakochana. Semele prosi ją, by zwierzyła się ze swoich myśli, do próśb dołacza Kadmos i Atamas , jednak Ino nie odpowiada (kwartet: Why dost dhou dhus).
Ogień na ołtarzu gaśnie, a lud wita ten znak boskiego niezadowolenia z przerażeniem (chór: Avert these omens – Cease, cease). Płomień rozpala się na nowo, lecz gdy gaśnie ponownie, lud domyśla się, że objawia się gniew Jowisza i przerażony wybiega ze świątyni (Cease your vows, ’tis impious to proceed). Kadmos, eskortowany przez świtę, wyprowadza Semele; Atamas i Ino pozostają sami. Ino wyznaje miłość Atamasowi (Turn, hopeless lover), lecz on zdaje się tego nie dostrzegać (duet: You’ve undone me). Kadmos powraca  i oznajmia Atamasowi, że ogromny orzeł porwał Semele. Kapłani ogłaszają, że łaska Jowisza spłynęła na rodzinę Kadmosa, gdyż Semele cieszy się jego przychylnością (Endless pleasure).

 

Akt II

Przyjemny krajobraz otoczony górami porośniętymi lasami, po których spływają kaskady wodospadów. Pojawiają się Junona i Iris: Junona w rydwanie ciągniętym przez pawie, Iris na tęczy (Sinfonia). Junona zleciła Iris odnalezienie Semele. Iris pokazuje jej pałac, który Jowisz zbudował dla Semele, niedaleko Kythery (There, from mortal cares). Junona rzuca obelgi na Semele i woła o pomstę. (acompagniato: Awake Saturnia). Iris opowiada jej, jak Jowisz otoczył swoją nową ulubienicę opieką, w tym dwoma dzikimi smokami broniącymi do niej dostępu. Junona postanawia prosić Somnusa, boga snu, aby zapieczętował oczy smoków snem, a wówczas ona sama się zemści (Hence Iris, hence away).
Semele śpi w swoim pałacu; Kupidyn śpiewa jej do snu (Come Zphyrs). Semele budzi się (O sleep!). Powraca Jowisz i przysięga jej miłość (Lay your doubts). Semele odpowiada czułością (With fond desiring – How engaging). Kiedy jednak Semele wspomina o fundamentalnej różnicy między nimi – on bogiem, ona śmiertelniczką – Jowisz pospiesznie próbuje odwrócić jej uwagę (I must with speed) i ponawia miłosne zaklęcia (chór: Now Love). Jowisz oznajmia Semele, że zapewni jej towarzystwo Ino i oddala się (Where’er you walk). Ino opowiada o swojej niezwykłej, podniebnej podróży (But hark!– Prepare then).

 

Akt III

W jaskini Somnus leży na swoim posłaniu (Sinfonia). Junona i Iris wchodzą i zamierzają poprosić Boga Snu o pomoc w usunięciu przeszkód, które Jowisz rozmieścił wokół Semele. Somnus nie jest zainteresowany (Leave me). Junona wie, jak go obudzić – obiecuje mu rękę nimfy Pasytei. Somnus natychmiast jest gotowy (More sweet is that name). Junona wyjawia swój plan: Somnus ma zesłać na Jowisza sny pobudzające jego żądzę, a różdżka Somnusa posłuży Junonie do uśpienia smoków i Ino, tak aby Junona mogła przybrać jej postać i pojawić się przed Semele. Somnus ochoczo się zgadza (duet: Obey my will).
W pałacu Semele Junona, pod postacią Ino, komplementuje jej urodę i dopytuje się, czy Jowisz obdarzył ją nieśmiertelnością. Podsuwa Semele magiczne lustro, które podkreśla jej urodę (Myself I shall adore). Junona radzi Semele, aby odrzucała zaloty Jowisza, dopóki nie obieca jej nieśmiertelności i nie pojawi się w swojej boskiej postaci, a nie jako zwykły śmiertelnik. Łatwowierna Semele obiecuje zastosować się do tej rady (Thus le mi thanks).
Pojawia się Jowisz (Come to my arms), Semele jednak jest chłodna (I ever am granting). Jowisz przysięga, że spełni jej każde pragnienie. Semele prosi, by okazał się jej w całej boskiej okazałości. Boski kochanek jest przerażony (Ah, take heed!), lecz Semele obstaje przy swoim (No! I take no less). Jowisz jest zmuszony dotrzymać obietnicy (accompagnato: Ah! Wither is she gone!). Tymczasem Junona świętuje swój rychły triumf (Above maesure). Semele spogląda w górę i widzi Jowisza zstępującego na chmurze. Zbyt późno zdaje sobie sprawę, że ta wizja spala ją śmiertelnie i umiera w mękach (Ah me!)
Ino powraca na dwór Kadmosa i opowiada, co przydarzyło się Semele, (chór: Nature to each).  Zgodnie z przepowiednią Ino ma poślubić Atamasa, który przyjmuje ten bieg wypadków ze spokojem (Despair no more shall wound me). Przybywa Apollo, który ogłasza, że z popiołów Semele powstanie nowy bóg o imieniu Bachus. Wszyscy się radują (chór: Happy, happy).

Wykonania i inscenizacje w Polsce:

 

 

Venus and Adonis

Wenus i Adonis

Opera w trzech aktach (masque for the entertaitment of the King)
muzyka John Blow
libretto na motywach Metamorfoz Owidiusza
Premiera 1681–1683

Obsada:
Cupid (sopran) – Lady Mary Tudor
Venus (sopran) – Mary (Moll) Davies
Adonis (baryton)
Pasterz (kontralt lub kontratenor)
Pasterka (sopran)
Myśliwy (kontralt lub kontratenor)
Amorki, pasterze, pasterki, myśliwi – chór

Prolog
Operę otwiera uwertura w stylu francuskim. Kupidyn zarzuca pasterzom i pasterkom niewierność. Jednak oni się tym nie przejmuję i nie przestają cieszyć się pasterskimi przyjemnościami.

Akt 1
Wenus i Adonis odpoczywają w cieniu. Wenus kokietuje Adonisa, obiecując mu spełnienie jego oczekiwań. Jednak zanim zdąży mu ulec, rozbrzmiewa muzyka myśliwska, a Wenus zachęca Adonisa, by dołączył do pościgu. Myśliwi śpiewają o ogromnym dziku, na którego polują. Adonis nie chce odejść, jednak Wenus przekonuje go, że chwila rozłąki wzmocni ich miłość. Sprowokowany Adonis odchodzi.

Akt 2
Kupidyn studiuje sztukę miłości, ucząc się od swojej matki, jak wzbudzić miłość w ludzkich sercach. On z kolei uczy grupę małych Amorków. Wenus wzywa Gracje, dawczynie piękna i uroku, aby przygotowały ją na spotkanie z Adonisem.

Akt 3
Wenus tęskni za kochankiem. Myśliwy przyprowadza rannego i umierającego Adonisa. Kochanek umiera w ramionach Wenus. Bogini lamentuje, a jej pieśń podejmują pasterze. Operę kończy elegijny chór Opłakuj swego sługę.

Realizacje

Relacje

Rameau znów na Opera Rara

Jean-Philippe Rameau Dardanus (wersja koncertowa)
Festiwal Opera Rara, Filharmonia im. Karola Szymanowskiego w Krakowie
13.02.2025

Wystąpili:
Dardanus (tenor) – Antonin Rondepierre
Amor, Iphise (sopran) – Sophie Junker
Teucer, Isménor (bas) – Tomáš Král
Anténor (bas) – Jarosław Kitala
Vénus (sopran) – Anna Zawisza
Bergère, Premier Songe, Une Phrygienne, Un Plaisir (soprano) – Sylwia Olszyńska
Frygijczyk, Trzeci Sen – Sebastian Szumski
Drugi Sen – Bartosz Gorzkowski
Chór i Orkiestra Festiwalowa pod dyr. Marcina Świątkiewicza

Opera barokowa nie jest w Polsce bardzo popularna, a barokowa opera francuska w szczególności. Spośród mistrzów francuskiego baroku najwięcej szczęścia ma z pewnością Jean-Philippe Rameau. W ostatnich latach przyczyniła się do tego Warszawska Opera Kameralna, wystawiając dwukrotnie Pigmaliona oraz Kastora i Polluxa, a także Stefan Plewniak, który przygotował w 2015 roku koncertową, a w 2016 sceniczną wersję Les Indees Galantes na Festiwalu Operowym w Bydgoszczy, a w 2018 – również w Bydgoszczy – Naïs. Warte odnotowania jest wykonanie w Łodzi Platee w 2021. Osobne miejsce należy się z pewnością festiwalowi Opera Rara, który w 2014 roku gościł Marca Minkowskiego i jego orkiestrę Les Musiciens du Louvre z koncertową wersją Les Boreades, 2019 zaprezentował sceniczną wersję opery Hipolit i Arycja, natomiast w tym roku przedstawił koncertową wersję Dardanusa. Jest to prapremiera polska, trochę szkoda, że nie na scenie, zwłaszcza biorąc pod uwagę liczbę tańców co najmniej równą liczbie arii. Ale być może właśnie stąd bierze się trudność z operą francuską – do inscenizacji potrzebni są w takim samym stopniu soliści, jak i balet.

Dardanus jest operą w pięciu aktach z prologiem – rozbudowany wstęp jest również znakiem firmowym opery francuskiej. Występują w nim olimpijscy bogowie, a ich obecność bywa tylko pretekstem do czołobitnych arii pod adresem aktualnie panującego Ludwika. W Dardanusie wstęp ma treść mitologiczną, pozbawioną odniesień do współczesnego artyście dworu. Opowiada zaś o stosunkach panujących w krainie Amora, w które postanawia wkroczyć Wenus; jednak odbierając Zazdrości i jej pomocnikom możliwość mącenia, pozbawia Amora motywacji do działania. Wycofuje się więc z tego pomysłu i w zamian opowiada nam skomplikowaną historię miłosną Dardanusa. Po szczegóły tej historii odsyłam do streszczenia libretta, a na potrzeby tej relacji napiszę tylko, że po dramatycznych zawirowaniach następuje happy end i bohater łączy się z ukochaną Ifis, jednając przy okazji wrogie armie i narody.

Rondepierre i Junker, czyli Dardanus i Ifis; fot. IR

Polska prapremiera Dardanusa zgromadziła wykonawców znakomitych – przede wszystkim w partiach najważniejszych. Tytułowym bohaterem był francuski tenor Antonin Rondepierre, zaś jego ukochaną Ifis interpretowała znakomita belgijska sopranistka Sophie Junker, występująca też w prologu jako Amor. Rondepierre’a słyszałam po raz pierwszy, a jego wysoki tenor, właściwy dla opery feancuskiej wydał mi się bardzo lekki, melodyjny i znakomicie sobie radził w tej wysokiej partii. Sophie Junker to jedna z moich ulubionych solistek – uwielbiam brzmienie jej sopranowego głosu, podziwiam również jej umiejętności interpretacyjne. Sophie Junker potrafi przekazać więcej emocji samym ruchem brwi, niż robi to wielu aktorów, działając na scenie. Oboje byli naprawdę fantastyczni – mimo braku scenografii i ruchu scenicznego potrafili przenieść nas w wyimaginowany świat antycznego dramatu. Tej parze bohaterów towarzyszył Tomas Kral w podwójnej roli Teucera i Ismenora. To sprawdzony i wielokrotnie występujący na polskich scenach bas (ostatnio w listopadzie podczas festiwalu Eufonie w warszawskiej filharmonii), znany ze swoich umiejętności wokalnych i aktorskich.

Towarzyszący tej trójce polscy soliści, przede wszystkich Jarosław Kitala jako Atenor i Anna Zawisza jako Wenus, w rolach drugoplanowych, choć ważnych, starali się sprostać trudnym wokalnie partiom. Zwłaszcza Kitala nadał postaci Atenora rys prawdziwie dramatyczny, a nawet tragiczny, Zawisza zaś wyposażyła swoją Wenus w zalotny, kokieteryjny styl (może poza chwilą, gdy się „zapodziała”, i trzeba było jej szukać za kulisami, co wytrwale starał się wypełnić grą Marcin Świątkiewicz).

Orkiestra i soliści, pośrodku Marcin Świątkiewicz; fot. IR

I w ten sposób dotarliśmy do Marcina Świątkiewicza i Orkiestry Festiwalowej zasługujących na najwyższe wyrazy uznania – orkiestra była fantastyczna, interpretowała przepiękną muzykę Rameau z prawdziwie francuską gracją i lekkością. Świątkiewicz prowadził tę orkiestrę od klawesynu z takim zaangażowaniem, że niekiedy zdawał się tańczyć na scenie, jakby wypełniając baletowe partie tego lirycznego dramatu. Jednak brak scen tanecznych i baletu można było po prostu wypełnić słuchaniem muzyki, co było czystą przyjemnością. Nie uważa się Dardanusa za najwybitniejsze dzieło operowe Rameau, nawet Kamiński w swojej księdze Tysiąc i jedna opera uważa, że istotna jest w nim wyłącznie muzyka i poleca go raczej jako… suitę orkiestrową, niż dramat teatralny. Nie szłabym tak daleko. Jakkolwiek nieodmiennie zachwyca mnie nieprzebrane wręcz bogactwo muzyki Rameau i jego zaskakująca inwencja melodyczna, to jednak Dardanus w wersji koncertowej broni się całkiem dobrze, zwłaszcza w wykonaniu tak dobrych solistów. A muzyka? No cóż. Po prostu zachwyca.

 

 

Dardanus – realizacje

 

2025, 12/13 lutego – Opera Rara, Filharmonia Krakowska
Prapremiera polska
Wersja koncertowa
Kierownictwo muzyczne – Marcin Świątkiewicz

Wystąpili:
Dardanus (tenor) – Antonin Rondepierre
Amor, Iphise (sopran) – Sophie Junker
Teucer, Isménor (bas) – Tomáš Král
Anténor (bas) – Jarosław Kitala
Vénus (sopran) – Anna Zawisza
Bergère, Premier Songe, Une Phrygienne, Un Plaisir (soprano) – Sylwia Olszyńska
Frygijczyk, Trzeci Sen – Sebastian Szumski
Drugi Sen – Bartosz Gorzkowski
Chór i Orkiestra Festiwalowa pod dyr. Marcina Świątkiewicza

 

relacja