Georg Friedrich Haendel, Teseo, HWV 9
Opera Rara, Centrum Kongresowe ICE, Kraków
19.02.2026
Wersja koncertowa
Inscenizacja/film – Krzysztof Gorbaczewski
Dramaturgia – Rebecca Pierrot
Światło – Gwidon Wydrzyński
Wykonawcy:
Teseo (kontratenor) – David Hansen (nie wystąpił)
Medea (mezzosopran) – Carlotta Colombo
Agilea (sopran) – Teresa Marut
Clizia (sopran) – Anna Koehler
Egeo (mezzosopran) – Matylda Staśko Kotuła
Arcane (kontratenor ) – Kacper Szelążek
Arcykapłan Minerwy (bas) – Marek Opaska
Capella Cracoviensis, dyr. Alessandro Moccia
Po rozpieszczeniu widzów dwoma premierami, a nawet jedną prapremierą, tegoroczna edycja festiwalu Opera Rara spadła na ziemię, a widzowie wraz nią. Nie ma w tym niczyjej winy, prosty pech. Trzecia z premier, koncertowa wersja haendlowskiego Teseo straciła wykonawcę głównej, tytułowej partii, czyli Dawida Hansena, który był w niedyspozycji. Nie zaśpiewał w żadnym z planowanych koncertów – ani 18, ani 19 lutego. I można by właściwie na tym zakończyć – rozpadła się dramaturgia koncertu i dramatyczna linia opery, mimo, że pozostali na placu boju wykonawcy dwoili się i troili, żeby uratować to wydarzenie. Na ile się udało?
Teseo to wczesna opera Haendla, powstała w dość niecodziennych okolicznościach – po klapie Il pastor fido mistrz musiał ratować sezon i w przyspieszonym tempie przygotować nową operę, najlepiej o tematyce, którą lubiła ówczesna publiczność, czyli coś „czarodziejskiego”. Padło na Medeę, a właściwie na francuskie libretto Philippe’a Quinault, napisane dla Lully’ego, które zaadaptował Nicola Haym. Jednak ślady francuskie są liczne i nie dało się ich całkiem wyeliminować. I nie, nie była to próba syntezy opery włoskiej z francuską, ale program ratunkowy.
Przede wszystkim to jedyna w dorobku Haendla opera pięcioaktowa, ma zdecydowanie francuską strukturę dramatyczną, nie ma w niej typowych w operze włoskiej „arii na wyjście”, czyli takich, które zamykają scenę i po których solista ją opuszcza, arie płynnie przechodzą w recytatywy, a jedna postać śpiewa nawet jedną arię po drugiej. Jak twierdzą znawcy (przede wszystkim mój operowy autorytet Piotr Kamiński), francuska jest też faktura orkiestrowa. Haendel dodał oczywiście arie da capo, ale ten charakterystyczny dla opery włoskiej element nie zadecydował o zmianie charakteru całości. Mimo tego materiał muzyczny jest fantastyczny, a kompozytorska inwencja Haendla jest w tym dziele – jak pisze Kamiński – nieokiełznana i przebogata.
Nie bez kozery uważa się, że prawdziwą bohaterką tej opery jest Medea – rzeczywiście dostaje ona najbardziej efektowne arie, stając się pomostem pomiędzy Armidą i Alciną. Wykonująca jej partię Carlotta Colombo korzysta z tych możliwości, zwracając uwagę przede wszystkim świetną interpretacją popisowego Vuo’ morir, ma vendicata. Także obie partie dziewczęce: Agilei w interpretacji Teresy Marut (M’adora, l’idol mio) i Clizii w wykonaniu Anny Koehler, wypadły podczas tego koncertu bardzo udanie. Warto wymienić przepiękny duet Clizii z Arcane – ten ostatni w interpretacji Kacpra Szelążka. Partię Egeusza wykonała Matylda Staśko-Kotuła, nie ustępując w niczym pozostałym solistom. No i tylko tego nieszczęsnego Tezeusza zabrakło.

Kilka jego arii rozdysponowano pomiędzy sopranistki, i tak: Quanto, quanto ch’a me sian care i Non so piu che bramar wykonała Anna Koehler, Chi ritorna alla mia mente – Teresa Marut, a S’armi il fato – Carlotta Colombo. Bardzo podziwiam umiejętności solistek, zmuszonych do tak nagłych wyzwań. Docenić też wypada grę Capelli Cracoviensis prowadzonej przez Alessandra Moccia. Z żalem musze jednak zauważyć, że nie uratowało to niestety ani spójności , ani dramaturgicznej logiki całości.
Dość niezwykłym i oryginalnym elementem koncertu była towarzysząca mu prezentacja filmowa. To fragmenty zdjęć do Pogardy Jean-Luis’a Godarda, powstałe na Capri w 1963 roku. Podczas tych zdjęć Godard miał potajemnie zarejestrować zdjęcia do planowanej przez siebie ekranizację opery Teseo. Nie mam żadnych więcej wiadomości o tym znalezisku, jednak wyświetlana w tle projekcja była plastycznie interesująca na tyle, że niekiedy odwracała nawet uwagę od samej opery. Chętnie przeczytałabym coś więcej o tym projekcie.

Podsumowując – prawdziwy pech towarzyszył ostatniej z operowych premier tegorocznego festiwalu Opera Rara. Mimo programu ratunkowego mam jednak pretensję do organizatorów, że nie starczyło im odwagi, żeby przed koncertem stanąć przed publicznością i zapowiedzieć podjęte zmiany. Wzmianki na facebooku tego nie załatwiły. Może liczono na to, że publiczność zasłuchana w haendlowską muzykę nie połapie się, że brak tytułowego bohatera i niewątpliwej gwiazdy tego wydarzenia? Jak trafnie to podsumował jeden z widzów na facebooku właśnie – to była opera ekwilibrystyczna: Teseo bez Teseo. Fakt.
Słowa kluczowe: Haendel, opera barkowa, Opera Rara, opera włoska, Szelążek, Teseo