Archiwa tagu: Opera Rara

Teseo bez Tesea, czyli opera ekwilibrystyczna

Georg Friedrich Haendel, Teseo, HWV 9
Opera Rara, Centrum Kongresowe ICE, Kraków
19.02.2026
Wersja koncertowa

Inscenizacja/film – Krzysztof Gorbaczewski
Dramaturgia – Rebecca Pierrot
Światło – Gwidon Wydrzyński

Wykonawcy:
Teseo (kontratenor) – David Hansen (nie wystąpił)
Medea (mezzosopran) – Carlotta Colombo
Agilea (sopran) – Teresa Marut
Clizia (sopran) – Anna Koehler
Egeo (mezzosopran) – Matylda Staśko Kotuła
Arcane (kontratenor ) – Kacper Szelążek
Arcykapłan Minerwy (bas) – Marek Opaska
Capella Cracoviensis, dyr. Alessandro Moccia

 

Po rozpieszczeniu widzów dwoma premierami, a nawet jedną prapremierą, tegoroczna edycja festiwalu Opera Rara spadła na ziemię, a widzowie wraz nią. Nie ma w tym niczyjej winy, prosty pech. Trzecia z premier, koncertowa wersja haendlowskiego Teseo straciła wykonawcę głównej, tytułowej partii, czyli Dawida Hansena, który był w niedyspozycji. Nie zaśpiewał w żadnym z planowanych koncertów – ani 18, ani 19 lutego. I można by właściwie na tym zakończyć – rozpadła się dramaturgia koncertu i dramatyczna linia opery, mimo, że pozostali na placu boju wykonawcy dwoili się i troili, żeby uratować to wydarzenie. Na ile się udało?

Teseo to wczesna opera Haendla, powstała w dość niecodziennych okolicznościach – po klapie Il pastor fido mistrz musiał ratować sezon i w przyspieszonym tempie przygotować nową operę, najlepiej o tematyce, którą lubiła ówczesna publiczność, czyli coś „czarodziejskiego”. Padło na Medeę, a właściwie na francuskie libretto Philippe’a Quinault, napisane dla Lully’ego, które zaadaptował Nicola Haym. Jednak ślady francuskie są liczne i nie dało się ich całkiem wyeliminować. I nie, nie była to próba syntezy opery włoskiej z francuską, ale program ratunkowy.

Przede wszystkim to jedyna w dorobku Haendla opera pięcioaktowa, ma zdecydowanie francuską strukturę dramatyczną, nie ma w niej typowych w operze włoskiej „arii na wyjście”, czyli takich, które zamykają scenę i po których solista ją opuszcza, arie płynnie przechodzą w recytatywy, a jedna postać śpiewa nawet jedną arię po drugiej. Jak twierdzą znawcy (przede wszystkim mój operowy autorytet Piotr Kamiński), francuska jest też faktura orkiestrowa. Haendel dodał oczywiście arie da capo, ale ten charakterystyczny dla opery włoskiej element nie zadecydował o zmianie charakteru całości. Mimo tego materiał muzyczny jest fantastyczny, a kompozytorska inwencja Haendla jest w tym dziele – jak pisze Kamiński – nieokiełznana i przebogata.

Nie bez kozery uważa się, że prawdziwą bohaterką tej opery jest Medea – rzeczywiście dostaje ona najbardziej efektowne arie, stając się pomostem pomiędzy Armidą i Alciną. Wykonująca jej partię Carlotta Colombo korzysta z tych możliwości, zwracając uwagę przede wszystkim świetną interpretacją popisowego Vuo’ morir, ma vendicata. Także obie partie dziewczęce: Agilei w interpretacji Teresy Marut (M’adora, l’idol mio) i Clizii w wykonaniu Anny Koehler, wypadły podczas tego koncertu bardzo udanie. Warto wymienić przepiękny duet Clizii z Arcane – ten ostatni w interpretacji Kacpra Szelążka. Partię Egeusza wykonała Matylda Staśko-Kotuła, nie ustępując w niczym pozostałym solistom. No i tylko tego nieszczęsnego Tezeusza zabrakło.

Za pulpitem Alessandro Moccia, przy klawesynie Lilianna Stawarz, w tle soliści i kadr filmowy; fot. IR

Kilka jego arii rozdysponowano pomiędzy sopranistki, i tak: Quanto, quanto ch’a me sian care i Non so piu che bramar wykonała Anna Koehler, Chi ritorna alla mia mente – Teresa Marut, a S’armi il fato – Carlotta Colombo. Bardzo podziwiam umiejętności solistek, zmuszonych do tak nagłych wyzwań. Docenić też wypada grę Capelli Cracoviensis prowadzonej przez Alessandra Moccia.  Z żalem musze jednak zauważyć, że nie uratowało to niestety ani spójności , ani dramaturgicznej logiki całości.

Dość niezwykłym i oryginalnym elementem koncertu była towarzysząca mu prezentacja filmowa. To fragmenty zdjęć do Pogardy Jean-Luis’a Godarda, powstałe na Capri w 1963 roku. Podczas tych zdjęć Godard miał potajemnie zarejestrować zdjęcia do planowanej przez siebie ekranizację opery Teseo. Nie mam żadnych więcej wiadomości o tym znalezisku, jednak wyświetlana w tle projekcja była plastycznie interesująca na tyle, że niekiedy odwracała nawet uwagę od samej opery. Chętnie przeczytałabym coś więcej o tym projekcie.

Fragment prezentacji filmowej w tle sceny; fot. Opera Rara

Podsumowując – prawdziwy pech towarzyszył ostatniej z operowych premier tegorocznego festiwalu Opera Rara. Mimo programu ratunkowego mam jednak pretensję do organizatorów, że nie starczyło im odwagi, żeby przed koncertem stanąć przed publicznością i zapowiedzieć podjęte zmiany. Wzmianki na facebooku tego nie załatwiły. Może liczono na to, że publiczność zasłuchana w haendlowską muzykę nie połapie się, że brak tytułowego bohatera i niewątpliwej gwiazdy tego wydarzenia? Jak trafnie to podsumował jeden z widzów na facebooku właśnie – to była opera ekwilibrystyczna: Teseo bez Teseo. Fakt.

 

Teseo – wykonania

2026, 18 i 19 lutego – Opera Rara, Centrum Kongresowe ICE, Kraków
Wersja koncertowa

Inscenizacja/film – Krzysztof Gorbaczewski
Dramaturgia – Rebecca Pierrot
Światło – Gwidon Wydrzyński

 

Wykonawcy:
Teseo (kontratenor) – David Hansen (nie wystąpił)
Medea (mezzosopran) – Carlotta Colombo
Agilea (sopran) – Teresa Marut
Clizia (sopran) – Anna Koehler
Egeo (mezzosopran) – Matylda Staśko Kotuła
Arcane (kontratenor ) – Kacper Szelążek
Arcykapłan Minerwy (bas) – Marek Opaska
Capella Cracoviensis, dyr. Alessandro Moccia

Relacja: Teseo bez Tesea, czyli opera ewilibrystyczna

 

 

 

2024, 26 maja – Narodowe Forum Muzyki
We współpracy z Händel-Festspiele w Halle
Wersja koncertowa

Wykonawcy:
Medea (mezzosopran) – Fanny Lustaud
Teseo (sopran) – Dennis Orellana
Agilea (sopran) – Suzanne Jerosme
Clizia (sopran) – Johanna Rosa Falkinger
Egeo (mezzosopran) – Sonja Runje
Arcane (kontratenor ) – Franko Klisović
Arcykapłan Minerwy (bas) – Michał Pytlewski
Wrocławska Orkiestra Barokowa, dyr. Jarosław Thiel

Poro-show, czyli prapremiera na Opera Rara

Georg Friedrich HaendelPoro, Re dell’Indie HWV 28                  
Opera Rara, Centrum Kongresowe ICE, Kraków                14 lutego 2026

Inscenizacja – Marcin Chlanda
Ruch – Wojciech Grudziński

Wystąpili
Poro, król Indii (kontratenor) – Rafał Tomkiewicz      
Cleofide (sopran) – Dorota Szczepańska
Alessandro (tenor) – Krzysztof Lachman
Erissena (sopran) – Margarita Slepakova
Gandarte (kontralt) – Franko Klisović
Timagene (bas) – Przemysław Józef Bałka
Capella Cracoviensis, dyr. Alessandro Tampieri

 

Rzadko zdarza się taka okazja, żeby obejrzeć prapremierę opery haendlowskiej na polskiej scenie. Taką możliwość otrzymaliśmy w tym roku w zimowej edycji festiwalu Opera Rara w Krakowie – przedstawienie Poro, Re dell’Indie zostało zainscenizowane w nowohuckim Teatrze Łaźnia Nowa.

Poro, Re dell’Indie to jedna z mniej znanych oper Haendla, choć jako dzieło z okresu szczytowej popularności opery włoskiej w Londynie, które w roku premiery odniosło dość spektakularny sukces, w zupełności zasługuje na uwagę. Haendel posłużył się zaadaptowanym przez Antonia Slaviego librettem Metastasia „Alessandro nell’Indie”, które zresztą zostało wielokrotnie (ponad 60 razy!) użyte przez twórców oper w XVIII wieku. I jak to wówczas było w zwyczaju, choć opowiada o kampanii indyjskiej Aleksandra Wielkiego i jego starciu z Porusem, jednym z królów z terenu dzisiejszego Pendżabu, akcja opery skupia się przede wszystkim na miłosnych perypetiach bohaterów – Porusa, jego żony Kleofide, siostry Erisseny oraz samego Aleksandra. Mamy więc małżeńską miłość, zazdrość Porusa o piękną żonę, jej próby ocalenia męża przed gniewem zwycięskiego Aleksandra i standardowe zainteresowanie zwycięzcy rzekomą wdową. Postacie drugoplanowe z zestawem swoich emocji wprowadzają nieco uczuciowego zamieszania do akcji opery: grecki generał Timagene knuje zdradę, indyjski dowódca Gandarte kocha królewską siostrę, ona zaś nie omieszka wtrącać swoich trzech groszy we wszystkie wydarzenia. Jednym słowem jeśli potraktować perypetie postaci opery dosłownie, to otrzymamy akcję kiepskiego sitcomu.

Show must go on; fot. IR

Wszystko to ujęte jest w za to niebywale wprost piękną muzykę. Jednak próba dosłownego zainscenizowania jest z góry skazana na porażkę. Realizator krakowskiego spektaklu Marcin Chlanda przyjął rozsądną w tej sytuacji metodę inscenizacji – spektakl jest rodzajem przesłuchania uczestników konkursu talentów. Soliści siedzący na fotelach przed publicznością są jednocześnie jurorami i uczestnikami tego show. Kolejno wykonują swoje arie na jednym z przygotowanych podestów, pozostali obracają się w tę stronę i słuchają występu wraz z publicznością. Orkiestra gra w tylnej części sceny, na tle projekcji, które są wyświetlane również w rzędzie monitorów pomiędzy fotelami solistów. Na szczęście projekcje nie są tak agresywne, jak podczas ubiegłotygodniowego przedstawienia Orlanda i nie angażują nadmiernie uwagi widzów. Nawet recytatywy pomiędzy postaciami, np. sprzeczka Porusa z Kleofide, wyglądają jak dyskusja pomiędzy członkami jury. Powstaje w ten sposób właściwie wersja quasi-koncertowa, która ma jednak swoje zgrabne sceniczne uzasadnienie. Pełne uznanie dla tego inscenizacyjnego pomysłu!

Dorota Szczepańska i Rafał Tomkiewicz w duecie; fot. IR

A wykonawcy w pełni zasługują na wyróżnienia w tym „talent show”. Zwłaszcza soliści  wykonujący główne partie Porusa – Rafał Tomkiewicz i Kleofide – Dorota Szczepańska. Oboje świetnie się odnaleźli w przyjętej konwencji, oboje są też wykonawczą klasą samą w sobie. O możliwościach głosowych i interpretacyjnych Rafała Tomkiewicza pisałam wielokrotnie, solista jest na szczęście często obecny na polskich scenach, choć dużo śpiewa też poza granicami – ostatnio Juliusza Cezara w Salzburgu. Jego ciepły głos brzmi pięknie zwłaszcza w ariach lirycznych, choć potrafi też z ogromną energią wykonać arie di bravura, których w Poro nie brakło (Senza procelle ancora si perde). Dorotę Szczepańską słyszałam ostatnio jako Kleopatrę w Juliuszu Cezarze w Egipcie na scenie Opery Kameralnej i jako Iris w w koncertowej wersji Semele na scenie w ICE (w tym spektaklu Rafał Tomkiewicz wykonywał partię Athamasa). Uwielbiam jej kryształowy głos i wyraziste sceniczne emplois, jak widać obecne zarówno na scenie, jak i w wykonaniach koncertowych. A sądząc z publikowanych choćby w mediach społecznościowych filmikach, dobrze się z Tomkiewiczem znają i lubią śpiewać wspólnie, czasem w nieoczywistych inscenizacjach, dlatego też nie dziwi mnie, że duet Poro i Cleofide był jednym z najpiękniejszych w tym spektaklu (Caro/Dolce, amico amplesso).

Na wyróżnienie zasługuje także Margarita Slepakova – piękny głos altowy, mistrzowsko interpretująca niestety nieliczne arie Erisseny. Jako Aleksander wystąpił tenor Krzysztof Lachman, jako Gandarte młody chorwacki kontratenor z ogromnym talentem lirycznym Franko Klisović (Mio ben, ricordati), jako Timagene – bas Przemysław Józef Bałka, związany z Capellą Cracoviensis. Wszyscy razem stworzyli bardzo ciekawy zespół i walnie przyczynili się do sukcesu tego spektaklu.

I jeszcze słowo o orkiestrze. Capella Cracoviensis pod batutą, a raczej smyczkiem Alessandra Tampieri, koncertmistrza orkiestry Accademia Biznatina, grała naprawdę świetnie. Skrzypek prowadził spektakl szalenie precyzyjnie, swoją energią i dynamiką wydobył z opery Haendla jej najbardziej efektowne tony, a instrumentaliści pod jego przewodnictwem wznosili się na prawdziwie mistrzowski poziom (no, może tradycyjnie poza rożkami – to od lat pięta achillesowa CC).

Podsumowując, drugi z tegorocznych spektakli haendlowskich był bardzo udany. Nie dość, że spektakl prapremierowy, bardzo dobrze wykonany, w wersji scenicznej, ale nie muzealny – czego chcieć więcej! No i zaostrzył mój apetyt na kolejną premierę, czyli Teseo. Ale o tym już wkrótce.

 

Poro, Re dell’Indie – inscenizacje

2026, 18 i 19 lutego – Festiwal Opera Rara, Teatr Łaźnia Nowa, Kraków
prapremiera polska

Soliści w komplecie; fot. IR

Inscenizacja – Marcin Chlanda
Ruch – Wojciech Grudziński

Wystąpili
Poro, król Indii (kontratenor) – Rafał Tomkiewicz
Cleofide (sopran) – Dorota Szczepańska
Alessandro (tenor) – Krzysztof Lachman
Erissena (sopran) – Margarita Slepakova
Gandarte (kontralt) – Franko Klisović
Timagene (bas) – Przemysław Józef Bałka
Capella Cracoviensis, dyr. Alessandro Tampieri

Relacja: Poro-show, czyli prapremiera na Opera Rara

Szaleństwo zdradzonej miłości, czyli „Orlando” na Opera Rara

Georg Friedrich Haendel, Orlando, HWV 31
Festiwal Opera Rara, Centrum Kongresowe ICE, Kraków

Ruch – Tomasz Jan Wygoda
Przestrzeń – Natan Berkowicz
Dramaturg – Robert Bolesto

Orlando (kontratenor) – Tim Mead
Angelica (sopran) – Joanna Sojka
Medoro (kontratenor) – Kangmin Justin Kim
Dorinda (sopran) – Julia Pliś
Zoroastro (bas) – Nicolas Brooymans
Capella Cracoviensis, dyr Thibault Noally

 

 

Dzieje Orlanda to jeden z tych tematów w barokowej operze, który kompozytorzy eksploatowali do znudzenia. Jego dzieje opisał w eposie rycerskim Orlando furioso Lodovico Ariosto, a poemat stanowił wówczas istną kopalnię motywów. Libretto autorstwa Capacego, którym posłużył się Haendel, zostało już wcześniej użyte przez Domenica Scarlattiego (opera wystawiona w Rzymie w 1711). Oczywiście w niczym to nie przeszkadzało w powtórnym wykorzystaniu tego tekstu. Realizacja Haendlowska jest chyba najczęściej obecna na scenach, dorównuje jej tylko Orlando furioso Antonia Vivaldiego skomponowane do libretta Grazia Braccioli.

Orlando należy do nurtu „czarodziejskiego”(trafne określenie Kamińskiego) w twórczości kompozytora (podobnie jak m.in. Rinaldo i Alcina), choć czary zarezerwowano tu jedynie dla wymyślonej przez Haendla i nieistniejącej w libretcie Capacego postaci Zoroastra, czyli tajemniczego czarodzieja, który z niewiadomych powodów manipuluje oglądanymi przez nas wydarzeniami i emocjami bohaterów. To chyba najpiękniejsza partia napisana przez Haendla dla głosu basowego. A skoro o głosach mowa – to ostatnia opera napisana dla Senesina, który już wkrótce zdradził Haendla dla konkurencyjnej Opera of the Nobility.

Nie oglądamy jednak często tej opery na scenach – w Polsce miałam okazję widzieć ją dopiero po raz trzeci, w tym pierwszy raz był to gościnny występ na festiwalu w Bydgoszczy. Dlaczego? Pewnie jak zwykle z wielu powodów. Tematyka czarodziejska nie cieszy się dziś powodzeniem, a realizatorzy mają problem z inscenizowaniem rycerskich tematów. Na dokładkę kluczowy moment dzieła to miotanie się na scenie owładniętego miłosnym szałem Orlanda – to bohater, którego trudno polubić, choć można z litością pochylić się nad jego miłosnym pechem.

Fot. FB strona Opera Rara

Inscenizatorzy radzą sobie różnie z zaaranżowaniem spektaklu. Natalia Kozłowska postawiła w 2015 na pastoralną scenografię, choć we współczesnych/bezczasowych kostiumach. Twórcy najnowszej inscenizacji, którą obejrzeliśmy w ramach tegorocznej edycji festiwalu Opera Rara zaproponowali coś w rodzaju wersji pół scenicznej, bliższej jednak wykonaniu koncertowemu niż scenicznemu. Soliści śpiewali „do publiczności”, wzbogacając wykonania mniej lub bardziej udanymi elementami aktorskimi – tu zdecydowanie najlepiej wypadł tytułowy Orlando w interpretacji Tima Meada. Poza tym kroczyli w tle. Najbardziej rzucającym się w oczy – i to dosłownie – elementem była projekcja w tle sceny. Przeplatały się na niej obrazki militarne, przemysłowe, sielskie, abstrakcyjne i dziesiątki innych, związane w dość luźny sposób z akcją, ale za to nieprawdopodobnie agresywnie angażujące wzrok i uwagę widzów. Prawdę mówiąc przeszkadzały w odbiorze i nie jest to zdanie odosobnione. Niektórzy widzowie zamykali albo zasłaniali oczy, żeby bez przeszkód odbierać muzykę. Najwyraźniej inscenizatorzy nie zaufali muzyce i wykonawcom i chcieli koniecznie „ubogacić” operę wizualnie.

Śpiewa Joanna Sojka, kroczy Tim Mead; fot. FB Opera Rara

A przecież – na przekór ich obawom – opera Haendla broni się świetnie! To naprawdę kawał fantastycznej muzyki, w której zresztą odnaleźć można jego ulubione motywy (Verdi allori!). Zaangażowani soliści byli znakomici, właściwie bez wyjątków. Tytułową rolę dźwignął wspomniany już Tim Mead, angielski kontratenor dysponujący ciepłym altowym głosem, aktorsko balansując wspaniale pomiędzy antypatycznym pyszałkiem a żałosnym rogaczem. Był równie świetny w ariach brawurowych, jak w niebywale trudnej partii szaleństwa Orlanda – przeskakując pomiędzy rozpaczą a sarkazmem. A wszystko to z niebywałą swobodą i sprawnością głosową. Fantastyczna rola!

Angelikę kreowała Joanna Sojka, koloraturowa sopranistka, piękny krystaliczny głos, emocjonalna interpretacje z częstym messa di voce, pięknie podkreślającym dramatyzm interpretacji. Jej wykonanie Verde piante przejmowało dreszczem!

Kangmin Justin Kim jako Medoro; fot. FB Opera Rara

Jako Medoro wystąpił koreańsko-amerykański kontratenor Kangmin Justin Kim. Solista specjalizujący się w repertuarze barokowym i Mozartowskim. Ze szczególnym talentem lirycznym, którym uwiódł krakowską publiczność, a wykonana przez niego wspomniana aria Verdi allori była po prostu magiczna.

Dorinda w interpretacji Julii Pliś była postacią raczej komediową, co nieco ujmuje jej głębi. U Haendla jest to postać równie oryginalna i niejednoznaczna, co Orlando. Nie można jednak nic zarzucić solistce – sprawnie i z zaangażowaniem wykonywała swoja partię. Wymienić warto szczególnie brawurową i niezwykle wymagającą arię z trzeciego aktu Amor e qual vento.

Zoroastro to, jak pisałam, najpiękniejsza partia dla basa, jaką skomponował Haendel. Nicolas Brooymans dysponuje potężnym głosem i dobrze poradził sobie z rolą, publiczność entuzjastycznie oklaskiwała wszystkie jego arie.

Finałowe Choro; fot. IR

Na koniec Capella Cracoviensis. Prowadzona przez równocześnie grającego na skrzypcach Thibaulta Noally, grała nadzwyczajnie. Dawno nie słyszałam tak sprawnie i energetycznie grającej Capelli. Tempa, dynamika i brzmienie naprawdę świetne. Wyraźnie prowadzący dodał jej skrzydeł.

A najbardziej cieszy mnie to, że to dopiero pierwsza z trzech zapowiedzianych premier! Naprawdę Opera Rara w tym roku spełnia marzenia miłośników baroku.

Orlando – wykonania, inscenizacje

2026, 23 i 25 lutego – Filharmonia Narodowa, Warszawa

J.J. Orliński i Il Pomo d’Oro; fot. Grzesiek Mart

Wykonawcy:
Jakub Józef Orliński (kontratenor)
Sabine Devieilhe (sopran)
Yuriy Mynenko (kontratenor)
Beth Taylor (mezzosopran)
Rebecca Leggett (mezzosopran)
Alex Rosen (bas)
Marco Saccardin (baryton)
Rémy Brès-Feuillet (kontratenor)
Il Pomo d’Oro, dyr. Francesco Corti

 

 

 

2026, 2, 3 i 4 lutego – Festiwal Opera Rara, Centrum Kongresowe ICE, Kraków

Ruch – Tomasz Jan Wygoda
Przestrzeń – Natan Berkowicz
Dramaturg – Robert Bolesto

Wykonawcy
Orlando (kontratenor) – Tim Mead
Angelica (sopran) – Joanna Sojka
Medoro (kontratenor) – Kangmin Justin Kim
Dorinda (sopran) – Julia Pliś
Zoroastro (bas) – Nicolas Brooymans
Capella Cracoviensis, dyr. Thibault Noally

Relacja: Szaleństwo zdradzonej miłości, czyli „Orlando” na Opera Rara

 

2015, 4 i 5 września – I Festiwal Oper Barokowych Dramma per musica, Teatr Królewski w Starej Oranżerii, Łazienki Królewskie w Warszawie

Kierownictwo muzyczne – Lilianna Stawarz
Reżyseria – Natalia Kozłowska
Scenografia i kostiumy – Julia Skrzynecka

Wykonawcy:
Orlando (kontratenor) – Jakub Monowid
Angelica (sopran) – Aleksandra Zamoyska
Zoroastro (bas) – Artur Janda
Dorinda (sopran) – Dagmara Barna
Medoro (kontratenor) – Damian Ganclarski
Isabella – Monika Łopuszyńska
Royal Baroque Ensamble, dyr. Lilinna Stawarz

Relacja: Orlando, czyli umysł w głębokich mgłach

 

2011, 12 maja – XVIII Bydgoski Festiwal Operowy, Opera Nova, Bydgoszcz

Reżyseria: Eva Buchmann
Kierownictwo muzyczne: Jan Willem de Vriend
Scenografia: Miriam Grote Gansey
Kostiumy: Jorine van Beek
Reżyseria świateł: Tom Verheijen

Wykonawcy:
Combattimento Consort Amsterdam, Holandia

 

 

 

 

 

 

Rejestracja w Ninotece

 

Orlando

Orlando HWV 31

dramma per musica w trzech aktach
muzyka Georg Friedrich Haendel
libretto wg „Orlando ovvero la Gelosia Pazzia” Carla Sigismonda Capacego , na podstawie „Orlanda Szalonego” Ariosta
premiera w King’s Theatre na Haymarket, Londyn, 27 stycznia 1733

Premierowa obsada:
Orlando (alt-kastrat) – Francesco Bernardi, zwany Senesino
Angelica (sopran) – Anna Strada del Pò
Medoro (alt) – Francesca Bertoli
Dorinda (sopran) – Celeste Gismondi
Zoroastro (bas) – Antonio Montagnana

Akt I
Czarodziej Zoroastro przepowiada przyszłość rycerza Orlanda, który jednak porzucił chwałę rycerską na rzecz miłości (Stimulato dalla gloria). Czarodziej przekonuje Orlanda do powrotu na ścieżkę chwały, ten jednak wciąż wzdycha z miłości ((Non fu già). Orlando ratuje z opałów księżniczkę Angelikę, czym robi wrażenie na pasterce Dorindzie, podkochującej się w księciu Medoro (Ho un certo rossore). Orlando jest zakochany w Angelice, ona jednak kocha Medora. Zakochani Angelica i Medoro ślubują sobie wierność (Ritornava al suo bel viso). Angelica nie była wcześniej zakochana (Chi posessore), Medoro zaś ma wyrzuty w stosunku do Dorindy (Se il cor mai ti dirà). Dorinda jednak wcale mu nie ufa (O care parolette). Ostrzeżona przez Zoroastra o gniewie Orlanda Angelica udaje zazdrość (Se fedel vuoi), Orlando powtarza swe przysięgi (Fammi cambattere). tymczasem Dorinda natyka się na Angelicę i Medora in flagranti (trio: Consolati, o bella).

Akt II
Zrozpaczona Dorinda zdradza kochanków przed Orlandem (Se mi rivolgo al prato). Orlando cierpi (Cielo!). Zoroastro znów ostrzega kochanków i prosi ich, aby ratowali się ucieczką przed gniewem rycerza (Tra calgini profonde). Na pożegnanie Medoro rzeźbi w drzewie imiona kochanków (Verdi allori), Angelica zaś ufa w wyrozumiałość Orlanda (Non potrà dirmi ingrata) i żegna się z miłą sercu okolicą (Verdi pianti). Tymczasem wściekły Orlando ściga Angelicę, jednak czarodziejski obłok ją ukrywa. Orlando popada w szaleństro (Ah, stige larwe – Vaghe pupille).

Akt III
Medoro szuka Angeliki w domku Dorindy (Vorrei potesti amar). Orlando wpada i, biorąc Dorindę na Angelikę, chce ją porwać (duetto: Unisca amor in noi). Rycerz czuje nadludzką siłę (Già lo stringo), jednak w porę się oddala. Angelica wierzy, że szaleństwo Orlanda jest uleczalne (Così giusta), Dorinda rozważa pułapki miłości (Amor è quel vento). Zoroastro postanawia ratować rycerza (Sorge infausto). Angelica mówi Dorindzie, że Orlando zburzył jej dom, grzebiąc Medora pod gruzami. Wraca Orlando i bierze Angelikę za potwora (duetto: Finchè prendi), po czym strąca ją w przepaść. Księżniczkę ratuje Zoroasto, który usypia Orlanda i sprowadza lekarstwo, którym go leczy. Obudzony ze snu i z szleństwa Orlando dowiaduje się, że zabił Angelikę i Medora i z rozpaczy sam chce się zabić (Per far, mia diletta). Zoroastro sprowadza żywych kochanków, a Orlando przyrzeka powściąganie emocji i służbę bogowi wojny (chór: Tronfa oggi ‚l mio cor).

Wykonania/Inscenizacje w Polsce
Relacja: Orlando, czyli umysł w głębokich mgłach
Relacja: Szaleństwo zdradzonej miłości, czyli „Orlando” na Opera Rara

Semele – inscenizacje, wykonania

2025, 6 listopada – Opera Rara, ICE, Kraków

Kierownictwo muzyczne : Christina Pluhar  

Wykonawcy
Semele – Joanna Zaucha
Jupiter, Apollo – Valerio Contaldo
Athamas – Rafał Tomkiewicz
Cadmus, Arcykapłan, Somnus – Sebastian Szumski
Iris – Dorota Szczepańska
Juno, Ino – Magdalena

Chór Capella Cracoviensis: soprany – Jolanta Kowalska-Pawlikowska, Michalina Bienkiewicz, Antonina Ruda, Magdalena Łukawska, alty – Ilona Szczepańska, Matylda Staśto-Kotuła, Marcin Liweń, Klaudyna Nitkiewicz, Tenory – Bartosz Gorzkowski, Dominik Czernik, Szczepan Kosior, Bartłomiej Witczak, basy – Przemysław Józef Bałka, Adam Radnicki, Szymon Sobczyk, Jacek Wróbel
Orkiestra Capella Cracoviensis: dyr. Christina Pluhar

 

 

2021, 21 kwietnia – Teatr Wielki w Łodzi

Reżyseria:  Eva Buchmann
Kierownictwo muzyczne: Marcin Wolniewski
Choreografia: Aleksandra Stanisławska
Dekoracje i kostiumy: Izabela Stronias
Projekcje filmowe: Andrzej Szulkowski
Przygotowanie chóru: Dawid Ber
Przygotowanie muzyczne: Anna Werecka
Współpraca reżyserska: Agnieszka Białek, Bartosz Jakóbczak
Współpraca scenograficzna: Rafał Dobruchowski
oraz studenci ASP Wydział Tkaniny i Ubioru, Pracownia Kostiumu Scenicznego:
Mateusz Bidziński, Kamila Chobot, Martyna Maria Joniec, Katarzyna Mazurkiewicz, Anna Piechura, Weronika Pietrzak, Katarzyna Strojna, Aleksandra Tyszkowska, Paulina Wojnar
Konsultant muzyczny: Jan Willem Vriend de
Dramaturg: Ben Hurkmans
Korepetycje muzyczne: Tatiana Dranczuk, Małgorzata Micińska, Nadieżda Pawlak, Ewa Szpakowska

Wykonawcy:
Semele  – Aleksandra Hanus, Agnieszka Nurzyńska
Jupiter – Dominik Lewandowski, Piotr Pastuszka, Łukasz Szprengiel
Apollo – Dominik Lewandowski, David Stoklosa
Juno – Malwina Borkowicz, Małgorzata Pietrzykowska
Iris – Karolina Benke, Aleksandra Łaska
Somnus/Cadmus – Michał Rudziński, Bartosz Szulc
Ino – Weronika Leśniewska, Agata Szmuk
Athamas – Magdalena Cieślak, Magdalena Dydo
Priest – Szymon Raczkowski
Pasithea – Katarzyna Niedzielska, Dominika Tomczyk
Bachus – Mikołaj Mikołajewski, Wojciech Wiśniewski

Balet: Klaudia Branicka, Katarzyna Braszka, Malina Capiga, Zuzanna Dzierzbińska, Joanna Frątczak, Magdalena Krotewicz, Zuzanna Nolbrzak, Adrianna Olbromska, Ewelina Tkaczyk, Chór Akademii Muzycznej im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów: Laura Banacka-Sołek, Natalia Budzyńska, Joanna Domańska, Marta Hreskova, Monika Jaworska, Anna Kasprzyk, Aleksandra Klepaczka, Martyna Kobus, Marta Konieczna, Joanna Lewandowska, Katarzyna Mandat, Karina Oset, Monika Rochowiak, Gabriela Soszyńska, Paulina Storka, Joanna Szcześniak, Kinga Ścieszko, Sylwia Teodorowska, Olga Bobrowska, Agnieszka Dobroń, Hanna Jocek, Marcelina Karpowicz, Maria Krawczyk, Joanna Maksymiuk, Joanna Napora, Julia Owczarek, Magdalena Skruczaj, Anna Suska, Karolina Śliwka, Katarzyna Zawłocka, Magdalena Zdzienicka, Zuzanna Ziarnowska, Rafał Bryła, Igor Gabryanczyk, Piotr Heleniak, Mateusz Kamiński, Michał Kubiak, Pimon Lekler, Konrad Orawski, Michał Stępień, Kamil Wrona, Mateusz Bogdalin, Aleksander Brych, Bartłomiej Domański, Kamil Gruszczyński, Adrian Hałaczkiewicz, Bartosz Jakóbczak, Jakub Jelonek, Jakub Jung, Michał Kawecki, Maciej Lewy, Piotr Mika, Szymon Panek, Kosma Szust, Maciej Tobera, Jacek Wendler, Filip Wojciechowski, Damian Wyrzykowski

Uwaga: Spektakl zrealizowany w koprodukcji z Akademią Muzyczną im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów, Akademią Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego i Ogólnokształcącą Szkołą Baletową im. Feliksa Parnella.

 

Semele

Semele HWV 58

oratorium w trzech aktach
muzyka Georg Friedrich Haendel
libretto wg Williama Congreve’a (?), na motywach Metamorfoz Owidiusza
premiera w Royal Theater w Covent Garden, Londyn, 10 lutego 1744

Premierowa obsada:
Semele – Elisabeth Duparc „La Francesina”
Ino, Junona – Esther Young
Iris – Christina Maria Avoglio
Jowisz, Apollo – John Beard
Athamus – Daniel Sullivan
Kadmus, Arcykapłan, Somnus – Thomas Reinhold

 

Akt I

Świątynia Junony w Tebach. W pobliżu ołtarza stoi złoty posąg bogini. Kapłani ubrani są w ceremonialne szaty. Z ołtarza buchają płomienie, a posąg Junony kłania się. Semele, córka króla Kadmosa, jest zaręczona z Atamasem, księciem sąsiedniej Beocji, lecz skrycie kocha Jowisza, który ukazał się jej w przebraniu. Kapłan ogłasza, że Junona przyjęła ofiarę, a zgromadzony tłum raduje się (Behold! – Lucky omens). Ojciec i narzeczony Semele błagają ją, aby nie odwlekała dłużej ceremonii zaślubin (Dauther obey). Semela prosi Jowisza o o pomoc w tej trudnej sytuacji (Ah me! – Oh Jove! – The morning lark). Atamas wyraża swoją miłość do księżniczki (Hymen, haste). Ino obawia się, że jej siostra ulegnie prośbom Atamasa, w którym jest potajemnie zakochana. Semele prosi ją, by zwierzyła się ze swoich myśli, do próśb dołacza Kadmos i Atamas , jednak Ino nie odpowiada (kwartet: Why dost dhou dhus).
Ogień na ołtarzu gaśnie, a lud wita ten znak boskiego niezadowolenia z przerażeniem (chór: Avert these omens – Cease, cease). Płomień rozpala się na nowo, lecz gdy gaśnie ponownie, lud domyśla się, że objawia się gniew Jowisza i przerażony wybiega ze świątyni (Cease your vows, ’tis impious to proceed). Kadmos, eskortowany przez świtę, wyprowadza Semele; Atamas i Ino pozostają sami. Ino wyznaje miłość Atamasowi (Turn, hopeless lover), lecz on zdaje się tego nie dostrzegać (duet: You’ve undone me). Kadmos powraca  i oznajmia Atamasowi, że ogromny orzeł porwał Semele. Kapłani ogłaszają, że łaska Jowisza spłynęła na rodzinę Kadmosa, gdyż Semele cieszy się jego przychylnością (Endless pleasure).

 

Akt II

Przyjemny krajobraz otoczony górami porośniętymi lasami, po których spływają kaskady wodospadów. Pojawiają się Junona i Iris: Junona w rydwanie ciągniętym przez pawie, Iris na tęczy (Sinfonia). Junona zleciła Iris odnalezienie Semele. Iris pokazuje jej pałac, który Jowisz zbudował dla Semele, niedaleko Kythery (There, from mortal cares). Junona rzuca obelgi na Semele i woła o pomstę. (acompagniato: Awake Saturnia). Iris opowiada jej, jak Jowisz otoczył swoją nową ulubienicę opieką, w tym dwoma dzikimi smokami broniącymi do niej dostępu. Junona postanawia prosić Somnusa, boga snu, aby zapieczętował oczy smoków snem, a wówczas ona sama się zemści (Hence Iris, hence away).
Semele śpi w swoim pałacu; Kupidyn śpiewa jej do snu (Come Zphyrs). Semele budzi się (O sleep!). Powraca Jowisz i przysięga jej miłość (Lay your doubts). Semele odpowiada czułością (With fond desiring – How engaging). Kiedy jednak Semele wspomina o fundamentalnej różnicy między nimi – on bogiem, ona śmiertelniczką – Jowisz pospiesznie próbuje odwrócić jej uwagę (I must with speed) i ponawia miłosne zaklęcia (chór: Now Love). Jowisz oznajmia Semele, że zapewni jej towarzystwo Ino i oddala się (Where’er you walk). Ino opowiada o swojej niezwykłej, podniebnej podróży (But hark!– Prepare then).

 

Akt III

W jaskini Somnus leży na swoim posłaniu (Sinfonia). Junona i Iris wchodzą i zamierzają poprosić Boga Snu o pomoc w usunięciu przeszkód, które Jowisz rozmieścił wokół Semele. Somnus nie jest zainteresowany (Leave me). Junona wie, jak go obudzić – obiecuje mu rękę nimfy Pasytei. Somnus natychmiast jest gotowy (More sweet is that name). Junona wyjawia swój plan: Somnus ma zesłać na Jowisza sny pobudzające jego żądzę, a różdżka Somnusa posłuży Junonie do uśpienia smoków i Ino, tak aby Junona mogła przybrać jej postać i pojawić się przed Semele. Somnus ochoczo się zgadza (duet: Obey my will).
W pałacu Semele Junona, pod postacią Ino, komplementuje jej urodę i dopytuje się, czy Jowisz obdarzył ją nieśmiertelnością. Podsuwa Semele magiczne lustro, które podkreśla jej urodę (Myself I shall adore). Junona radzi Semele, aby odrzucała zaloty Jowisza, dopóki nie obieca jej nieśmiertelności i nie pojawi się w swojej boskiej postaci, a nie jako zwykły śmiertelnik. Łatwowierna Semele obiecuje zastosować się do tej rady (Thus le mi thanks).
Pojawia się Jowisz (Come to my arms), Semele jednak jest chłodna (I ever am granting). Jowisz przysięga, że spełni jej każde pragnienie. Semele prosi, by okazał się jej w całej boskiej okazałości. Boski kochanek jest przerażony (Ah, take heed!), lecz Semele obstaje przy swoim (No! I take no less). Jowisz jest zmuszony dotrzymać obietnicy (accompagnato: Ah! Wither is she gone!). Tymczasem Junona świętuje swój rychły triumf (Above maesure). Semele spogląda w górę i widzi Jowisza zstępującego na chmurze. Zbyt późno zdaje sobie sprawę, że ta wizja spala ją śmiertelnie i umiera w mękach (Ah me!)
Ino powraca na dwór Kadmosa i opowiada, co przydarzyło się Semele, (chór: Nature to each).  Zgodnie z przepowiednią Ino ma poślubić Atamasa, który przyjmuje ten bieg wypadków ze spokojem (Despair no more shall wound me). Przybywa Apollo, który ogłasza, że z popiołów Semele powstanie nowy bóg o imieniu Bachus. Wszyscy się radują (chór: Happy, happy).

Wykonania i inscenizacje w Polsce:

 

 

Purcell we współczesnych dekoracjach

Henry Purcell, The Fairy Queen
14 lutego 2025
 – Opera Rara, Teatr Łaźnia Nowa

Ana Liz Ojeda Hernandez – kierownictwo muzyczne
Cezary Tomaszewski – reżyseria/ruch sceniczny
Klaudia Hartung-Wójciak – dramaturgia
Natalia Mleczak – scenografia/kostiumy
Dariusz Kowalewski – choreografia/tancerzAdam Lipiński – reżyseria świateł
Aleksandra Jachymek – asystentka reżysera/inspicjentka
Klaudia Hegab, Ksenia Pushnova – asystentka kostiumografki

Wykonanie:
Ingrida Gapova – sopran
Aleksandra Żakiewicz – sopran
Anna Koehler – sopran
Natalia Kawalek mezzosopran
Vincenzo Capezzuto – kontratenor
Artur Plinta kontratenor
Karol Kozłowski – tenor
Zbigniew Malak – tenor
Jakub Borgiel – bas
Michał Dembiński – bas
Marcel Zawadzki Dawid Pieróg Dariusz Kowalewski – tancerze

Krakowski Chór Powszechny
Orkiestra Festiwalowa
Ana Liz Ojeda Hernandez –dyr. i koncertmistrzyni

The Fairy Quinn Henry’ego Purcella nie jest typową operą barokową. Należy do gatunku zwanego maska lub semi-opera. Libretto autorstwa Thomasa Bettertona oparte jest na znanej komedii Williama Szekspira Sen nocy letniej, jednak warstwa treściowa jest oryginalna i zawiera elementy zaczerpnięte też z innych źródeł. Konstrukcja dzieła przewidywała podział na wstęp, pięć aktów, czyli masek, w których sceny teatralne przeplatały się z muzyką taneczną i ariami. Pełna inscenizacja jest więc ogromnym wyzwaniem i wymaga współpracy aktorów, muzyków, solistów opery i tancerzy, a przestawienie w tej wersji może trwać nawet sześć godzin.

Przedstawienie przygotowane na festiwal Opera Rara było więc siłą rzeczy okrojone przede wszystkim z warstwy teatralno-słownej – pozostała muzyka, balet/pantomima oraz arie i chóry. Reżyser Cezary Tomaszewski, znany przecież jako tancerz i choreograf, przeniósł akcję przedstawienia w czasy zupełnie współczesne, a współistnienie obok siebie świata rzeczywistego i mitycznego zmienił na współistnienie/zderzenie świata żywych i świata umarłych. Świat żywych reprezentują tu zakochani młodzi (z celowo zmienionymi rolami: tancerz Marcel Zawadzki jest tu dziewczyną w różowej sukience, solistka Natalia Kawałek to nieco gruboskórny chłopak w czarnych buciorach) i ojciec/pijak (solista Michał Dębiński). Świat elfów i leśnych duszków nosi kostiumy rozmaitych postaci: dwoje medyków (Anna Koehler i Jakub Borgiel – Oberon i Tytania?), dwie ratowniczki medyczne (Ingrida Gapova i Aleksandra Żakiewicz), policjant (Karol Kozłowski), dwóch robotników w kaskach i kamizelkach (Artur Plinta i Zbigniew Malak), a obok nich pojawiają się także dziwna trójgłowa postać (kreowana przez Vincenza Cappezutto – Cerber?) i dwójka piekielnych tancerzy w czarnych sukniach (Dariusz Kowalewski i Dawid Piróg – podwójny Puk?).

Soliści i tancerze; fot. IR

Wszyscy oni tworzą wspólnie „ten drugi” świat, lecz chętnie wpływają na świat realny. Nie są bynajmniej grupką poczciwych duchów, choć często i żywiołowo psocą, śmieją się i cieszą – to istoty bezwzględne, złośliwe i nieczułe. Urodziny, które organizują Dziewczynie, zamieniają się w festiwal przemocy wobec pijanego Ojca, zakończony prowokacją z samochodowymi kluczykami. Prowokacją udaną, bowiem Dziewczyna ginie w wypadku. Mimo że duchy noszą kostiumy postaci, które powinny w takiej sytuacji spieszyć na ratunek, robią sobie selfie z rozbitym autem, kłębią wokół umierającej, jakby karmiąc się nią i sycąc umieraniem. Trzecia maska to pogrzeb nieszczęsnej, w czwartej i piątej obserwujemy czas żałoby w świecie żywych, czyli rozpaczającego Ojca i Chłopaka, który z tęsknoty próbuje popełnić samobójstwo, a nawet dokonać ekshumacji swojej ukochanej (dlaczego przy muzyce Wagnera?). W końcu żywi (ale czy na pewno?) spotykają umarłych, w tym Dziewczynę, ale i wiele innych postaci, bezwolnych, na przemian ożywianych i zatrzymywanych przez rządzące tym światem duchy. Finałowe połączenie Dziewczyny i Chłopca nie jest więc happy endem i ma wymowę wieloznaczną, jak cały spektakl zresztą.

A wszystko to ilustruje przepiękna, pełna niezwykłej urody muzyka Henry’ego Purcella, stanowiąc wspaniałe tło dla baletu i towarzysząc dobrze znanym, a tu często przewrotnie podanym ariom, w tym m.in. Let me weep, należącym zresztą nie tylko do The Fairy Queen, mamy tu bowiem np. słynny The Cold Song z Króla Artura. Muzyka – trzeba przyznać – fantastycznie podana. Orkiestra Festiwalowa prowadzona przez skrzypaczkę Anę Liz Ojeda Hernandez, sprawującą również kierownictwo muzyczne przedstawienia, gra „jak z nut”. Wydaje się to aż nieprawdopodobne, ale towarzysząca wydawałoby się całkiem współczesnym scenom muzyka angielskiego mistrza stanowi nierozłączny element całości, którego nie można byłoby zastąpić niczym innym. Chylę czoła przez orkiestrą, która przez cały długi spektakl ani razu nie obniża poziomu i perfekcyjnie współbrzmi z pozostałymi elementami przedstawienia.

Orkiestra Festiwalowa i jej kapelmistrzyni; fot. IR

Większość występujących solistów i tancerzy zasługiwałaby na wyróżnienie, jednak trudno wymieniać kogokolwiek z nich osobno, ponieważ na scenie tworzą jakby jeden organizm, jeden zespół. Są przy tym znakomici głosowo, aktorsko, a nawet ruchowo! Trzeba także wspomnieć, że tancerze – choć jest ich zaledwie trzech, są fantastyczni i robią niezatarte wrażenie.

Osobny akapit trzeba poświęcić dramaturżce Klaudii Hartung-Wójciak, kóra nadała spektaklowi spójność teatralną, Natalii Mleczak projektującej scenografię i kostiumy (zwłaszcza kostiumy tancerzy robią wyjątkowe wrażenie) oraz Dariuszowi Kowalewskiemu, który nie tylko tańczy, ale zaprojektował choreografię – wyjątkowo mocną.

Bardzo udany wieczór z którego wyszliśmy z ogromnym zamieszaniem w głowach – boska barokowa muzyka, współczesny sztafaż, egzystencjalne, poruszające treści – wszystko to wymagało czasu, żeby ułożyć sobie w głowie cały spektakl. Mocno żałuję, że nie uczestniczyłam choćby w jeszcze jednym wieczorze. A może nawet we wszystkich trzech!

Relacja