Archiwa tagu: opera włoska

Orliński Cezarem

George Friedrich Haendel, Giulio Cesare in Egitto, HWV 17
Wykonanie koncertowe
23 lutego 2026
Filharmonia Narodowa, Warszawa              

Wykonawcy
Giulio Cesare – Jakub Józef Orliński (kontratenor)
Cleopatra – Sabine Devieilhe (sopran)
Tolomeo – Yuriy Mynenko (kontratenor)
Cornelia – Beth Taylor (mezzosopran)
Sesto – Rebecca Leggett (mezzosopran)
Achilla – Alex Rosen (bas)
Curio – Marco Saccardin (baryton)
Nireno – Rémy Brès-Feuillet (kontratenor)
Il Pomo d’Oro, dyr.  Francesco Corti

No i doczekaliśmy się w Warszawie wydarzenia operowego na europejskim poziomie – z koncertową wersją Giulio Cesare in Egitto przyjechała do Filharmonii Narodowej orkiestra Il Pomo d’Oro i całkiem zacne grono solistów. Przygotowano operę „przewoźną” – nie przygotowano spektaklu, lecz wykonawcy podróżują z tym koncertem po najlepszych europejskich salach koncertowych. To, że na ich trasie znalazła się Warszawa, zawdzięczamy prawdopodobnie wykonawcy partii tytułowej, czyli Jakubowi Józefowi Orlińskiemu, bo raczej nie fatalnej akustyce stołecznej filharmonii.

Giulio Cesare jest operą bardzo popularną i stosunkowo często grywaną, np. w ubiegłym roku mieliśmy całkiem udaną premierę w Warszawskiej Operze Kameralnej i to w dwóch obsadach. Jest też wspaniałym polem popisu i instrumentalistów, i oczywiście solistów, z których każdy, nawet w roli drugoplanowej, ma swoją przebojową arię. Kilka z tych arii należy zresztą do żelaznego repertuaru barokowych przebojów, żeby wspomnieć choćby o Piangero la sorte mia bądź duecie Son nata per lagrimar.

Cezar i Kleopatra, czyli Jakub Józef Orliński i Sabine Devieilhe; fot. IR

Wykonawcy zebrani do tego projektu to znane i uznane nazwiska. Jakub Józef Orliński to przecież nasz kontratenor eksportowy, popularny „w świecie” i wciąż się rozwijający. Nawet sceptycy doceniają jego wciąż rosnące umiejętności, a niełatwą przecież partię Cezara wykonał całkiem udatnie, i to zarówno arie di bravura (Empio, dirò, tu sei, Da tempeste il legno infranto), jak i liryczne, w których zresztą czuje się zdecydowanie lepiej (Aure, deh, per pieta), no i trzeba też wspomnieć oczywiście popisową arię myśliwską (Va tacito e nascosto). Partnerowała mu francuska sopranistka Sabine Devieilhe, pamiętna Bellezza z inscenizacji Haendlowskiego Trionfo del Tempo e del Disinganno, którą w Aix-en-Provance wyreżyserował Warlikowski. Miałam więc duże oczekiwania i w zasadzie się one spełniły – Devieilhe ma wspaniały sopranowy głos o ogromnej skali, jest też utalentowana aktorsko, czemu dała wyraz podczas warszawskiego koncertu. Kobieca i kokieteryjna w V’adoro pupille, rozdzierająca w Piangero la sorte mia. Czyli dokładnie tak, jak należy.

Jako Tolomeo wystąpił Yuriy Mynenko i choć niczego mu zarzucić nie sposób (ma świetną technikę i znaczne możliwości głosowe), jednak dużo lepiej prezentował się jako Cezar we wspomnianej już inscenizacji w WOK. Zbyt spokojny, jak na histerycznego psychopatę?

 

Komplet solistów na scenie Filharmonii Narodowej; fot. IR

Objawieniem była natomiast szkocka mezzospranistka Beth Taylor w roli Cornelii. Zwracała uwagę fantastycznym, głębokim i niezwykle sugestywnym głosem i nadała partii Cornelii nutę prawdziwego tragizmu. A słynny duet Son nata per lagrimar z końca drugiego aktu, wykonany wespół z interpretującą partię Sesta Rebeccą Leggett, był absolutnie mistrzowski. Dla porządku wspomnieć też należy Achilla w wykonaniu Alexą Rosena, Curia w interpretacji Marca Saccardina i Nirena, w którego wcielał się  Rémy Brès-Feuillet – każdy z nich na wybitnym poziomie w swojej roli.

Osobny akapit pochwał dla orkiestry prowadzonej przez Francesca Cortiego, znakomitej w każdym calu, również w instrumentach solo towarzyszących solistom. I jedynym mankamentem była ta nieszczęsna akustyka. Koncert był rejestrowany i orkiestra grała niestety zbyt subtelnie jak na salę naszej filharmonii. Pierwszą część przesiedziałam w szesnastym rządzie i naprawdę musiałam wytężać słuch. Po przerwie przesiadłam się do dziewiątego i było już dużo lepiej, ale i tak nie dość jak na cenę biletu, której zażądała ode mnie filharmonia. Dodatkową łyżką dziegciu było też zalecenie, by w związku z nagraniem nie klaskać po ariach. A niekiedy ręce aż się składały do oklasków. A zamiast spontanicznych reakcji publiczności, mieliśmy atmosferę z konkursu chopinowskiego z szuraniem i kasłaniem w przerwach pomiędzy poszczególnymi scenami. Było to tak sprzeczne z powszechnym zwyczajem interakcji pomiędzy artystami i słuchaczami, która często buduje atmosferę wydarzenia. Reakcja publiczności jest przecież wpisana „od zawsze” w operę barokową, stanowi konieczny wentyl dla gęstniejących emocji. Tu mieliśmy dopiero stojącą owację na koniec, która w żaden sposób tej interakcji nie zastąpi. Nie wiem, jak było w środę, być może bardziej spontanicznie, ale wspomniana wyżej cena biletu nie pozwoliła mi niestety na uczestniczenie w obu koncertach. Czego oczywiście żałuję.

 

Teseo bez Tesea, czyli opera ekwilibrystyczna

Georg Friedrich Haendel, Teseo, HWV 9
Opera Rara, Centrum Kongresowe ICE, Kraków
19.02.2026
Wersja koncertowa

Inscenizacja/film – Krzysztof Gorbaczewski
Dramaturgia – Rebecca Pierrot
Światło – Gwidon Wydrzyński

Wykonawcy:
Teseo (kontratenor) – David Hansen (nie wystąpił)
Medea (mezzosopran) – Carlotta Colombo
Agilea (sopran) – Teresa Marut
Clizia (sopran) – Anna Koehler
Egeo (mezzosopran) – Matylda Staśko Kotuła
Arcane (kontratenor ) – Kacper Szelążek
Arcykapłan Minerwy (bas) – Marek Opaska
Capella Cracoviensis, dyr. Alessandro Moccia

 

Po rozpieszczeniu widzów dwoma premierami, a nawet jedną prapremierą, tegoroczna edycja festiwalu Opera Rara spadła na ziemię, a widzowie wraz nią. Nie ma w tym niczyjej winy, prosty pech. Trzecia z premier, koncertowa wersja haendlowskiego Teseo straciła wykonawcę głównej, tytułowej partii, czyli Dawida Hansena, który był w niedyspozycji. Nie zaśpiewał w żadnym z planowanych koncertów – ani 18, ani 19 lutego. I można by właściwie na tym zakończyć – rozpadła się dramaturgia koncertu i dramatyczna linia opery, mimo, że pozostali na placu boju wykonawcy dwoili się i troili, żeby uratować to wydarzenie. Na ile się udało?

Teseo to wczesna opera Haendla, powstała w dość niecodziennych okolicznościach – po klapie Il pastor fido mistrz musiał ratować sezon i w przyspieszonym tempie przygotować nową operę, najlepiej o tematyce, którą lubiła ówczesna publiczność, czyli coś „czarodziejskiego”. Padło na Medeę, a właściwie na francuskie libretto Philippe’a Quinault, napisane dla Lully’ego, które zaadaptował Nicola Haym. Jednak ślady francuskie są liczne i nie dało się ich całkiem wyeliminować. I nie, nie była to próba syntezy opery włoskiej z francuską, ale program ratunkowy.

Przede wszystkim to jedyna w dorobku Haendla opera pięcioaktowa, ma zdecydowanie francuską strukturę dramatyczną, nie ma w niej typowych w operze włoskiej „arii na wyjście”, czyli takich, które zamykają scenę i po których solista ją opuszcza, arie płynnie przechodzą w recytatywy, a jedna postać śpiewa nawet jedną arię po drugiej. Jak twierdzą znawcy (przede wszystkim mój operowy autorytet Piotr Kamiński), francuska jest też faktura orkiestrowa. Haendel dodał oczywiście arie da capo, ale ten charakterystyczny dla opery włoskiej element nie zadecydował o zmianie charakteru całości. Mimo tego materiał muzyczny jest fantastyczny, a kompozytorska inwencja Haendla jest w tym dziele – jak pisze Kamiński – nieokiełznana i przebogata.

Nie bez kozery uważa się, że prawdziwą bohaterką tej opery jest Medea – rzeczywiście dostaje ona najbardziej efektowne arie, stając się pomostem pomiędzy Armidą i Alciną. Wykonująca jej partię Carlotta Colombo korzysta z tych możliwości, zwracając uwagę przede wszystkim świetną interpretacją popisowego Vuo’ morir, ma vendicata. Także obie partie dziewczęce: Agilei w interpretacji Teresy Marut (M’adora, l’idol mio) i Clizii w wykonaniu Anny Koehler, wypadły podczas tego koncertu bardzo udanie. Warto wymienić przepiękny duet Clizii z Arcane – ten ostatni w interpretacji Kacpra Szelążka. Partię Egeusza wykonała Matylda Staśko-Kotuła, nie ustępując w niczym pozostałym solistom. No i tylko tego nieszczęsnego Tezeusza zabrakło.

Za pulpitem Alessandro Moccia, przy klawesynie Lilianna Stawarz, w tle soliści i kadr filmowy; fot. IR

Kilka jego arii rozdysponowano pomiędzy sopranistki, i tak: Quanto, quanto ch’a me sian care i Non so piu che bramar wykonała Anna Koehler, Chi ritorna alla mia mente – Teresa Marut, a S’armi il fato – Carlotta Colombo. Bardzo podziwiam umiejętności solistek, zmuszonych do tak nagłych wyzwań. Docenić też wypada grę Capelli Cracoviensis prowadzonej przez Alessandra Moccia.  Z żalem musze jednak zauważyć, że nie uratowało to niestety ani spójności , ani dramaturgicznej logiki całości.

Dość niezwykłym i oryginalnym elementem koncertu była towarzysząca mu prezentacja filmowa. To fragmenty zdjęć do Pogardy Jean-Luis’a Godarda, powstałe na Capri w 1963 roku. Podczas tych zdjęć Godard miał potajemnie zarejestrować zdjęcia do planowanej przez siebie ekranizację opery Teseo. Nie mam żadnych więcej wiadomości o tym znalezisku, jednak wyświetlana w tle projekcja była plastycznie interesująca na tyle, że niekiedy odwracała nawet uwagę od samej opery. Chętnie przeczytałabym coś więcej o tym projekcie.

Fragment prezentacji filmowej w tle sceny; fot. Opera Rara

Podsumowując – prawdziwy pech towarzyszył ostatniej z operowych premier tegorocznego festiwalu Opera Rara. Mimo programu ratunkowego mam jednak pretensję do organizatorów, że nie starczyło im odwagi, żeby przed koncertem stanąć przed publicznością i zapowiedzieć podjęte zmiany. Wzmianki na facebooku tego nie załatwiły. Może liczono na to, że publiczność zasłuchana w haendlowską muzykę nie połapie się, że brak tytułowego bohatera i niewątpliwej gwiazdy tego wydarzenia? Jak trafnie to podsumował jeden z widzów na facebooku właśnie – to była opera ekwilibrystyczna: Teseo bez Teseo. Fakt.

 

Teseo – wykonania

2026, 18 i 19 lutego – Opera Rara, Centrum Kongresowe ICE, Kraków
Wersja koncertowa

Inscenizacja/film – Krzysztof Gorbaczewski
Dramaturgia – Rebecca Pierrot
Światło – Gwidon Wydrzyński

 

Wykonawcy:
Teseo (kontratenor) – David Hansen (nie wystąpił)
Medea (mezzosopran) – Carlotta Colombo
Agilea (sopran) – Teresa Marut
Clizia (sopran) – Anna Koehler
Egeo (mezzosopran) – Matylda Staśko Kotuła
Arcane (kontratenor ) – Kacper Szelążek
Arcykapłan Minerwy (bas) – Marek Opaska
Capella Cracoviensis, dyr. Alessandro Moccia

Relacja: Teseo bez Tesea, czyli opera ewilibrystyczna

 

 

 

2024, 26 maja – Narodowe Forum Muzyki
We współpracy z Händel-Festspiele w Halle
Wersja koncertowa

Wykonawcy:
Medea (mezzosopran) – Fanny Lustaud
Teseo (sopran) – Dennis Orellana
Agilea (sopran) – Suzanne Jerosme
Clizia (sopran) – Johanna Rosa Falkinger
Egeo (mezzosopran) – Sonja Runje
Arcane (kontratenor ) – Franko Klisović
Arcykapłan Minerwy (bas) – Michał Pytlewski
Wrocławska Orkiestra Barokowa, dyr. Jarosław Thiel

Teseo

Teseo, HWV 9 – Tezeusz
dramma tragico per musica w pięciu aktach                      
muzyka Georg Friedrich Haendel
libretto Nicola Francesco Haym według Philippe’a Quinault
premiera Queen’s Theatre na Haymarket, Londyn, 10 stycznia 1713

Premierowa obsada
Teseo (sopran-kastrat) – Valeriano Pellegrini, zw. Valeriano
Król Egeo (alt-kastrat) – Valentino Urbani, zw. Valentini
Księżniczka Agilea (sopran) – Francesca Margherita de L’Epine, zw. la Margherita
Clizia (sopran) – Maria Gallia-Saggione
Arcane (kontralt) – Jane Barbier
Medea (sopran) – Elisabetta Pilotti-Schiavonetti, zw. la Pilotti
Arcykapłan Minerwy (bas) – Richard Leveridge

 

<poniższy tekst w opracowaniu>

Akt I

Wojna domowa pustoszy Ateny. Agilea, szukając schronienia w Świątyni Minerwy, modli się do bogini. Kocha Teseo, młodego bohatera nieznanego pochodzenia, i zwierza się swojej powiernicy Klitii z jego losu, który wyruszył do walki w szeregach Ateńczyków. Klitia, wciąż zrozpaczona, nie może jej powiedzieć o wyniku bitwy.

Arcane przybywa, aby poinformować ich, że los Ateńczyków nie jest jeszcze przesądzony. Król Egeusz poprosił go o opiekę nad księżniczką i jej powiernicą. Świadoma energicznego, ale groźnego oporu, jaki Teseo stawia wrogom króla, Agilea nie kryje zaniepokojenia i prosi Klitię o przesłuchanie Arcane’a. Klitia prosi Arcane’a, aby wrócił i dowiedział się, co stało się z młodym bohaterem. Arcane uważa Teseo za swojego rywala, ale poddaje się jego woli, zwłaszcza że Klicja obiecuje wkrótce wynagrodzić jej miłość.

Rozbrzmiewają okrzyki zwycięstwa: losy wojny sprzyjają Ateńczykom. Wchodzi król Egeusz, upojony chwałą, i ogłasza, że ​​królową zostanie Agilea, zamiast Medei, którą obiecał poślubić. Pozostawiona sama sobie i pogrążona w rozpaczy, Agilea wyznaje Teseo miłość i pogardę dla królewskiego przeznaczenia.

Akt II

Pałac Egeusza, króla Aten

W pałacu Medea zwierza się Fedrze ze swojego nowo odkrytego uczucia do Teseo. Ubolewa nad swoim nieszczęściem: bóg miłości nieustannie zakłóca spokój jej życia. Wchodzi Egeusz ze swoją świtą. Oznajmia Medei, że po długim odkładaniu ślubu postanowił wydać ją za mąż za swojego syna, którego potajemnie wychował w Troezen. Medea odrzuca ofertę: żąda Teseo, którego udziela jej król, sam zakochany w Agilei. Arcane ostrzega króla przed Teseo, noszącym chwałę wojskową, którego Ateńczycy pragną uczynić swoim królem.

Plac w Atenach

Lud obdarza Teseo triumfem, ale on, po podziękowaniu, odprawia ich, ponieważ zamierza odwiedzić władcę. Medea ostrzega go: Egeusz podejrzewa go o zdradę. Tylko Medea mogła ułagodzić gniew króla. Teseo powierza swój los czarownicy i wyznaje, że kocha tylko Agileę. Pozostawiona sama sobie, Medea śpiewa o swojej zazdrości i pragnieniu zemsty.

Akt III

Obóz Teseo

Arcane i Clintia składają przysięgę miłości. Clintia oznajmia swojej pani, Agilei, przybycie Teseo. Bohater pojawia się i śpiewa o radości z ponownego spotkania z ukochaną. Agilea namawia Teseo do wstawiennictwa u króla, aby zmienił plan jej poślubienia. Teseo zostawia ją, by wyruszyć na poszukiwania króla.

Wtem wpada Medea i konfrontuje się z młodą kobietą. Clintia wyznaje Teseo miłość. Medea ujawnia się: aby zemścić się na Agilei, używa zaklęć i przenosi scenę do Podziemia, gdzie Erynie przybywają, by torturować Agileę.

Akt IV

Arcane opowiada królowi o zaklęciach Medei. Egeusz przysięga zemstę.

Piekielne Miejsce

Medea błaga młodą kobietę o poślubienie króla, ale ona woli śmierć niż wyrzeczenie się miłości. Czarodziejka przywołuje śpiącego Teseo, prowadzonego przez widma. Medea postanawia skazać bohatera na śmierć, zamiast pozwolić mu wpaść w ręce rywala. Agilea poddaje się: poślubi króla, by oszczędzić życie ukochanemu. Medea wypędza demoniczne istoty i natychmiast przemienia scenę w zaczarowaną wyspę.

Zaczarowana wyspa

Medea dotyka Teseo swoją magiczną różdżką: słucha słów Agilei, gdy mówi mu, że już go nie kocha. Jednak łzy pięknej kobiety przeczą jej słowom. Teseo pociesza ją, zwierzając się ze swojego sekretu: królem jest nikt inny, tylko jego ojciec. Medea usłyszała to i natychmiast pojawiła się ponownie: powiedziała, że ​​wzruszył ją widok wzruszającej miłości Teseo do Agilei i postanowiła uszczęśliwić Teseo, zwracając mu miecz. Dwoje kochanków śpiewało o swoim szczęściu.

Akt V

Pałac Egeusza

Dręczona zazdrością Medea knuje zemstę: postanawia zabić Teseo i powierza królowi puchar wypełniony trucizną.

Narzeczeni wchodzą w asyście orszaku weselnego. Król proponuje zapomnieć o dawnych kłótniach i wypić za nowo odnalezioną harmonię. Teseo dobywa miecza i, zanim uniesie puchar do ust, przysięga wierność władcy. Zdumiony król rozpoznaje miecz, który niegdyś podarował synowi jako dowód wdzięczności. Egeusz wyrywa puchar z rąk bohatera i przyznaje się do zbrodni, którą zamierzał popełnić. Medea ucieka. Król pieczętuje związek Teseo i Agilei oraz Klizji i Arcane. Na rydwanie ciągniętym przez smoki Medea pojawia się po raz ostatni i rzuca śmiertelny urok na Ateńczyków. Minerwa interweniuje, by przełamać zgubny urok rzucony przez Medeę i zapewnić Atenom swoją ochronę. Finałowy refren śpiewa o przywróconej harmonii.

Wykonania w Polsce

Relacja: Teseo bez Tesea, czyli opera ekwilibrystyczna

Poro-show, czyli prapremiera na Opera Rara

Georg Friedrich HaendelPoro, Re dell’Indie HWV 28                  
Opera Rara, Centrum Kongresowe ICE, Kraków                14 lutego 2026

Inscenizacja – Marcin Chlanda
Ruch – Wojciech Grudziński

Wystąpili
Poro, król Indii (kontratenor) – Rafał Tomkiewicz      
Cleofide (sopran) – Dorota Szczepańska
Alessandro (tenor) – Krzysztof Lachman
Erissena (sopran) – Margarita Slepakova
Gandarte (kontralt) – Franko Klisović
Timagene (bas) – Przemysław Józef Bałka
Capella Cracoviensis, dyr. Alessandro Tampieri

 

Rzadko zdarza się taka okazja, żeby obejrzeć prapremierę opery haendlowskiej na polskiej scenie. Taką możliwość otrzymaliśmy w tym roku w zimowej edycji festiwalu Opera Rara w Krakowie – przedstawienie Poro, Re dell’Indie zostało zainscenizowane w nowohuckim Teatrze Łaźnia Nowa.

Poro, Re dell’Indie to jedna z mniej znanych oper Haendla, choć jako dzieło z okresu szczytowej popularności opery włoskiej w Londynie, które w roku premiery odniosło dość spektakularny sukces, w zupełności zasługuje na uwagę. Haendel posłużył się zaadaptowanym przez Antonia Slaviego librettem Metastasia „Alessandro nell’Indie”, które zresztą zostało wielokrotnie (ponad 60 razy!) użyte przez twórców oper w XVIII wieku. I jak to wówczas było w zwyczaju, choć opowiada o kampanii indyjskiej Aleksandra Wielkiego i jego starciu z Porusem, jednym z królów z terenu dzisiejszego Pendżabu, akcja opery skupia się przede wszystkim na miłosnych perypetiach bohaterów – Porusa, jego żony Kleofide, siostry Erisseny oraz samego Aleksandra. Mamy więc małżeńską miłość, zazdrość Porusa o piękną żonę, jej próby ocalenia męża przed gniewem zwycięskiego Aleksandra i standardowe zainteresowanie zwycięzcy rzekomą wdową. Postacie drugoplanowe z zestawem swoich emocji wprowadzają nieco uczuciowego zamieszania do akcji opery: grecki generał Timagene knuje zdradę, indyjski dowódca Gandarte kocha królewską siostrę, ona zaś nie omieszka wtrącać swoich trzech groszy we wszystkie wydarzenia. Jednym słowem jeśli potraktować perypetie postaci opery dosłownie, to otrzymamy akcję kiepskiego sitcomu.

Show must go on; fot. IR

Wszystko to ujęte jest w za to niebywale wprost piękną muzykę. Jednak próba dosłownego zainscenizowania jest z góry skazana na porażkę. Realizator krakowskiego spektaklu Marcin Chlanda przyjął rozsądną w tej sytuacji metodę inscenizacji – spektakl jest rodzajem przesłuchania uczestników konkursu talentów. Soliści siedzący na fotelach przed publicznością są jednocześnie jurorami i uczestnikami tego show. Kolejno wykonują swoje arie na jednym z przygotowanych podestów, pozostali obracają się w tę stronę i słuchają występu wraz z publicznością. Orkiestra gra w tylnej części sceny, na tle projekcji, które są wyświetlane również w rzędzie monitorów pomiędzy fotelami solistów. Na szczęście projekcje nie są tak agresywne, jak podczas ubiegłotygodniowego przedstawienia Orlanda i nie angażują nadmiernie uwagi widzów. Nawet recytatywy pomiędzy postaciami, np. sprzeczka Porusa z Kleofide, wyglądają jak dyskusja pomiędzy członkami jury. Powstaje w ten sposób właściwie wersja quasi-koncertowa, która ma jednak swoje zgrabne sceniczne uzasadnienie. Pełne uznanie dla tego inscenizacyjnego pomysłu!

Dorota Szczepańska i Rafał Tomkiewicz w duecie; fot. IR

A wykonawcy w pełni zasługują na wyróżnienia w tym „talent show”. Zwłaszcza soliści  wykonujący główne partie Porusa – Rafał Tomkiewicz i Kleofide – Dorota Szczepańska. Oboje świetnie się odnaleźli w przyjętej konwencji, oboje są też wykonawczą klasą samą w sobie. O możliwościach głosowych i interpretacyjnych Rafała Tomkiewicza pisałam wielokrotnie, solista jest na szczęście często obecny na polskich scenach, choć dużo śpiewa też poza granicami – ostatnio Juliusza Cezara w Salzburgu. Jego ciepły głos brzmi pięknie zwłaszcza w ariach lirycznych, choć potrafi też z ogromną energią wykonać arie di bravura, których w Poro nie brakło (Senza procelle ancora si perde). Dorotę Szczepańską słyszałam ostatnio jako Kleopatrę w Juliuszu Cezarze w Egipcie na scenie Opery Kameralnej i jako Iris w w koncertowej wersji Semele na scenie w ICE (w tym spektaklu Rafał Tomkiewicz wykonywał partię Athamasa). Uwielbiam jej kryształowy głos i wyraziste sceniczne emplois, jak widać obecne zarówno na scenie, jak i w wykonaniach koncertowych. A sądząc z publikowanych choćby w mediach społecznościowych filmikach, dobrze się z Tomkiewiczem znają i lubią śpiewać wspólnie, czasem w nieoczywistych inscenizacjach, dlatego też nie dziwi mnie, że duet Poro i Cleofide był jednym z najpiękniejszych w tym spektaklu (Caro/Dolce, amico amplesso).

Na wyróżnienie zasługuje także Margarita Slepakova – piękny głos altowy, mistrzowsko interpretująca niestety nieliczne arie Erisseny. Jako Aleksander wystąpił tenor Krzysztof Lachman, jako Gandarte młody chorwacki kontratenor z ogromnym talentem lirycznym Franko Klisović (Mio ben, ricordati), jako Timagene – bas Przemysław Józef Bałka, związany z Capellą Cracoviensis. Wszyscy razem stworzyli bardzo ciekawy zespół i walnie przyczynili się do sukcesu tego spektaklu.

I jeszcze słowo o orkiestrze. Capella Cracoviensis pod batutą, a raczej smyczkiem Alessandra Tampieri, koncertmistrza orkiestry Accademia Biznatina, grała naprawdę świetnie. Skrzypek prowadził spektakl szalenie precyzyjnie, swoją energią i dynamiką wydobył z opery Haendla jej najbardziej efektowne tony, a instrumentaliści pod jego przewodnictwem wznosili się na prawdziwie mistrzowski poziom (no, może tradycyjnie poza rożkami – to od lat pięta achillesowa CC).

Podsumowując, drugi z tegorocznych spektakli haendlowskich był bardzo udany. Nie dość, że spektakl prapremierowy, bardzo dobrze wykonany, w wersji scenicznej, ale nie muzealny – czego chcieć więcej! No i zaostrzył mój apetyt na kolejną premierę, czyli Teseo. Ale o tym już wkrótce.

 

Poro, Re dell’Indie – inscenizacje

2026, 18 i 19 lutego – Festiwal Opera Rara, Teatr Łaźnia Nowa, Kraków
prapremiera polska

Soliści w komplecie; fot. IR

Inscenizacja – Marcin Chlanda
Ruch – Wojciech Grudziński

Wystąpili
Poro, król Indii (kontratenor) – Rafał Tomkiewicz
Cleofide (sopran) – Dorota Szczepańska
Alessandro (tenor) – Krzysztof Lachman
Erissena (sopran) – Margarita Slepakova
Gandarte (kontralt) – Franko Klisović
Timagene (bas) – Przemysław Józef Bałka
Capella Cracoviensis, dyr. Alessandro Tampieri

Relacja: Poro-show, czyli prapremiera na Opera Rara

Poro, Re dell’Indie

Poro, Re dell’Indie, HWV 28 – Poro, król Indii       
muzyka Georg Friedrich Haendel  
dramma per musica w trzech aktach
libretto wg adaptacji Antonia Salviego,
na podstawie „Alessandra nell’Indie” Metastasia                    
premiera w King Theatre na Haymarket w Londynie,
2 lutego 1731

Premierowa obsada
Poro, król Indii (alt-kastrat) – Francesco Bernardini,
zwany Senesino
Cleofide (sopran) – Anna Maria Strada del Po
Alessandro (tenor) – Annibale Pio Fabri
Erissena (sopran) – Margherita Antonia Merighi
Gandarte (kontralt) – Francesca Bertolli
Timagene (bas) – Giovanni Giuseppe Commano

Akt 1
Podczas zwycięskiej kampanii Aleksandra Wielkiego w Indiach, król Porus po przegranej bitwie zamierza w rozpaczy odebrać sobie życie. Powstrzymuje go jednak jego przyjaciel Gandarte, który przypomina królowi o jego kochającej żonie, królowej Kleofide, i o tym, jak bardzo byłaby zrozpaczona jego śmiercią. Aby zapobiec pojmaniu króla przez nadciągające wojska, on i Gandarte zamieniają się ubraniami. Gandarte wygląda teraz jak król, a król jako zwykły wojownik przybiera imię Asbite (È prezzo leggiero). Asbite zostaje jednak pojmany i zaprowadzony przed oblicze zwycięzcy. Aleksander przekazuje mu miecz i posłanie do króla z wezwaniem do poddania się. Asbite/Porus odgraża się na odchodnym (Vedrai con tuo periglio)
Siostra Poro, księżniczka Erissena, również staje przed Aleksandrem, który jest wobec niej rycerski (Vil trofeo d’un alma imbelle). Uroda księżniczki wywiera wrażenie na generale Timagene, jednak Erissena odrzuca jego zaloty (Chi veve amante) .
Tymczasem Poro przybywa do pałacu Kleofide, zarzuca jej zdradę, jednak Obużona  Kleofide wymusza na nim przyrzeczenie, że będzie jej ufał (Se mai più). Do pałacu przybywa również Erissena, uwolniona przez Aleksandra. Na wieść o tym Kleofide dyplomatycznie przesyła pozdrowienia zwycięskiemu Alessandrowi, co znów wzbudza zazdrość Porusa. Kleofide przypomina mu o przyrzeczeniu (Se mai turbo). Gandarte przynosi Porusowi wiadomość, że Aleksander nie przejrzał ich podstępu i uważa go za króla. Donosi mu, że wojska Aleksandra są niezadowolone i planują bunt, co jednak niezbyt interesuje zazdrosnego króla (Se possono tanto).
Sam Gandarte jest zakochany w Erissenie i ze smutkiem obserwuje, że chwali ona liczne zalety Aleksandra. Jego wzdychania niezbyt obchodzą Erissenę (Compagni nell’amore).
Kleofide przybywa do obozu Greków i prosi Alessandra o okazanie łaski pokonanemu mężowi. Aleksander jest oczarowany jej osobą(Se amor a questo), co obserwuje Porus jako Asbite i uznaje za dowód planowanej zdrady. Kleofide oskarża go o niesłuszne podejrzenia (duetto: Se mai turbo/Se mai più).

Akt 2
Aleksander składa wizytę Cleofide w pałacu, co jeszcze wzmaga zazdrość Porusa. Postanawia on zaatakować greckie poselstwo, ale ponownie zostaje pokonany (Sinfonia). Małżonkowie jednają się w obliczu niebezpieczeństwa (duetto: Caro/Dolce, amico amplesso). Zrozpaczony król postanawia zabić najpierw Kleofide, a potem siebie. Aleksander zaskakuje go, gdy ten ma zamiar dźgnąć Cleofide i każe go aresztować, wciąż sądząc, że ma do czynienia z Asbite. Kleofide wstawia się za nim, jednak bezskutecznie (D’un barbaro scortese). Przekazuje jednak Asbite „wiadomość” dla Porusa (Digli, ch’io son fedele). Niespodziewanie Asbite/Porus zostaje uwolniony przez Timagene. Generał wie, że wojska Alessandra planują bunt i chce się do niego przyłączyć. Sądzi, że Asbite może im się przydać. Zdumiony Porus rozważa planowaną zdradę (Senza procelle ancora si perde).
Alessandro proponuje Kleofide, aby została jego królową, ale ona odmawia. Erissena przynosi straszne wieści – Poro, próbując ucieczki, utonął podczas przeprawy przez rzekę. Kleofide jest zrozpaczona (Se il Ciel mi diride).

Akt 3
Erissena, ku swemu zaskoczeniu, spotyka przebranego Porusa w ogrodach królewskich. Ten zdradza jej plan spisku z Timogene i zemsty się na Aleksandrze. wysyła Erissenę do greckiego generała z listem (Risveglia lo sdegno).
Cleofide zgadza się poślubić Alessandra, co wzbudza zdumienie Erisseny, jednak królowa odpowiada jej enigmatycznie (Se troppo crede). Erissena zdradza Aleksandrowi plan spisku i przekazuje list. Generał zostaje aresztowany, Aleksander jednak mu przebacza (Serbati, a grandi imprese).
Porus dowiaduje się o planowanym slubie i przezywa załamanie (Dov’è? S’affretti). Gandarte podąża za władcą i czule żegna Erissenę (Mio ben, ricordati). Ona jednak nie traci nadziei (Son confusa pastorella).
W świątyni trwają przygotowania do ślubu, zostaje rozpalony ofiarny ogień. Kleofide wyjawia Aleksandrowi, że jako wdowa zamierza się rzucić w płomienie (Spirto amato). Sytuacje obserwuje Porus i poruszony na kolana błaga żonę o zmianę decyzji. Aleksander wreszcie odkrywa, że Asbite to tak naprawdę Porus i jest głęboko wzruszony oddaniem obojga małżonków. Wybacza planowany spisek, łączy małżonków i oferuje Poro przyjaźń (duetto: Caro, vieni al mio seno). Wszyscy świętują szczęśliwy finał (Coro: Dopo tanto penare).

Wykonania w Polsce

Relacja: Poro-show, czyli prapremiera na Opera Rara

Szaleństwo zdradzonej miłości, czyli „Orlando” na Opera Rara

Georg Friedrich Haendel, Orlando, HWV 31
Festiwal Opera Rara, Centrum Kongresowe ICE, Kraków

Ruch – Tomasz Jan Wygoda
Przestrzeń – Natan Berkowicz
Dramaturg – Robert Bolesto

Orlando (kontratenor) – Tim Mead
Angelica (sopran) – Joanna Sojka
Medoro (kontratenor) – Kangmin Justin Kim
Dorinda (sopran) – Julia Pliś
Zoroastro (bas) – Nicolas Brooymans
Capella Cracoviensis, dyr Thibault Noally

 

 

Dzieje Orlanda to jeden z tych tematów w barokowej operze, który kompozytorzy eksploatowali do znudzenia. Jego dzieje opisał w eposie rycerskim Orlando furioso Lodovico Ariosto, a poemat stanowił wówczas istną kopalnię motywów. Libretto autorstwa Capacego, którym posłużył się Haendel, zostało już wcześniej użyte przez Domenica Scarlattiego (opera wystawiona w Rzymie w 1711). Oczywiście w niczym to nie przeszkadzało w powtórnym wykorzystaniu tego tekstu. Realizacja Haendlowska jest chyba najczęściej obecna na scenach, dorównuje jej tylko Orlando furioso Antonia Vivaldiego skomponowane do libretta Grazia Braccioli.

Orlando należy do nurtu „czarodziejskiego”(trafne określenie Kamińskiego) w twórczości kompozytora (podobnie jak m.in. Rinaldo i Alcina), choć czary zarezerwowano tu jedynie dla wymyślonej przez Haendla i nieistniejącej w libretcie Capacego postaci Zoroastra, czyli tajemniczego czarodzieja, który z niewiadomych powodów manipuluje oglądanymi przez nas wydarzeniami i emocjami bohaterów. To chyba najpiękniejsza partia napisana przez Haendla dla głosu basowego. A skoro o głosach mowa – to ostatnia opera napisana dla Senesina, który już wkrótce zdradził Haendla dla konkurencyjnej Opera of the Nobility.

Nie oglądamy jednak często tej opery na scenach – w Polsce miałam okazję widzieć ją dopiero po raz trzeci, w tym pierwszy raz był to gościnny występ na festiwalu w Bydgoszczy. Dlaczego? Pewnie jak zwykle z wielu powodów. Tematyka czarodziejska nie cieszy się dziś powodzeniem, a realizatorzy mają problem z inscenizowaniem rycerskich tematów. Na dokładkę kluczowy moment dzieła to miotanie się na scenie owładniętego miłosnym szałem Orlanda – to bohater, którego trudno polubić, choć można z litością pochylić się nad jego miłosnym pechem.

Fot. FB strona Opera Rara

Inscenizatorzy radzą sobie różnie z zaaranżowaniem spektaklu. Natalia Kozłowska postawiła w 2015 na pastoralną scenografię, choć we współczesnych/bezczasowych kostiumach. Twórcy najnowszej inscenizacji, którą obejrzeliśmy w ramach tegorocznej edycji festiwalu Opera Rara zaproponowali coś w rodzaju wersji pół scenicznej, bliższej jednak wykonaniu koncertowemu niż scenicznemu. Soliści śpiewali „do publiczności”, wzbogacając wykonania mniej lub bardziej udanymi elementami aktorskimi – tu zdecydowanie najlepiej wypadł tytułowy Orlando w interpretacji Tima Meada. Poza tym kroczyli w tle. Najbardziej rzucającym się w oczy – i to dosłownie – elementem była projekcja w tle sceny. Przeplatały się na niej obrazki militarne, przemysłowe, sielskie, abstrakcyjne i dziesiątki innych, związane w dość luźny sposób z akcją, ale za to nieprawdopodobnie agresywnie angażujące wzrok i uwagę widzów. Prawdę mówiąc przeszkadzały w odbiorze i nie jest to zdanie odosobnione. Niektórzy widzowie zamykali albo zasłaniali oczy, żeby bez przeszkód odbierać muzykę. Najwyraźniej inscenizatorzy nie zaufali muzyce i wykonawcom i chcieli koniecznie „ubogacić” operę wizualnie.

Śpiewa Joanna Sojka, kroczy Tim Mead; fot. FB Opera Rara

A przecież – na przekór ich obawom – opera Haendla broni się świetnie! To naprawdę kawał fantastycznej muzyki, w której zresztą odnaleźć można jego ulubione motywy (Verdi allori!). Zaangażowani soliści byli znakomici, właściwie bez wyjątków. Tytułową rolę dźwignął wspomniany już Tim Mead, angielski kontratenor dysponujący ciepłym altowym głosem, aktorsko balansując wspaniale pomiędzy antypatycznym pyszałkiem a żałosnym rogaczem. Był równie świetny w ariach brawurowych, jak w niebywale trudnej partii szaleństwa Orlanda – przeskakując pomiędzy rozpaczą a sarkazmem. A wszystko to z niebywałą swobodą i sprawnością głosową. Fantastyczna rola!

Angelikę kreowała Joanna Sojka, koloraturowa sopranistka, piękny krystaliczny głos, emocjonalna interpretacje z częstym messa di voce, pięknie podkreślającym dramatyzm interpretacji. Jej wykonanie Verde piante przejmowało dreszczem!

Kangmin Justin Kim jako Medoro; fot. FB Opera Rara

Jako Medoro wystąpił koreańsko-amerykański kontratenor Kangmin Justin Kim. Solista specjalizujący się w repertuarze barokowym i Mozartowskim. Ze szczególnym talentem lirycznym, którym uwiódł krakowską publiczność, a wykonana przez niego wspomniana aria Verdi allori była po prostu magiczna.

Dorinda w interpretacji Julii Pliś była postacią raczej komediową, co nieco ujmuje jej głębi. U Haendla jest to postać równie oryginalna i niejednoznaczna, co Orlando. Nie można jednak nic zarzucić solistce – sprawnie i z zaangażowaniem wykonywała swoja partię. Wymienić warto szczególnie brawurową i niezwykle wymagającą arię z trzeciego aktu Amor e qual vento.

Zoroastro to, jak pisałam, najpiękniejsza partia dla basa, jaką skomponował Haendel. Nicolas Brooymans dysponuje potężnym głosem i dobrze poradził sobie z rolą, publiczność entuzjastycznie oklaskiwała wszystkie jego arie.

Finałowe Choro; fot. IR

Na koniec Capella Cracoviensis. Prowadzona przez równocześnie grającego na skrzypcach Thibaulta Noally, grała nadzwyczajnie. Dawno nie słyszałam tak sprawnie i energetycznie grającej Capelli. Tempa, dynamika i brzmienie naprawdę świetne. Wyraźnie prowadzący dodał jej skrzydeł.

A najbardziej cieszy mnie to, że to dopiero pierwsza z trzech zapowiedzianych premier! Naprawdę Opera Rara w tym roku spełnia marzenia miłośników baroku.

Orlando – wykonania, inscenizacje

2026, 23 i 25 lutego – Filharmonia Narodowa, Warszawa

J.J. Orliński i Il Pomo d’Oro; fot. Grzesiek Mart

Wykonawcy:
Jakub Józef Orliński (kontratenor)
Sabine Devieilhe (sopran)
Yuriy Mynenko (kontratenor)
Beth Taylor (mezzosopran)
Rebecca Leggett (mezzosopran)
Alex Rosen (bas)
Marco Saccardin (baryton)
Rémy Brès-Feuillet (kontratenor)
Il Pomo d’Oro, dyr. Francesco Corti

 

 

 

2026, 2, 3 i 4 lutego – Festiwal Opera Rara, Centrum Kongresowe ICE, Kraków

Ruch – Tomasz Jan Wygoda
Przestrzeń – Natan Berkowicz
Dramaturg – Robert Bolesto

Wykonawcy
Orlando (kontratenor) – Tim Mead
Angelica (sopran) – Joanna Sojka
Medoro (kontratenor) – Kangmin Justin Kim
Dorinda (sopran) – Julia Pliś
Zoroastro (bas) – Nicolas Brooymans
Capella Cracoviensis, dyr. Thibault Noally

Relacja: Szaleństwo zdradzonej miłości, czyli „Orlando” na Opera Rara

 

2015, 4 i 5 września – I Festiwal Oper Barokowych Dramma per musica, Teatr Królewski w Starej Oranżerii, Łazienki Królewskie w Warszawie

Kierownictwo muzyczne – Lilianna Stawarz
Reżyseria – Natalia Kozłowska
Scenografia i kostiumy – Julia Skrzynecka

Wykonawcy:
Orlando (kontratenor) – Jakub Monowid
Angelica (sopran) – Aleksandra Zamoyska
Zoroastro (bas) – Artur Janda
Dorinda (sopran) – Dagmara Barna
Medoro (kontratenor) – Damian Ganclarski
Isabella – Monika Łopuszyńska
Royal Baroque Ensamble, dyr. Lilinna Stawarz

Relacja: Orlando, czyli umysł w głębokich mgłach

 

2011, 12 maja – XVIII Bydgoski Festiwal Operowy, Opera Nova, Bydgoszcz

Reżyseria: Eva Buchmann
Kierownictwo muzyczne: Jan Willem de Vriend
Scenografia: Miriam Grote Gansey
Kostiumy: Jorine van Beek
Reżyseria świateł: Tom Verheijen

Wykonawcy:
Combattimento Consort Amsterdam, Holandia

 

 

 

 

 

 

Rejestracja w Ninotece

 

Orlando

Orlando HWV 31

dramma per musica w trzech aktach
muzyka Georg Friedrich Haendel
libretto wg „Orlando ovvero la Gelosia Pazzia” Carla Sigismonda Capacego , na podstawie „Orlanda Szalonego” Ariosta
premiera w King’s Theatre na Haymarket, Londyn, 27 stycznia 1733

Premierowa obsada:
Orlando (alt-kastrat) – Francesco Bernardi, zwany Senesino
Angelica (sopran) – Anna Strada del Pò
Medoro (alt) – Francesca Bertoli
Dorinda (sopran) – Celeste Gismondi
Zoroastro (bas) – Antonio Montagnana

Akt I
Czarodziej Zoroastro przepowiada przyszłość rycerza Orlanda, który jednak porzucił chwałę rycerską na rzecz miłości (Stimulato dalla gloria). Czarodziej przekonuje Orlanda do powrotu na ścieżkę chwały, ten jednak wciąż wzdycha z miłości ((Non fu già). Orlando ratuje z opałów księżniczkę Angelikę, czym robi wrażenie na pasterce Dorindzie, podkochującej się w księciu Medoro (Ho un certo rossore). Orlando jest zakochany w Angelice, ona jednak kocha Medora. Zakochani Angelica i Medoro ślubują sobie wierność (Ritornava al suo bel viso). Angelica nie była wcześniej zakochana (Chi posessore), Medoro zaś ma wyrzuty w stosunku do Dorindy (Se il cor mai ti dirà). Dorinda jednak wcale mu nie ufa (O care parolette). Ostrzeżona przez Zoroastra o gniewie Orlanda Angelica udaje zazdrość (Se fedel vuoi), Orlando powtarza swe przysięgi (Fammi cambattere). tymczasem Dorinda natyka się na Angelicę i Medora in flagranti (trio: Consolati, o bella).

Akt II
Zrozpaczona Dorinda zdradza kochanków przed Orlandem (Se mi rivolgo al prato). Orlando cierpi (Cielo!). Zoroastro znów ostrzega kochanków i prosi ich, aby ratowali się ucieczką przed gniewem rycerza (Tra calgini profonde). Na pożegnanie Medoro rzeźbi w drzewie imiona kochanków (Verdi allori), Angelica zaś ufa w wyrozumiałość Orlanda (Non potrà dirmi ingrata) i żegna się z miłą sercu okolicą (Verdi pianti). Tymczasem wściekły Orlando ściga Angelicę, jednak czarodziejski obłok ją ukrywa. Orlando popada w szaleństro (Ah, stige larwe – Vaghe pupille).

Akt III
Medoro szuka Angeliki w domku Dorindy (Vorrei potesti amar). Orlando wpada i, biorąc Dorindę na Angelikę, chce ją porwać (duetto: Unisca amor in noi). Rycerz czuje nadludzką siłę (Già lo stringo), jednak w porę się oddala. Angelica wierzy, że szaleństwo Orlanda jest uleczalne (Così giusta), Dorinda rozważa pułapki miłości (Amor è quel vento). Zoroastro postanawia ratować rycerza (Sorge infausto). Angelica mówi Dorindzie, że Orlando zburzył jej dom, grzebiąc Medora pod gruzami. Wraca Orlando i bierze Angelikę za potwora (duetto: Finchè prendi), po czym strąca ją w przepaść. Księżniczkę ratuje Zoroasto, który usypia Orlanda i sprowadza lekarstwo, którym go leczy. Obudzony ze snu i z szleństwa Orlando dowiaduje się, że zabił Angelikę i Medora i z rozpaczy sam chce się zabić (Per far, mia diletta). Zoroastro sprowadza żywych kochanków, a Orlando przyrzeka powściąganie emocji i służbę bogowi wojny (chór: Tronfa oggi ‚l mio cor).

Wykonania/Inscenizacje w Polsce
Relacja: Orlando, czyli umysł w głębokich mgłach
Relacja: Szaleństwo zdradzonej miłości, czyli „Orlando” na Opera Rara